Wzgórze Lycabettus (czy też, w spolszczonej wersji, Likawitos) to najwyższy punkt centrum Aten, położony na wysokości 277 m n.p.m. (ponad 220 metrów nad miastem). Z wniesienia roztacza się niesamowita panorama widokowa na starożytne zabytki (w tym w szczególności – na Akropol), całą stołeczną aglomerację wraz z portem nad Morzem Egejskim oraz na pobliskie pasma górskie. Zapraszam na relację z popołudniowego spaceru po centrum Aten, zakończonego na uroczym wzgórzu Lycabettus.
Spis treści
- Rzymskie akcenty w Atenach
- Wędrówka na wzgórze Lycabettus
- Powstanie wzgórza Lycabettus
- Wzgórze Lycabettus – widok
- Wieczór w Atenach
Rzymskie akcenty w Atenach
Właśnie trwa pierwszy dzień mojej wycieczki do Grecji. Niedługo po godzinie 15 kończę zwiedzać Akropol i wychodzę pokręcić się po mieście. W ten sposób trafiam w okolice dwóch stanowisk archeologicznych – Agory Rzymskiej i Biblioteki Hadriana. W pełni zgadzam się ze wszystkimi opiniami, że za powyższe atrakcje nie warto płacić, albowiem w całej okazałości widoczne są one zza płotu. W tej okolicy największe wrażenie robi wieża wiatrów z I w p.n.e., jeden z najlepiej zachowanych budynków antycznych w Atenach. Dobrze wygląda też spora ściana byłej biblioteki Hadriana (cesarza będącego wielkim miłośnikiem Grecji), pełniącej od II w n.e. rolę centrum kulturalnego nowego, rzymskiego forum.
Rzymskie ruiny w Atenach są oczywiście pochodną długiego okresu, gdy Grecja stanowiła jedną z wielu prowincji wielkiego Imperium. Cesarskie legiony ostatecznie owładnęły Helladą w roku 146 p.n.e. i nie opuściły jej do samego końca. Grecja była następnie częścią Bizancjum, a w połowie XV wieku została podbita przez Osmanów. Mieszkańcy Hellady wywalczyli niepodległość dopiero w 1830 roku.

Ok, ale kończymy te historyczne dygresje i wracamy do zwiedzania Aten. Nie ukrywam, że od dłuższego czasu moje zainteresowania turystyczne skupiają się raczej na tym, co naturalne. Na co dzień mieszkam w prawie milionowej metropolii, toteż na wyjazdach częściej uciekam z miast, aniżeli do nich wjeżdżam. Być może jest to powodem, dla którego Ateny nie robią na mnie wielkiego wrażenia. Uliczki greckiej stolicy wydają mi się nieco zbyt hałaśliwe, zatłoczone i chaotyczne. Poza antycznymi stanowiskami archeologicznymi i pojedynczymi budynkami późniejszymi (np. bizantyjskimi), architektura jest raczej uboga i „zwyczajna”. Rozglądam się więc wokół z ciekawością, ale mieszkać zdecydowanie bym tu nie mógł.


Wędrówka na wzgórze Lycabettus
Mój pobyt w stolicy Aten jest na tyle krótki, że z góry wiedziałem, iż nie zdążę zwiedzić wszystkiego. Z grona różnych możliwych do wyboru atrakcji, postanowiłem na górujące nad miastem wzgórze Lycabettus. O miejscu dowiedziałem się od kumpeli, która w Atenach spędziła pół roku w ramach programu Erasmus. Gorąco polecała, więc uznałem, że warto. Poza tym, jako wielki pasjonat gór, wręcz instynktownie szukam najwyżej położonego punktu w okolicy :D.
Przejście z okolic placu Monastiraki do podnóża Lycabettus zajmuje mi ok. pół godziny. Teren jest raczej płaski, także główną trudnością podczas spaceru jest takie przechodzenie przez jezdnie, aby nie zostać przejechanym przez któregoś z chaotycznie jeżdżących kierowców. Nabywanie wysokości rozpoczynam dopiero idąc ulicą Dimokritou, kończącej się nawet rzędem wysokich schodów.
Ze schodów wychodzę na ulicę Eyelpidos Roggakou, trawersującej wzgórze na wysokości ok. 160 m n.p.m. Za radą niezawodnych mapy.com, z asfaltowej drogi odbijam na jedną z gruntowych ścieżek. Podchodzę teraz stromym zboczem, pośród przepięknych okazów śródziemnomorskich sosen. Z każdym krokiem za moimi plecami materializuje się coraz piękniejszy widok na całe Ateny. Po kilku minutach spaceru, docieram do wysokiej skałki, gęsto porośniętej przez brudnozielone kaktusy. Następnie wchodzę na utwardzony chodnik, który licznymi zakosami wyprowadza mnie na szczyt wzgórza. Kluczowe podejście zajmuje mi ok. 20 minut i wymaga pokonania nieco ponad 100 metrów różnicy wysokości.


Powstanie wzgórza Lycabettus
Zgodnie z legendą, powstanie wzgórza Lycabettus zawdzięczamy patronce miasta – Atenie. Bogini stworzyła wzniesienie w momencie, gdy z jej rąk wypadła wapienna góra, którą niosła z półwyspu Pallene. Skała ta miała posłużyć do budowy Akropolu. Góra wypadła jej z rąk z zaskoczenia, gdy kruki doniosły jej informację o otwarciu skrzynki, w której ukryty był Erichtonios. Podanie głosi, że właśnie od tej chwili, kruki już na zawsze pozostały czarne.
A kim był ów Erichtonios? Otóż było to niemowlę, spłodzone na skutek nieudanej próby gwałtu Hefajstosa na Atenie. Bogini mądrości zdążyła uciec boskiemu kowalowi, ale kapka jego nasienia niefortunnie spadła na jej udo. Pomimo, ze Atena z obrzydzeniem otarła ją skrawkiem wełny, z próby gwałtu narodził się Erichtonios. Atena postanowiła wychować niemowlę samodzielnie. Zamknęła je w drewnianej skrzynce, a pudełko przekazała córkom Kekropsa. Ciekawe dziewczyny nie mogły się powstrzymać i otworzyły wieko. W środku zobaczyły postać pół-dziecka, pół-węża, od czego postradały zmysły i rzuciły się z Akropolu. Erichtonios natomiast, gdy dorósł, stał się królem Aten. Ustanowił wielkie Panatenaje, nauczył ludzi zaprzęgania koni w rydwany, orania pługiem oraz wytapiania srebra. Jak tu nie kochać mitologii greckiej, co nie?



Wzgórze Lycabettus – widok
Na wzgórzu Lycabettus (277 m n.p.m.) znajduje się platforma widokowa, oferująca przebogatą panoramę na całą, prawie 3-milionową aglomerację ateńską. Jak okiem sięgnąć, wszędzie setki niskich, białych domków, przedzielonych geometrycznie wytyczonymi ulicami. Dobrze widać m.in. Akropol, Stadion Panatenajski oraz świątynie Zeusa Olimpijskiego. W dali majaczy linia brzegowa Morza Egejskiego wraz z portem w Pireusie. Miasto otaczają okoliczne pasma górskie. Szczególne wrażenie robi pobliski masyw Evzonos (1 026 m n.p.m.), doskonale widoczny na wschodzie. Poza pięknym widokiem, na Lycabettus znajduje się również niewielka kapliczka św. Jerzego.
Jakkolwiek miejsce jest bardzo urokliwe, tak, jak pewnie się domyślacie, jest mocno zatłoczone. Na dobry punkt obserwacyjny łapie się dopiero po kilkunastu minutach oczekiwania, odczekawszy końca kilku sesji zdjęciowych azjatyckich turystek. Skąd tu tylu turystów, skoro mimo wszystko trzeba kawałek podejść? Otóż na wzgórze Lycabettus kursuje kolejka linowa, której stacja górna ulokowana jest przy zbiegu ulic Plutarchou i Aristippou w dzielnicy Kolonaki. Dotrzeć tu można również prywatnym autem, zostawiając je na pobliskim parkingu (ok. 240 m n.p.m.), zlokalizowanym bezpośrednio przy charakterystycznym teatrze polowym.




Wieczór w Atenach
Ze wzgórza Lycabettus schodzę w ten sam sposób, w jaki tutaj dotarłem. Zanim zachodzi słońce, odwiedzam jeszcze Ogród Narodowy i spoglądam na potężny gmach greckiego Parlamentu. Następnie kręcę się trochę po wąskich uliczkach starej dzielnicy Plaka. Zachwytu dalej nie czuję, ale przyznaję, że te wszystkie ateńskie zaułki, restauracje i sklepiki znacznie lepiej prezentują się po zmroku.
Jest już całkiem ciemno, gdy dochodzę do Łuku Hadriana – monumentalnej budowli, postawionej w latach 131-132 n.e. Fundatorem był cesarz Hadrian, wielki orędownik Aten i kultury greckiej (czyli dla Rzymian – „starej, klasycznej”). Obok znajdują się pozostałości po świątyni Zeusa Olimpijskiego, której budowa rozpoczęła się w VI w p.n.e., za panowania dynastii Pizystratydów. Wznoszenia dzieła zaprzestano po upadku tyranii w 510 r. p.n.e. a nieukończona konstrukcja w szczątkowym stanie przetrwała aż 336 lat. Ateńczycy nie chcieli jej ukończyć, uznając świątynię za przejaw pychy. Budowla została przywołana w „Polityce” Arystotelesa jako przykład tego, iż tyranie angażują ludność w wielkie projekty, zabierając im siłę na bunt. Budowę podjął dopiero Antioch IV Epifanes z dynastii Seleucydów w II w p.n.e., a świątynie ukończył cesarz Hadrian w II w. n.e. Dzisiaj z wielkiego Olimpiejonu zostało raptem piętnaście kolumn, świetnie oświetlonych i doskonale widocznych zza ogrodzenia.
Z świątyni Zeusa Olimpijskiego kieruję się do… wypożyczalni samochodów. Odbieram bowiem autko, które posłuży mi do mojej kilkudniowej objazdówki. Plan jest taki, aby wejść na trzy całkiem wysokie góry oraz odwiedzić najbardziej ikoniczne stanowiska archeologiczne południowej Hellady. Jak mi się to uda? Śledzcie kolejne wpisy! Na razie powiem Wam tyle, że jeśli kiedykolwiek narzekaliście na jeżdżenie samochodem po Warszawie, Krakowie czy Poznaniu to mam dla Was dobrą informację – w porównaniu z Atenach nasze miasta to mały pikuś.
Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie mojego wpisu! Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi treściami, zapraszam do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie! Będę wdzięczny za każde polubienie, komentarz i udostępnienie. Jeżeli uważasz moje treści za wartościowe i chcesz mnie wesprzeć, zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy na buycoffee.to.




One thought on “Wzgórze Lycabettus (277 m n.p.m.) w Atenach”
Comments are closed.