Tofana di Rozes (3 225 m n.p.m.) – ferrata Giovanni Lipella [C/D]

Dolomity to prawdziwa mekka dla miłośników via ferrat – znajdziemy tu około 200 tego typu dróg o zróżnicowanym poziomie trudności, a wiele z nich prowadzi śladami dawnych umocnień z czasów I wojny światowej. W samym sercu tych gór, tuż obok słynnej Cortiny d’Ampezzo – miasta olimpijskiego z 1956 i 2026 roku, wyrasta monumentalna Tofana di Rozes (3 225 m n.p.m.). To jeden z najbardziej charakterystycznych szczytów w okolicy, a prowadząca na niego ferrata Giovanni Lipella uchodzi za absolutny klasyk. Droga jest niezwykle długa i malownicza – obowiązkowy punkt dla każdego, kto chce poczuć klimat Dolomitów w pełnej krasie. Zapraszam więc na relację ze zdobycia tego niesamowitego szczytu!

SPIS TREŚCI:

  1. Tofana di Rozes – najważniejsze informacje
  2. Podejście pod ferratę Giovanni Lipella
  3. Ferrata Giovanni Lipella [C/D]
  4. Tofana di Rozes – szczyt
  5. Zejście wariantem trekkingowym z Tofany di Rozes
  6. Mapa wycieczki

Tofana di Rozes – najważniejsze informacje

  • Tofana di Rozes (3 225 m n.p.m.) to trzeci co do wysokości szczyt masywu Tofan po Tofanie di Mezzo (3 244 m n.p.m.) oraz Tofanie di Dendro (3 238 m n.p.m.) oraz siódmy co do wysokości szczyt całych Dolomitów.
  • Główną bazą wypadową dla wycieczek na Tofanę di Rozes jest schronisko turystyczne Rifugio Angelo Dibona (2 034 m n.p.m.), przy którym znajduje się ogólnodostępny (i bezpłatny!) parking. Osoby, które chcą rozpocząć trekking z nieco niższej wysokości mogą natomiast zostawić samochód na jednym z licznych parkingów przy drodze głównej SR48.
  • Na sam szczyt Tofany di Rozes można dojść dwoma wariantami: ferratowym oraz trekkingowym. Pierwszy z nich zakłada przejście długiej, ale niezwykle interesującej ferraty Giovanni Lipella o trudnościach dochodzących do C/D w skali do F, zbudowanej już w 1967 roku. Droga rozpoczyna się na wysokości ok. 2 500 m n.p.m., okrąża wierzchołek od zachodu, a następnie wspina się na niego od strony północnej. Jednym z ciekawszych fragmentów żelaznej drogi jest przejście tunelem z czasów I wojny światowej (weźcie ze sobą latarkę!). Ferrata kończy się na wysokości ok. 3 050 m n.p.m., gdzie łączy się z wariatem trekkingowym. Pokonanie całej żelaznej drogi zajmuje 3,5 – 5 godzin.
  • Wariant trekkingowy okrąża wierzchołek Tofany di Rozes od strony wschodniej, zahacza o urokliwe schronisko turystyczne Rifugio Camillo Giussani i w dużej mierze prowadzi przez mozolny, sypki piarg. Szlak zostanie opisany w niniejszym wpisie jako droga powrotna.
  • Południowa ściana Tofany di Rozes pozostaje niedostępna dla przeciętnego turysty, ale wytyczono na niej wiele imponujących linii wspinaczkowych.
  • Tofana di Rozes jest szczytem na tyle wysokim, że może spowodować wystąpienie objawów choroby wysokościowej. Jeżeli więc wiecie, że macie skłonność do tego typu problemów, warto nie ryzykować i nie atakować tej góry pierwszego dnia urlopu w Dolomitach :D (a zamiast tego wybrać coś niższego, np. ferratę Strobel na Punta Fiames).
  • Dolomity uchodzą za góry zatłoczone, a ferrata Giovanni Lipella – za znaną i lubianą. Z moich własnych doświadczeń wynika jednak, że w piękny, sierpniowy dzień na drodze wprawdzie tworzą się niewielkie zatory, ale jest to nic w porównaniu do nieobcych polskiemu turyście obrazków z wakacyjnych kolejek na Rysy.
  • Zaledwie 800 metrów na wschód od Rifugio Angelo Dibona znajduje się inne schronisko – Rifugio Pomedes. Miejsce jest o tyle istotne, że rozpoczyna się tam trasa narciarska, która gościła narciarzy alpejskich podczas igrzysk w 1956 roku oraz będzie gościła narciarki alpejskie podczas zbliżającej się olimpiady w 2026 roku.
tofana di rozes
Ściana Tofany di Rozes, skryta w porannej chmurce
tofana di rozes
Początek szlaku ze schroniska
tofana di rozes widok
Zielona panorama na początku trekkingu: widoczna m.in. arcyciekawy płaskowyż Ponta Lastoi de Formin (2 657 m n.p.m.)
tofana di rozes

Podejście pod ferratę Giovanni Lipella

Dojazd z naszej bazy noclegowej – campingu Olympia International do parkingu przy schronisku Rifugio Angelo Dibona (2 034 m n.p.m.) zajmuje nieco ponad pół godziny. Droga wymaga pokonania dziesiątek ostrych zakrętów, a na domiar złego – na końcowych kilometrach zmienia nawierzchnie na gruntową. Na parking zajeżdżamy parę minut po godzinie 8. Wolnych miejsc jest jeszcze całkiem sporo, ale zapełniają się dosyć szybko. Co istotne, pomimo znacznej wysokości i schroniskowego sąsiedztwa, parking jest całkowicie darmowy. Niesamowite, prawda?

Wychodząc z parkingu, niemal z marszu rozpoczynamy całkiem intensywne podejście. Trudność w tym wypadku nie sprowadza się jedynie do znacznego nachylenia, ale również do palącego słońca, potrafiącego wyssać energię z nawet najbardziej zmotywowanego wędrowca. Wyjechaliśmy autem ponad piętro reglowe, toteż już od pierwszego kilometra idziemy pośród zwartego piętra kosodrzewina. Swoją drogą, dzięki niezwykle wysoko usytuowanym parkingom bardzo wiele spośród tutejszych trzytysięczników jest łatwo dostępnych dla turystów. Widoki rozpieszczają od samego początku: przed nami góruje potężna ściana Tofany di Rozes, a za nami otwiera się przecudna skalno-zielona panorama w kierunku południowym, rozlewająca się na dziesiątki szczytów o fantazyjnych, różnorodnych kształtach.

tofana di rozes
Podejście pośród kosodrzewiny

Po półtorej kilometra dochodzimy do rozdroża szlaków na wysokości ok. 2 300 m n.p.m. W prawo: wariant trekkingowy, prosto – krótkie podejście na nietrudną ferratę do jaskini Grotta di Tofana. My idziemy natomiast w lewo, w kierunku początku ferraty Giovanni Lipella. Wraz z nabywaną wysokością krajobraz staje się coraz bardziej surowy, a kosodrzewina zostaje wyparta przez kamieniste piargi i niewysokie trawki. Przez następny kilometr idziemy trawersem, wzdłuż potężnej ściany Tofany di Rozes. Około godziny 9.40, a więc niespełna półtorej godziny od wyjścia z parkingu, meldujemy się przy punkcie startowym ferraty Giovanni Lipella, zlokalizowanym na wysokości ok. 2 480 m n.p.m.

tofana di rozes
Trawers wzdłuż zachodniej ściany Tofany di Rozes
tofana di rozes
giovanni lipella ferrata
Początek ferraty Giovanni Lipella, widoczne pierwsze klamry i drabinka

Ferrata Giovanni Lipella [C/D]

Ferrata Giovanni Lipella to jedna z najciekawszych dróg żelaznych w regionie Cortiny d’Ampezzo. Wyróżnia się przede wszystkim swoją długością: liczy 3,3 kilometra, a na jej przejście należy rezerwować, w zależności od indywidualnego tempa, od 3,5 do 5 godzin. Technicznie ferrata jest całkiem przystępna – wprawdzie najtrudniejszy fragment został wyceniony na C/D (w skali do F), ale większa część drogi jest znacznie łatwiejsza. Pełne topo podrzucam Wam pod tym linkiem.

Ferrata Giovanni Lipella rozpoczyna się od nietrudnego podejścia po żelaznych klamrach i niewielkiej drabince [A/B]. Następnie, droga nurkuje w… Gallerie de Castelleto, a więc w szerokim tunelu, wydrążonym przez Austriaków w czasie I wojny światowej. Musicie bowiem wiedzieć, że zarówno Cortina d’Ampezzo, jak i cały historyczny Tyrol Południowy przez większość swoich dziejów pozostawały pod władzą Habsburgów. Sytuacja uległa zmianie dopiero w 1915 roku, kiedy to w imię nikomu niepotrzebnej wojny, włoskie wojsko poczęło przelewać się przez austriacką granicę. Cierpiąc na bolesny niedobór sił, Austriacy postanowili oddać Cortinę bez walki, zajmując jednocześnie doskonałe pozycje obronne w okolicznych górach. W tenże sposób, wojna przybrała obrót dotąd niespotykany. Artylerię wciągano na absurdalne wysokości, stanowiska ogniowe organizowano na półkach skalnych, strzelano do siebie na graniach. Kampania pochłonęła pół miliona istnień — żołnierzy porwanych przez lawiny, zamarzających z wycieńczenia lub ginących od odłamków skalnych, odbitych niczym śmiertelny rykoszet ich własnych strzałów. Jedną z ofiar był ów Giovanni Lipella, na którego cześć została nazwana prowadząca tu dzisiaj ferrata. Gallerie de Castelleto jest więc niczym innym jak częścią wojennego systemu umocnień obronnych, służącą do sprawnego przerzutu sił i poprawy zdolności zaopatrzeniowych. Tytułem epilogu, spieszę z wyjaśnieniem, że w 1917 roku Austriacy przełamali front, zeszli do dolin i odbili Cortinę d’Ampezzo. Stało się to jednak za późno, kiedy losy wojny rozstrzygnęły się już na innych frontach. W 1918 roku Austro-Węgry przestały istnieć, a cały historyczny Tyrol Południowy stał się częścią Włoch. I pomyśleć, że to właśnie za sprawą tych strasznych wydarzeń zajadamy dziś w Dolomitach pizzę i popijamy ją w Aperolem.

Przejście odcinka wymaga posiadania własnego źródła światła oraz zachowania szczególnej koncentracji – wprawdzie trudności technicznych tutaj nie ma, ale trzeba uważać na śliskie kamienie i na mijankach z turystami idącymi z naprzeciwka. Łączna długość tunelu wynosi 500 metrów, na którym to dystansie wyrabia się 130 metrów wzniosu (z ok. 2 480 m n.p.m. na ok. 2 610 m n.p.m.). W moim odczuciu, przejście tego fragmentu jest doświadczeniem przede wszystkim ciekawym. No bo jak często człowiek ma okazję przedzierać się przez skalne tunele, wydrążone na wysokości najwyższych tatrzańskich szczytów?

giovanni lipella ferrata
Martyna wchodzi do tunelu
giovanni lipella ferrata
Schody w skalnym tunelu
giovanni lipella ferrata
giovanni lipella ferrata
giovanni lipella ferrata
Wyjście z tunelu

Po dwudziestu minutach wędrówki w ciemnościach, wychodzimy po drugiej stronie góry. Pokonujemy grupę nietrudnych skałek [B], a następnie przechodzimy do dłuższego odcinka trekkingowego – trawersu wzdłuż zachodniej ściany Tofany di Rozes. Wędrówce towarzyszy niesamowity widok na monumentalną dolinę Val Travenanzes oraz skalny mur przeciwległego masywu, którego najwyższym punktem jest Punta Sud di Fanes (2 989 m n.p.m.). Wspinaczkę kontynuujemy kilkanaście minut później. Początkowo jest łatwo, ale już w chwilę później trafiamy na drobny zator, zwiastujący nadejście najtrudniejszego odcinka ferraty – skalnego trawersu o wycenie C/D. No i faktycznie – odcinek jest całkiem wymagający, siłowy, a momentami nawet lekko przewieszony.

giovanni lipella ferrata
Grupa skałek po wyjściu z tunelu
giovanni lipella ferrata
Fragment trekkingowy
giovanni lipella ferrata
Dolina Val Travenanzes
giovanni lipella ferrata
Punta Sud di Fanes (2 989 m n.p.m.)
giovanni lipella ferrata
Martyna na najtrudniejszym odcinku [C/D]
giovanni lipella ferrata

Po pokonaniu skalnej ścianki rozpoczynamy dalszy trawers zachodniej ściany Tofany. Przekraczamy charakterystyczną szczelinę i kontynuujemy krótkim odcinkiem trekkingowym. Przed kolejną skalną ścianką naszą uwagę zwraca grupa francuska, prująca do góry w towarzystwie niepozornego pieska. Od tego czasu psiak towarzyszył nam aż do samego szczytu: raz kawałek za nami, innym razem przed nami. Do tej pory jestem pod wrażeniem jego umiejętności: pomimo niewielkich rozmiarów i niepozornego wyglądu, piesek niezwykle zwinnie pokonywał kolejne skalne trudności i kamieniste podejścia. A kiedy teren stawał się zbyt wymagający, pupil dzielnie właził do plecaka właściciela, z góry obserwując pozostałych wspinaczy.

giovanni lipella ferrata
Odcinek trekkingowy
giovanni lipella ferrata
Skalna ścianka B/C
giovanni lipella ferrata
giovanni lipella ferrata
Czujny moment zejścia po mokrej skale

Obecnego kierunku marszu trzymamy się jeszcze przed następną godzinę. Posuwamy się w utartym schemacie: łatwe odcinki po płaskim przeplatają się ze zdobywaniem wysokości na skalnych podejściach. W ten sposób dochodzimy do formacji skalnej Tre Dita (2 694 m n.p.m.), gdzie całkowicie zmieniamy kierunek wspinaczki. Lipella skręca bowiem w prawo, podczas gdy dalej wzdłuż ściany biegnie wariant ewakuacyjny, pozwalający turystom na wycofanie się do schroniska Rifugio Giussani.

Kilkaset metrów kolejnym trekkingowym trawersem i ponownie lądujemy na skale. Rozpoczynamy teraz finałowy akord ferraty Lipella, zakładający zdobycie 200 metrów różnicy wysokości na dystansie 400 metrów. Odcinek wiedzie surową, skalną ścianką o wycenie dochodzącej do B/C. Momentami jest tu niemal całkowicie pionowo, co wymusza bardzo siłowe pokonywanie kolejnych trudności. Poza tym, ścianka jest nieco „zamknięta”, co w pewnym stopniu odgradza ją od intensywnego działania promieni słonecznych. Z tego względu, na niektórych fragmentach zbiera się więcej wilgoci, a skała staje się mokra i śliska.

Na tym etapie głównym problemem jest jednak narastające znużenie. Żelazną percią idziemy już od paru godzin, wszyscy potrzebujemy kawy, skalna ściana zdaje się nie kończyć… Kiedy więc parę minut przed 14 odpinamy karabinek od ostatniego fragmentu liny asekuracyjnej, jestem zadowolony. Zrobiliśmy to! Przejście całej ferraty zajęło nam 4h 15 minut. Szliśmy tempem umiarkowanym – bez pośpiechu, ale też bez niepotrzebnego zamulania.

giovanni lipella ferrata
Dłuższy trawers przed ostatnim etapem wspinaczkowym
giovanni lipella ferrata
tofana di rozes
Szczyt Tofany di Rozes coraz bliżej!
tofana di rozes
Ostatnie akordy kamienistego podejścia

Tofana di Rozes – szczyt

Ferrata kończy się na wysokości ok. 3 030 m n.p.m., łącząc się z klasycznym wariantem trekkingowym. Aby dotrzeć na szczyt, pozostaje na już tylko nabyć 200 metrów wysokości w prostym technicznie terenie. Podejście jest kamieniste i mozolne, ale pomimo sporego zmęczenia, zamykamy je w ok. pół godzinki. Na szczycie Tofana di Rozes (3 225 m n.p.m.) stajemy o 14.30, a więc w nieco ponad 6 godzin od opuszczenia parkingu. Jest naprawdę prześlicznie… Wprawdzie widok na Cortinę d’Ampezzo przysłania nam ogromna chmura, ale pobliska ściana Tofany di Mezzo prezentuje się wybornie. Jak na większości alpejskich szczytów, także i tutaj znajduje się ogromny krzyż oraz skrzynka z zeszytem do wpisywania się.

Na szczycie Tofany spędzamy dobre kilkadziesiąt minut. Zdobycie tej góry dostarcza nam naprawdę sporo radości – śmiejemy się, robimy sporo zdjęć, zajadamy się zasłużonymi słodkościami. Co więcej, z perspektywy czasy, wyjście na Tofanę było najlepszym momentem naszych tegorocznych austriacko-włoskich wakacji. Pięknych chwil było jeszcze wiele, ale to ferratę Lipella uważamy za absolutny numerem jeden. Poza satysfakcją z własnego osiągnięcia, rozpiera mnie duma z mojej Ady, zdobywczyni swojego pierwszego trzytysięcznika.

tofana di rozes
Krzyż na szczycie Tofany di Rozes
tofana di rozes
Widok z Tofany di Rozes w kierunku północnym
tofana di rozes
Widok z Tofany di Rozes na Tofanę di Mezzo
tofana di rozes
Cortina d’Ampezzo, która na moment wyłoniła się pośród mgieł

Zejście wariantem trekkingowym z Tofany di Rozes

Jak bardzo przyjemnie by nie było na szczycie, w końcu trzeba podjąć decyzję o zejściu. Nie będę ukrywał – zaczynamy teraz tą gorszą część wycieczki. Jakkolwiek zdjęcia z drogi powrotnej wychodzą prześlicznie, tak samemu procesowi utraty wysokości daleko jest do romantyzmu. Drobne kamyki co chwila uciekają nam spod stóp, irytując i zmuszając do zachowania ciągłej koncentracji. Ścieżka jest słabo oznakowana i wielokrotnie się rozwidla, przez co wiele czasu tracimy na kluczenie po skalistej pustyni, szukając najbardziej optymalnego wariantu dostania się na dół. Jeśli nałożymy na to ogólne zmęczenie, rysuje nam się obraz prawdziwej walki o przetrwanie.

Noo dobra, może dodaję do tego zejścia odrobinę zbyt wiele dramaturgii :D. A po prawdzie – spodziewałem się, że przynajmniej część szlaków w Dolomitach może właśnie tak wyglądać. Z niezwykle sypkimi i mozolnymi zejściami miałem już bowiem do czynienia w innych częściach Alp Wapiennych – w Alpach Julijskich, Alpach Kamnickich czy też na Dachsteinie. A widoki faktycznie są tu ujmujące – przez cały okres zejścia towarzyszy nam widok na ogromną ścianę sąsiedniego giganta – Tofany di Mezzo.

tofana di rozes
Zejście z Tofany di Rozes
tofana di rozes
Piarżyste dziadostwo… to znaczy wróć… piękno skalistej przyrody
tofana di rozes

Na krótko przed godziną 17 docieramy do schroniska Rifugio Giussani, położonego na szerokiej przełęczy Forcella Fontananegra (2 561 m n.p.m.), oddzielającej Tofanę di Rozes od Tofany di Mezzo. Wedle oficjalnej strony internetowej, obiekt zbudowano pośród ogromnych głazów i stanowisk ogniowych z czasów Wielkiej Wojny, a cały obszar oferuje możliwość odkrycia tej części Dolomitów, gdzie została zapisana bardzo smutna karta włoskiej historii. W schronisku zatrzymujemy się na krótką przerwę na podreperowanie sił oraz posmakowanie tutejszego espresso. Pośród gwaru wielu głosów, łatwo dosłyszalny jest również język polski. Nie jest to dla mnie zaskakujące – Polaków w Dolomitach jest od groma, tak jakby ten wakacyjny kierunek stawał się wśród naszych rodaków coraz to popularniejszy.

rifugio giussani
Rifugio Giussani Hütte, czyli jak zadowolić użytkowników obu tyrolskich języków
tofana di rozes
Zbyt równe jak na dzieło natury – obawiam się, że to stanowisko ogniowe
tofana di rozes
Zmęczony wędrowiec wypoczywa na skale

Wychodząc ze schroniska, rozpoczynamy ostatni etap naszej wycieczki. Schodzimy szeroką, komfortową ścieżką, stanowiącą fragment szlaku turystycznego nr 403. Włoskie espresso zdziałało cuda – znów czuję się jak młody Bóg, silny i gotowy na pokonywanie kolejnych kilometrów! Wysokość tracimy całkiem sprawnie, a przed sobą mamy ujmujący widoczek w kierunku południowym. Im dłużej obserwuje ten fragment panoramy, tym bardziej czuję się nim zafrapowany. Skończyło się to zresztą tak, że na trekking w okolice płaskowyżu Ponta Lastoi de Formin oraz Cinque Torri wybraliśmy się dnia następnego. Ostatni kilometr dzisiejszej wyprawy mija nam pośród sielskiej zieleni: traw, kosówki i pojedynczych wyższych iglaków.

Do samochodu docieramy kwadrans po godzinie 18, co pozwala nam ustalić czas dzisiejszej wycieczki na niemal równe 10 godzin. Czujemy fizyczne zmęczenie, ale psychicznie jesteśmy wypoczęci. Tofana di Rozes dostarcza nam masy górskiej satysfakcji, sporo radości i wiele, wiele fantastycznych wspomnień. Dzięki Adzie, Martynie i Jaromirowi, że mogłem przeżyć to z Wami!

Data wycieczki: 11 sierpnia 2025 roku

Statystyki wycieczki: 14 km; 1 480 metrów różnicy wysokości

Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie mojego wpisu! Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi treściami, zapraszam do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie! Będę wdzięczny za każde polubienie, komentarz i udostępnienie. Jeżeli uważasz moje treści za wartościowe i chcesz mnie wesprzeć zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy na buycoffee.to.

tofana di rozes
Zejście ze schroniska
tofana di rozes
tofana di rozes
Ostatnie akordy zejścia
tofana di rozes
Ostatnie spojrzenie na ściany Tofany di Rozes
tofana di rozes
Szczęśliwi ludzie po dobrym dniu!

Mapa wycieczki

Autor bloga, pasjonat górskich wędrówek i słowa pisanego
Posts created 285

4 thoughts on “Tofana di Rozes (3 225 m n.p.m.) – ferrata Giovanni Lipella [C/D]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top