Jakoś tak już jest, że wraz z rozwojem górskiej pasji chcemy piąć się wyżej i wyżej – być jak najwyżej nieba, ujarzmiać wieczne lody i łamać granice własnej wytrzymałości. Nic więc dziwnego, że również i w mojej głowie pewnego dnia pojawiło się marzenie o przekroczeniu kolejnej granicy milowej – 4 000 m n.p.m. Z początku […]
