Razor (2 601 m n.p.m.) to jeden z najwyższych szczytów Alp Julijskich, czyli najwyższego pasma górskiego Słowenii. Dostępny jest ciekawym szlakiem turystycznym, biegnącym pośród wapiennych skał oraz ubezpieczonym ferratą na co bardziej wymagających fragmentach. Jednym z punktów wypadowych dla wycieczek na Razor jest popularna przełęcz Vršič (1 611 m n.p.m.), na którą dostaniemy się własnym samochodem po asfaltowej szosie. Alternatywą może być natomiast trekking od południa – od strony schroniska Pogačnika na Kriška podi, p0łożonego na wysokości ok. 2 050 m n.p.m. W tym wpisie zajmiemy się pierwszą ze wspomnianych opcji.
Spis treści
- Podejście z Škrbina v Zadnjem Prisojniku
- Przez sypkie piargi i żwiry
- Podejście z przełęczy Planja
- Razor – szczyt
- Razor – zejście
- Z Na Robu na przełęcz Vršič
- Mapa wycieczki
Podejście z Škrbina v Zadnjem Prisojniku
Jest godzina 14.30, a my jesteśmy na przełęczy Škrbina v Zadnjem Prisojniku na wysokości 1 987 m n.p.m. Jesteśmy już po wejściu na pobliski Prisojnik (2 547 m n.p.m.) ferratą Kopiščarjeva pot oraz zejściu na przełęcz drogą Jubilejna pot. Nasz tegoroczny wyjazd do Słowenii został pomyślany jako krótki, ale bardzo intensywny. Chociaż więc Słońce praży dzisiaj niemiłosiernie, na przełęczy podejmujemy decyzję o popołudniowym wejściu na jeszcze jeden doniosły szczyt – na pobliski Razor. Ahoj, przygodo!
400 metrów od opuszczenia przełęczy Jubilejna pot dobija do Słoweńskiego Szlaku Głównego (Slovenska planinska pot). Idziemy teraz najważniejszym słoweńskim szlakiem długodystansowym, ciągnącym się w sumie przez niespełna 600 kilometrów. Zmiana szlaku nie pociąga za sobą żadnych różnic w oznakowaniu. Wszystkie drogi w Słowenii znakowane są bowiem dokładnie tak samo – czerwonym kółkiem z białym, mniejszym okręgiem w środku.
Po dołączeniu na Słoweński Szlak Główny podejście robi się znacznie bardziej intensywne. Problemem w tym miejscu jest nie tyle nachylenie terenu, co tutejsze sypkie, kamieniste podłoże. Nabywanie wysokości jest więc mozolne, a pomimo zachowania szczególnej koncentracji tu i ówdzie zjedzie się po piarżystym zboczu. W newralgicznych momentach podejście zostało ubezpieczone żelazną ferratą. Na pocieszenie, za naszymi plecami otwiera się prześliczny widok na imponujący masyw Prisojnika, eksplorowany przez nas w pierwszej części dzisiejszego trekkingu.



Przez sypkie piargi i żwiry
Piarżystym podejściem wychodzimy na wysokość 2 140 m n.p.m., aby… cóż za niemiła niespodzianka! znowu schodzić! Tracimy około 60 metrów wysokości, by chwilę później wykonać ostry, 90-stopniowy skręt w lewo i ponownie rozpocząć podejście – oczywiście (jakżeby inaczej!) stromym, kamienistym zboczem. Odcinek jest dosyć wymagający: nachylenie jest bowiem znaczne, podłoże cały czas sypkie, a sztucznych ułatwień tutaj nie zamontowano. Na tym etapie spotykamy grupę lekko wystraszonych Włochów, krzyczących między sobą coś w stylu „difficulto„! My radzimy sobie znacznie lepiej, ale trzeba przyznać – kroki należy stawiać uważnie, a nachylenie jest na tyle znaczne, że w niektórych miejscach przydadzą się nam ręce.
Kilometr po opuszczeniu przełęczy osiągamy wysokość 2 200 m n.p.m. Szlak w dalszym ciągu jest kamienisty, ale już wyraźnie łagodniejszy. Idąc pnącą się ostrymi zakosami ścieżką na dystansie 300 metrów nabywamy kolejne 150 metrów różnicy wysokości. Na poziomie ok. 2 350 m n.p.m. nasza trasa ulega wyraźnemu wypłaszczeniu. Przez pół kilometra trawersujemy teraz zachodnie zbocze Razora. Nasz cel majaczy po naszej lewej stronie, wydając się z tej perspektywy szczytem potężnym i surowym. Po prawo otwiera się natomiast urocza panorama w kierunku wschodnim z imponującym Triglavem w tle.




Podejście z przełęczy Planja
O godzinie 15.20 meldujemy się na przełęczy Planja (2 352 m n.p.m.), znajdującej się pomiędzy Razorem a górą Planja (2 449 m n.p.m.). Słoweński Szlak Główny biegnie dalej, w kierunku schroniska Pogačnikov dom na Kriških podih. My natomiast odbijamy w tym miejscu w lewo, rozpoczynając bezpośrednie podejście na szczyt. Do zrobienia mamy jeszcze 250 metrów różnicy wysokości na dystansie 600 metrów. Pierwszy etap podejścia wiedzie wygodną ścieżką, prowadzącą zakosami w górę zbocza. Na wysokości 2 435 m n.p.m. napotykamy natomiast niewielką jaskinię – Kriški podi 30.
Drugi etap podejścia jest już znacznie mniej przyjemny i prowadzi przez sypki, niegościnny teren. Po kilkunastu minutach zjeżdżania po uciążliwych kamyczkach docieramy w partie szczytowe Razora. Czeka nas tutaj fragment krótkiej, ale dosyć intensywnej wspinaczki po pionowej ścianie. Szlak został w tym miejscu ubezpieczony licznymi klamrami oraz żelazną ferratą. Etap wspinaczkowy podejścia na Razor zajmuje nam ok. 15 minut, ale, biorąc pod uwagę intensywność dzisiejszego dnia, kosztuje sporo sił. Na szczyt wchodzę więc zadowolony, ale jednocześnie piekielnie zmęczony.





Razor – szczyt
Wierzchołek Razora osiągamy ok. godziny 15.50, a więc niespełna półtorej godziny od opuszczenia przełęczy Škrbina v Zadnjem Prisojniku. Z dużą satysfakcją siadam na kamieniu i chłonę roztaczającą się z każdej strony panoramę. Największe wrażenie robią dwie najwyższe góry Słowenii – Triglav (2 864 m n.p.m.) na południowym wschodzie oraz Škrlatica (2 740 m n.p.m.) na północnym wschodzie. Pięknie prezentuje się stąd także masyw Prisojnika (2 547 m n.p.m.), eksplorowany przez nas w pierwszej części dzisiejszego trekkingu.



Razor – zejście
Po ok. piętnastu minutach laby zwijamy manatki i wracamy tam, skąd żeśmy przyszli. Pokonujemy ubezpieczony fragment wspinaczkowy oraz nieprzyjemne, kruche zejście do przełęczy Planja. Stamtąd kontynuujemy wycieczkę znajomym wariantem. Przy połączeniu Słoweńskiego Szlaku Głównego z Jubilejna pot meldujemy się ponownie ok. godziny 17.30. Oznacza to, że ze względu na niełatwy, kruchy teren oraz postępujące zmęczenie zejście z Razora zajęło nam mniej więcej tyle samo czasu co wejście.
W tym miejscu nieco poważniej zaczynam odczuwać skutki kardynalnego błędu, który popełniłem na początku dzisiejszego dnia. Nie ma się czym chwalić, ale o tym napiszę – może ktoś będzie dzięki temu mądrzejszy niż ja :D. W godzinach porannych, podchodząc do schroniska na przełęczy Vršič, zgubiłem dużą butelkę izotonika. Ponieważ w schroniskowym kranie nie było wody pitnej, założyłem że płyny uzupełnię w trakcie trekkingu, „gdzieś na trasie”. Otóż nie uzupełnię. Alpy Julijskie okazały się być górami pięknymi, ale wprost spalonymi na wiór. W rezultacie, pomimo że Martyna ofiarnie odstępuje mi część swoich zapasów, bardzo mocno się odwadniam. Ah, jaki błąd nowicjusza!
Z tego powodu, kolejne kilometry są dla mnie wyjątkowo ciężkie. W dalszym ciągu idziemy Słoweńskim Szlakiem Głównym, rozpoczynając schodzenie górnymi partiami doliny potoku Mlinarica. Pierwsze pół kilometra od minięcia szlakowego rozdroża spędzamy na kamienistej, nieco sypkiej ścieżce, na której to tracimy 200 metrów różnicy wysokości. Następnie, szlak dobija do północnego zbocza masywu Prisojnika i trzyma się go przez następne 2,5 kilometra. Ścieżka biegnie teraz pośród kęp kosodrzewin, odcinkowo wchodząc jeszcze na ubezpieczone klamrami skały. Zieleń jest tu intensywnie zielona, co nadaje otoczeniu wyjątkowo sielskiego charakteru. Ścieżka jest tu bardzo wygodna, dlatego niektóre odcinki próbujemy nawet pokonać biegiem. Niestety, mój obecny stan nie pozwala mi na zbyt długie utrzymywanie podwyższonej prędkości.



Z Na Robu na przełęcz Vršič
Trawersując zbocze schodzimy do wysokości ok. 1 650 m n.p.m., aby… znowu podchodzić (i to niestety wcale niemało!). Ścieżka prowadzi nas bowiem na rozdroże szlaków Na Robu, znajdujące się na wysokości ok. 1 820 m n.p.m. W tym miejscu do obranej przez nas trasy dobija Slovenska pot, będąca najpopularniejszym wariantem zejściowym z Prisojnika. Nie ukrywam – wprawdzie podejście nie cechuje się znacznym nachyleniem, ale subiektywnie odbieram je jako bardzo wymagające. Odwodnienie załatwia mnie bowiem do tego stopnia, że dosłownie słaniam nogami po ziemi, a w pewnym momencie z braku sił siadam nawet na trawie. Trudno opisać to uczucie – jakbym przez parę godzin postarzał się o jakieś 50 lat.
Odcinek z Na Robu do schroniska na przełęczy Vršič to już dwa kilometry łagodnego trekkingu zachodnimi zboczami góry Vrh Kraj sten (2 314 m n.p.m.; część masywu Prisojnika). W czasie pokonywania tego fragmentu po lewej stronie otwiera się imponujący widok na sąsiedni masyw Velkiej Mojstrovki (2 369 m n.p.m.). Do schroniska dobijamy ok. godziny 19.30. Zmęczeni siadamy przy drewnianym stole i zamawiamy zasłużone piwo bezalkoholowe lokalnej marki Laško. Z głośnika cichutko leci piosenka „You’re the Voice” Johna Farnhama, która zasłyszana w takich okolicznościach, niejako z automatu staje się hymnem całego naszego wyjazdu.



Do samochodu docieramy o godzinie 20.40. Połączona wyprawa na Prisojnik i Razor okazała się być jednym z najbardziej wymagających trekkingów w naszej górskiej karierze. Pomimo zmęczenia i odwodnienia, przede wszystkim czujemy więc satysfakcję. Nic przecież tak nie cieszy, jak osiąganie ambitnych celów! A co jutro? Jutro będziemy mierzyć się ze słynnym Triglavem, najwyższym szczytem Słowenii i całych Alp Julijskich.
Data wycieczki: 11 sierpnia 2024 roku
Statystyki wycieczki: 14 km, 1 010 metrów różnicy wysokości [fragment dłuższej wycieczki o łącznych statystykach: 24 km, 2470 metrów różnicy wysokości]
Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie mojego wpisu! Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi treściami, zapraszam do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie! Będę wdzięczny za każde polubienie, komentarz i udostępnienie. Jeżeli uważasz moje treści za wartościowe i chcesz mnie wesprzeć, zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy na buycoffee.to.


3 thoughts on “Razor (2 601 m n.p.m.) w Alpach Julijskich”
Comments are closed.