Rotunda, Kozie Żebro, Wysota, Jaworzyna Konieczniańska – pętla z Regietowa

Półtora roku temu po raz pierwszy posmakowaliśmy niesamowitego klimatu Beskidu Niskiego. Na przestrzeni ponad 40-kilometrowej wycieczki odkryliśmy uroki m.in. Lackowej, Busova oraz świętej góry Jawor. Żądni poznania nowych szlaków i zwiedzenia kolejnej części Beskidu Niskiego, przystąpiliśmy do planowania następnego trekkingu. Motywem przewodnim wycieczki zostały cmentarze wojenne z czasów I wojny światowej, stanowiące żywe pamiątki po przechodzącym tu niegdyś froncie. Zwiedzanie licznych nekropolii było tym bardziej uzasadnione, że na wyjazd wybraliśmy się w dzień szczególny, a mianowicie 2 listopada.

Ułożona przez nas pętla liczyła sobie 30 kilometrów oraz obejmowała zdobycie Rotundy (771 m n.p.m.), Koziego Żebra (847 m n.p.m.), Wysoty (784 m n.p.m.), Ubocza (788 m n.p.m.) oraz Jaworzyny Konieczniańskiej (881 m n.p.m.). Przy okazji, zwiedziliśmy cmentarze wojenne nr 51 – Rotunda, 50 – Wysota, 49 – Blechnarka, 48 – Regietów. W ostatniej z wymienionych miejscowości, odwiedziliśmy również dwa stare cmentarze łemkowskie. W drodze powrotnej zahaczyliśmy natomiast o drewnianą cerkiew w Kwiatoniu.

Zapraszam na relację z wycieczki!

Spis treści

  1. Rotunda (771 m n.p.m.) – z Regietowa
  2. Kozie Żebro (847 m n.p.m.) i zejście do Wysowej-Zdrój
  3. Cmentarz wojenny nr 50 – Wysota
  4. Cmentarz wojenny nr 49 – Blechnarka
  5. Jaworzyna Konieczniańska z przeł. Regetowskiej
  6. Regietów – wieś, która nie istnieje
  7. Cmentarz wojenny nr 48
  8. Dodatkowa atrakcja – cerkiew w Kwiatoniu
  9. Mapa wycieczki
  10. Bibliografia

Rotunda (771 m n.p.m.) – z Regietowa

Jest kilka minut po godzinie 7, gdy zajeżdżamy do niewielkiej miejscowości Regietów (gm. Uście Gorlickie, pow. gorlicki; ok. 530 m n.p.m.). Samochód zostawiamy przy drodze, nieopodal klimatycznej bazy namiotowej. Obiekt czynny jest od drugiej połowy czerwca do pierwszej połowy września, a prowadzony jest przez członków Studenckiego Klubu Przewodników Górskich w Warszawie.

Po wyjściu z samochodu, obieramy szlak czerwony, fragment Głównego Szlaku Beskidzkiego. Trasa prowadzi gęstym lasem, przez co ścieżka pokryta jest grubą pierzynką świeżo opadłych liści. Nachylenie terenu określiłbym jako umiarkowane – na przestrzeni dwóch kilometrów nabywamy 240 metrów różnicy wysokości. W tenże sposób, po trwającym ok. pół godziny podejściu, osiągamy pierwszy cel dzisiejszego dnia, a mianowicie szczyt Rotunda (771 m n.p.m.) z cmentarzem wojennym nr 51.

regietów baza namiotowa
Baza namiotowa w Regietowie poza sezonem
rotunda szlak
Szlak na Rotundę późną jesienią
rotunda szlak

Zatrzymajmy się w tym miejscu, aby wyjaśnić z jakiego powodu w Beskidzie Niskim znajduje się tak wiele tego typu obiektów. W tym celu musimy cofnąć się o ponad 100 lat, czyli do czasu, gdy w Europie w najlepsze trwała I wojna światowa, przez współczesnych zwana Wielką Wojną. Zima 1914/1915 przyniosła zasadnicze zmiany na froncie wschodnim. Imperium Rosyjskie przeprowadziło udaną kampanię, głęboko wdzierając się w austriacką wówczas Galicję. W marcu 1915 roku front ustabilizował się na linii Karpat – w Bieszczadach i w Beskidzie Niskim. Zaciekle walczono o każde wzniesienie i o każdą wioskę.

2 maja 1915 roku armia austriacka, obficie wsparta przez niemieckiego sojusznika, przeprowadziła zmasowaną kontrofensywę na pozycje wroga. Zaskoczeni Rosjanie ponieśli istotne straty oraz zostali zmuszeni do wycofania się z Galicji. Wydarzenia te przeszły do historii jako bitwa pod Gorlicami. Po przesunięciu frontu, Austriacy powołali osobną komórkę organizacyjną – Wydział Grobów Wojennych, która miała zająć się godnym pochowaniem poległych. To właśnie wówczas, jak grzyby po deszczu, w Beskidzie Niskim zaczęły powstawać wojskowe nekropolie. Wśród nich była również i Rotunda, jeden z najciekawszych projektów słowackiego architekta, Dušana Jurkoviča.

rotunda cmentarz
Cmentarz wojenny nr 51 na Rotundzie
rotunda cmentarz

Cmentarz na Rotundzie założono na nagim szczycie, dzięki czemu przez długi czas był doskonale widoczny z daleka. Wszystko zmieniło się w 1947 roku, gdy wysiedlono Łemków, a ich dawne pola uprawne zarosły młodym, zachłannym lasem. Zarówno Rotunda, jak i inne wojenne cmentarze niszczały, a wiedza o ich położeniu była wówczas udziałem nielicznych. Nekropolia nie tylko ocalała, ale również odzyskała dawną świetność dzięki grupie pasjonatów, która w 2001 roku założyła Społeczny Komitet Odbudowy Cmentarza na Rotundzie.

Dzięki skrupulatnym pracom restauratorskim Rotunda prezentuje się dziś wspaniale. Trudno oprzeć się wrażeniu, że z budowli bije coś nienamacalnego: powaga miejsca pamięci, szczególna aura oraz żywe świadectwo marnego, człowieczego losu. W zadumie przechadzam się między grobami, odczytując z tabliczek nazwiska pochowanych tu żołnierzy. Najbardziej rzuca się w oczy to, że na cmentarzu leżą członkowie obu armii – zarówno austro-węgierskiej, jak i rosyjskiej. Paradne, prawda? Za życia byli to wielcy wrogowie, polujący na siebie nawzajem po beskidzkich lasach. Po śmierci natomiast, jak równy z równym, spoczęli obok siebie. Ot, bezsens wojny w najbardziej wyraźnym wydaniu.

Kozie Żebro (847 m n.p.m.) i zejście do Wysowej-Zdrój

Z Rotundy wracamy do Regietowa, a następnie kontynuujemy wycieczkę w przeciwnym kierunku. Trzymając się szlaku czerwonego, rozpoczynamy 1,5 kilometrowe podejście na szczyt Kozie Żebro. Odcinek uchodzi za jedno z najstromszych wyzwań trekkingowych w Beskidzie Niskim i bywa porównywane ze słynną „ścianą płaczu” na Lackową. Intensywne podejście rozpoczyna się na wysokości ok. 700 m n.p.m. i wymaga pokonania 150 metrów różnicy wysokości na dystansie 400 metrów. Pokonanie fragmentu zajmuje nam ok. 12 minut, przez co wysiłek określiłbym jako całkiem intensywny, ale jednocześnie bardzo krótki.

kozie żebro
Kozie Żebro oglądane z Regietowa
kozie żebro stromy szlak
Początek stromizny na szlaku na Kozie Żebro

Na szczycie Koziego Żebra (847 m n.p.m.) stajemy kilka minut przed godziną 9. Wierzchołek jest całkowicie zalesiony, ale miejscami zza drzew wyłaniają się widoki na pobliskie wzniesienia Beskidu Niskiego. Na górze znajdują się dwie tabliczki z nazwą szczytu oraz charakterystyczny kopczyk skalny. Niecodzienną nazwę wzniesienia wymyślili ponoć austriaccy kartografowie, którzy znaleźli w tym miejscu szkielet sarny (nazywany lokalnie kozą).

kozie żebro szczyt
Szczyt Koziego Żebra

Z Koziego Żebra schodzimy szlakiem zielonym – do miejscowości Wysowa-Zdrój. Trasa prowadzi głównie lasem, jest mało stroma, a nazwano ją na część XIX-wiecznego, polskiego geografa, Wincentego Pola. Niespełna 2 kilometry od opuszczenia Koziego Żebra, wychodzimy na drogę asfaltową, przy ośrodku wczasów rodzinnych „Zacisze”. Kilkanaście minut później znajdujemy się już pomiędzy zwartą zabudową wsi Wysowa-Zdrój. Duża wieś (ok. 750 mieszkańców) stanowi jedno z najważniejszych centrów turystycznych w Beskidzie Niskim. To właśnie w tej miejscowości, ok. półtora roku temu, rozpoczęliśmy naszą przygodę z tym pasmem, udając się do Ropek, na Lackową, Busov i górę Jawor.

W centrum miejscowości znajduje się drewniana cerkiew im. św. Michała Archanioła z II połowy XVIII wieku – niegdyś grekokatolicka, dzisiaj prawosławna. W tym miejscu skręcamy w lewo – na szlak żółty, biegnący w kierunku miejscowości Blechnarka.

kozie żebro wysowa szlak
Szlak zielony z Koziego Żebra do Wysowej-Zdrój
wysowa-zdrój cerkiew
Cerkiew w Wysowej-Zdrój

Cmentarz wojenny nr 50 – Wysota

Najbliższe dwa kilometry mijają nam przy asfaltowej szosie, pośród niezbyt gęstych zabudowań Wysowej. Monotonny marsz umilają sielskie widoki na zalesione pasmo graniczne oraz na charakterystyczną, potrójną koronę Busova. W tenże sposób, przekraczamy granicę Blechnarki, a zaraz za nią – odbijamy w lewo – w ścieżkę dojściową do następnego cmentarza wojennego.

Przez pół kilometra idziemy rozległą polaną widokową, rozciągającą się na wysokości 550 – 630 m n.p.m. Miejsce oferuje sympatyczne panoramy w kierunku południowo-zachodnim. Następnie, ścieżka nurkuje w gęstym lesie, a my rozpoczynamy fragment krótkiego, ale dosyć intensywnego podejścia. Spacer utrudnia mrowie świeżo upadłych, śliskich liści, ale oznakowanie szlaku dojściowego jest czytelne.

blechnarka znak
Podwójna nazwa Blechnarki, a obok drogowskaz na cmentarz
beskid niski panorama widokowa
Panorama z podejścia do cmentarza wojennego nr 50
beskid niski panorama
Proszę Państwo, oto Busov
beskid niski blechnarka widok

W ten sposób, po kilkunastu minutach pracy na podwyższonym tętnie, podchodzimy pod cmentarz wojenny nr 50 – kolejny z projektów Dušana Jurkoviča. Jest to nekropolia nie tylko o wiele skromniejsza od Rotundy, ale również znacznie słabiej utrzymana. Cały cmentarz składa się na pojedynczy, drewniany krzyż oraz na niewielkie kamienne rumowisko. Miejsce pamięci znajduje się na stokach góry Wysota (784 m n.p.m.) – wzgórza tak anonimowego, że nie posiada nawet własnego artykułu na Wikipedii (a przecież swoje strony mają wszystkie, nawet najbardziej koneserskie szczyty Beskidu Małego). Wiadomo o nim tylko tyle, że niegdyś również był szczytem całkowicie bezleśnym, a więc oferującym szeroką panoramę na najbliższą okolicę.

Korzystając z okazji, postanawiamy wejść na zapomniany wierzchołek. Wychodzimy więc kawałek nad cmentarzyk i dochodzimy na sam szczyt, oznaczony betonowym słupem triangulacyjnym. Kiedy siedzę na Wysocie i beztrosko zajadam kanapkę, moja wyobraźnia zaczyna pracować na najwyższych obrotach. Ile dramatów pamięta najbliższa okolica? Czy okoliczne doły są dziełem natury czy może to pozostałości po okopach, w których niegdyś umierali Bogu ducha winny żołnierze? I wreszcie… Który szczyt zdobyło więcej ludzi – Wysotę czy Mount Everest? ;).

cmentarz blechnarka podejście
Leśne podejście pod cmentarz wojenny nr 50
cmentarz wojenny 50 wysota
Cmentarz wojenny nr 50 na stokach Wysoty
wysota szczyt
Szczyt Wysota

Cmentarz wojenny nr 49 – Blechnarka

Wracamy do głównej drogi i kontynuujemy wycieczkę przez zabudowania wioski Blechnarka. W czasach łemkowskich była to duża miejscowość, licząca sobie ponad 300 gospodarstw. Dzisiaj domów jest kilkadziesiąt, a mieszkańców, wedle ostatniego spisu powszechnego – 54. Co ciekawe, pomimo zawirowań historii, część osób spośród tej garstki to w dalszym ciągu autentyczni Łemkowie.

Podczas spaceru mijamy główny zabytek Blechnarki, a mianowicie wzniesioną w 1801 roku cerkiew św. Kosmy i Damiana. Po wyjściu z miejscowości, trafiamy na rozdroże szlaków. W tym miejscu skręcamy w lewo – w drogę gruntową, wiodącą wzdłuż niepozornej jeszcze Ropy. Swoją drogą, źródło rzeki bije całkiem niedaleko – na południowo-wschodnim zboczach szczytu Jaworzynka (869 m n.p.m.), leżącym w obrębie tego samego grzbietu co znane na już Kozie Żebro. Na tym etapie wędrówki mijamy ławkę z… drewnianą statuetką bobra. Akcent ma zwrócić uwagę turystów na okoliczne stawy, w których praca poczciwych gryzoni jest nad wyraz widoczna.

blechnarka cerkiew
Cerkiew w Blechnarce
ropa dolina
Spacer doliną Ropy

Czarne oznakowania szlakowe doprowadzają nas do cmentarza wojennego nr 49 (ok. 630 m n.p.m.), na którym pochowano aż 299 żołnierzy. Podobnie jak dwie poprzednie nekropolie, również i ta została zaprojektowana przez Dušana Jurkoviča. Obiekt nie robi wielkiego wrażenia, ale jest estetyczny i dobrze zadbany. Za Rewaszem podaję, że cmentarz został wydźwignięty z mroków niepamięci przez niemiecką młodzież, która w 1996 roku na własną rękę zorganizowała sporą renowację.

cmentarz wojenny nr 49 blechnarka
Cmentarz wojenny nr 49 – Blechnarka

Jaworzyna Konieczniańska z przeł. Regetowskiej

Po krótkiej zadumie kontynuujemy wycieczkę szlakiem czarnym, aby już po ok. 300 metrach dobić do granicznego szlaku żółtego. Następne trzy kilometry mijają nam w gęstym lesie, pośród drzew i setek opadłych liści. Przechodzimy przez szczyt Obycz (788 m n.p.m.) oraz schodzimy do przełęczy Regetowskiej (646 m n.p.m).

Na przełęczy Regetowskiej wymyślam krótki „challenge”, który ma nam urozmaicić wejście szlakiem niebieskim na pobliską Jaworzynę Konieczniańską. Chodzi o pokonanie podejścia na tyle dobrym tempem, aby wbić się na listę najszybszych przejść na Stravie. Zadanie jest o tyle niełatwe, że odcinek wymaga pokonania aż 240 metrów różnicy wysokości na dystansie niespełna 1,5 kilometra. Słowo się jednak rzekło i z przełęczy Regetowskiej ruszamy jak z kopyta.

obycz szlak
Szlak czerwony wzdłuż pasa granicznego

Szczyt Jaworzyny Konieczniańskiej (881 m n.p.m.) zdobywamy po ok. 25 minutach forsownego marszu. Na szczycie znajduje się wiata turystyczna oraz niewielka platforma widokowa. Nie będę ukrywał – panorama jest fragmentaryczna i niezbyt porywająca. Niegdyś Jaworzyna była ponoć jednym z lepszych punktów widokowych w Beskidzie Niskim, ale to kiedyś – gdy las był tu jeszcze rzadszy.

Po przyjeździe do domu okazuje się, że Jaromirowi faktycznie wbiło trekkingowy rekord na Stravie na segmencie obejmującym podejście na Jaworzynę. Ja miałem wynik znacznie gorszy, bo pomimo trzymania się zaraz za towarzyszem, zatrzymałem się już przy platformie widokowej. Jak się później okazało, segment kończył się dosłownie 3 metry dalej – przy tabliczce. Ehhh, zawsze wiatr w oczy :D.

Jaworzyna Konieczniańska szlak
Podejście na Jaworzynę Konieczniańską
Jaworzyna Konieczniańska szczyt
Szczyt Jaworzyny Konieczniańskiej
Jaworzyna Konieczniańska widok
Widok z Jaworzyny Konieczniańskiej

Regietów – wieś, która nie istnieje

Z Jaworzyny Konieczniańskiej wracamy na przełęcz Regetowską, a następnie odbijamy na północ, kontynuując szlakiem żółtym. Już w chwilę później, na wysokości ok. 610 m n.p.m. wychodzimy na otwarty teren, zajmowany niegdyś przez dużą wieś Regietów Wyżny. W II połowie XIX wieku miejscowość liczyła sobie 547 mieszkańców, z czego przytłaczającą większość stanowili Łemkowie.

W 1947 roku Regietów Wyżny został całkowicie wysiedlony w ramach akcji „Wisła”. Po wiosce nie zostało ani jedno gospodarstwo… Jedynym śladem dawnych mieszkańców pozostają zarastające sady, odosobnione fundamenty starych chat oraz niewielki cmentarz parafialny (na którym spotykamy zresztą kilka odwiedzających). Obrana przez nas droga gruntowa musiała stanowić niegdyś główny ciąg komunikacyjny tętniącej życiem miejscowości. Dziś nic tu nie ma, a człowiek czuje się obco i pusto. Trudno mi pojąć, dlaczego nawet w dzisiejszej Polsce żyje tak wielu entuzjastów akcji „Wisła”. Jak każdy miłośnik historii, głęboko potępiam działania Ukraińskiej Powstańczej Armii. Niemniej jednak, uważam że Łemkowie nie zasłużyli na swój los. Mieszkańcy zachodniej części Beskidu Niskiego nie tylko nie sympatyzowali z UPA, ale w dużej mierze nie utożsamiali się nawet z narodem ukraińskim. Ludzi z Regietowa, Izb, Ropek czy Blechnarki w zupełnie bezpodstawny sposób objęto odpowiedzialnością zbiorową, wyzuto z tożsamości i rozrzucono po świecie, a ich kulturę ludową skazano na marginalizację.

regietów wyżny szlak
Spacer przed dawną wieś Regietów Wyżny
regietów wyżny szlak
Pozostałości dawnej wsi

Jedyny mijany przez nas człowiek prowadzi pięknego gniadosza. Niechybnie jest to jeden z koni huculskich, których słynna stadnina znajduje się w pobliskim Regietowie Niżnym. Rasa ta cechuje się żywotnością i niezwykłą wytrzymałości, a pochodzi z karpackiej Huculszczyzny (krainy na terenie dzisiejszej Ukrainy, położonej na wschód od terenów zajmowanych przez bieszczadzkich Bojków).

koń huculski regietów
Koń huculski
rotunda widok
Rotunda
cmentarz łemkowski w regietowie wyżnym
Stary cmentarz łemkowski w Regietowie Wyżnym

Cmentarz wojenny nr 48

Po dwóch kilometrach od opuszczenia przełęczy, wchodzimy na drogę asfaltową. Odwiedzamy jeszcze jedną starą, łemkowską nekropolię, znajdującego się obok miejsca, gdzie niegdyś stała cerkiew. Pomiędzy starymi nagrobkami, znajdujemy również całkiem nowe i dobrze utrzymane. Ktoś tu jeszcze jest, ktoś pamięta…

Następnie skręcamy w lewo – w szlak dojściowy do cmentarza wojennego nr 48. Będzie to już ostatni tego typu obiekt podczas naszej dzisiejszej wycieczki. Odcinek liczy sobie 1,2 kilometra długości oraz wymaga pokonania 120 metrów różnicy wysokości. Ścieżka prowadzi skrajem obszernej polany, aby po ok. 900 metrach zanurkować w młodym lesie.

stary cmentarz łemkowski regietów
Drugi cmentarz łemkowski w Regietowie

Podobnie jak pozostałe projekty Dušana Jurkoviča, również i cmentarz wojenny nr 48 w chwili powstania znajdował się na bezleśnym, otwartym stoku. W ciągu następnych dziesięcioleci, nekropolia została całkowicie zapomniana i zdewastowana. Obiekt zrewitalizowano dopiero w latach 2004-2014, dźwigając go z gruzów i nadając mu dawny wygląd. Dzięki temu, dzisiaj cmentarz jest zadbany i estetyczny.

Po chwili, robimy tył zwrot i wracamy do głównej szosy w Regietowie. Po kilkudziesięciu minutach docieramy do auta, ostatecznie zamykając tą pogmatwaną, ale ciekawą pętelkę. Bardzo się cieszę, że udało nam się znowu wyskoczyć w Beskid Niski. Jest to bowiem pasmo na swój sposób wyjątkowe, a trekkingi po nim mają pewien unikalny, specyficzny klimat. Mniej skupiam się tu na aspekcie przyrodniczym, widokowym i kondycyjnym, a bardziej – na historycznym i kulturowym.

Data wycieczki: 2 listopada 2025 roku

Statystyki wycieczki: 31 km; 1 545 metrów różnicy wysokości

cmentarz wojenny 48 regietów
Cmentarz wojenny nr 48 – Regietów
cmentarz wojenny 48 regietów szlak
Widok z polany, powrót z cmentarza nr 48

Dodatkowa atrakcja – cerkiew w Kwiatoniu

W drodze powrotnej zatrzymujemy się jeszcze przy jednej z najpiękniejszych cerkwi łemkowskich – przy cerkwi św. Paraskewy w Kwiatoniu, wzniesionej w drugiej połowie XVII wieku. Obecnie świątynia znajduje się we współużytkowaniu przez rzymskim i greckich katolików. Cerkiew wywiera na mnie ogromne wrażenie. Myślę sobie, że to jedna z piękniejszych świątyń drewnianych, jakie kiedykolwiek zdarzyło mi się oglądać. Zachwycające jest również bogato zdobione, niesamowite wnętrze. Nic dziwnego, że w 2013 roku cerkiew w Kwiatoniu znalazła się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Klimatyczne jest również to, że w cerkwi wita nas jej opiekun. Wesoło zagaja rozmowę i opowiada nam o zwiedzanej świątyni. Przewodnik mówi, że cerkiew obecnie używana jest głównie przez rzymskich katolików, ale całkiem niedawno mieli pogrzeb lokalnego grekokatolika. Twierdzi też, że Łemków w okolicy jest znacznie więcej aniżeli wskazywałyby na to oficjalne statystyki. Pomimo upływu lat, ludzie chcą się przyznawać do prawdziwej tożsamości. Zapytany o realną liczbę Łemków w okolicznych wioskach, pan przewodnik wskazał, o ile dobrze pamiętam, na 20%. Po fakcie dowiaduje się, że mieliśmy przyjemność rozmawiać z panem Janem Hyrą, opiekunem cerkwi w Kwiatoniu.

Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie mojego wpisu! Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi treściami, zapraszam do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie! Będę wdzięczny za każde polubienie, komentarz i udostępnienie. Jeżeli uważasz moje treści za wartościowe i chcesz mnie wesprzeć zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy na buycoffee.to.

kwiatoń cerkiew
Cerkiew w Kwiatoniu
cerkiew kwiatoń wnętrze
Wnętrze cerkwi w Kwiatoniu

Mapa wycieczki

Bibliografia

  • Beskid Niski. Przewodnik dla prawdziwego turysty, oficyna wydawnicza „Rewasz”, Pruszków 2023,
  • tablica informacyjna na przystanku V Wielokulturowego Szlaku Huculskiego.
Autor bloga, pasjonat górskich wędrówek i słowa pisanego
Posts created 125

One thought on “Rotunda, Kozie Żebro, Wysota, Jaworzyna Konieczniańska – pętla z Regietowa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top