Piz Boe (3 152 m n.p.m.) – łatwy trzytysięcznik w Dolomitach

Piz Boe (3 152 m n.p.m.) to bez wątpienia szczyt niezwykły. Obserwowany z pewnej odległości, przypomina nie górę, a raczej skalną twierdzę, z każdej strony obwarowaną kilkusetmetrowym murem obronnym. Szczyt znajduje się we włoskich Dolomitach, paśmie znanym z bajkowych panoram, szerokiego wyboru via ferrat oraz fantazyjnych form skalnych. Zapraszam na relację z wejścia na jeden z najpopularniejszych (o ile nie najpopularniejszy) alpejski trzytysięcznik.

Spis treści

  1. Piz Boe – informacje praktyczne
  2. Podejście z Passo Pordoi na Forcella Pordoi
  3. Wędrówka na Sas de Pordoi (2 950 m n.p.m.)
  4. Z Forcella Pordoi na szczyt Piz Boe
  5. Szczyt Piz Boe (3 152 m n.p.m.)
  6. Zejście z Piz Boe do Passo Pordoi
  7. Mapa wycieczki

Piz Boe – informacje praktyczne

  • Główną bazą wypadową dla wycieczek na Piz Boe jest przełęcz Passo Pordoi (2 239 m n.p.m.), położona 13 kilometrów od znanego alpejskiego kurortu – Canazei. Na przełęczy znajdują się cztery duże parkingi – jeden bezpłatny i trzy płatne.
  • Piz Boe powszechnie uchodzi za najłatwiejszy trzytysięcznik w Dolomitach. Ze względu na znaczną wysokość parkingu, podejście z Passo Pordoi wymaga pokonania ledwie 900 metrów przewyższenia. Wprawdzie droga obejmuje mozolne, piarżyste podejście, a w samej końcówce ubezpieczona jest fragmentarycznie łańcuchem, ale osobie obytej z górami Piz Boe nie powinno sprawić większych problemów. W niniejszym wpisie zostanie opisany właśnie ten wariant.
  • Osoby, które chcą jeszcze bardziej ułatwić sobie zadanie mogą skorzystać z kolejki linowej, łączącej Passo Pordoi z Sas de Pordoi (2 950 m n.p.m.). W takim wariancie, do zrobienia jest raptem 300 metrów różnicy wysokości.
  • Alternatywna droga z Passo Pordoi na szczyt Piz Boe prowadzi przez ferratę Cesare Piazetta [D] – bardzo wymagającą zarówno pod kątem technicznym, jak i kondycyjnym. Wedle popularnego przewodnika bergsteigen.com, dojście na początek drogi zajmuje ok. godziny, a przejście ferraty – ok. 2,5 godziny. Ewentualnie, dojść na szczyt można również z pobliskiej Arabby, ale są to już warianty o znacznie większej różnicy wysokości.
  • Piz Boe to mój pierwszy szczyt w Alpach, na którym spotkałem tłumy iście tatrzańskie. Turystów było mnóstwo, co, zwłaszcza na skalnych fragmentach, powodowało liczne zatory i implikowało konieczność ciągłego wyprzedzania. Już po przyjeździe spotkałem się z określeniem, że Piz Boe to taki Kasprowy, tylko że w Dolomitach. Po tym co zobaczyłem, podpisuję się pod tym określeniem obiema rękoma. Uczciwie jednak przyznaję, że na Piz Boe wybraliśmy się w sobotę, co mogło mieć istotne przełożenie na liczbę turystów na szlaku. Jeżeli więc plan Waszego urlopu na to pozwala, zróbcie ten szczyt „w tygodniu”.
  • Piz Boe może i nie jest wymagający kondycyjnie, ale w dalszym ciągu pozostaje górą bardzo wysoką. W związku z tym, na szczycie mogą wystąpić pewne objawy choroby wysokościowej, takie jak nieproporcjonalne poczucie zmęczenia, nudności, wymioty. Z tego względu, jeżeli nie jesteś pewien, jak zachowa się Twój organizm na znacznej wysokości, lepiej zacząć urlop od czegoś niższego i stopniowo się aklimatyzować.
  • Pierwszym zdobywcą Piz Boe był Paul Grohmann, który zameldował się na szczycie w 1864 roku. Co ciekawe, to ten sam człowiek, który jako pierwszy dotarł na szczyt Punta Penia w masywie Marmolada.

Podejście z Passo Pordoi na Forcella Pordoi

Jest godzina 9, gdy zajeżdżamy na jeden z parkingów na przełęczy Passo Pordoi (2 239 m n.p.m.). Dlaczego tak późno? Otóż dlatego, że Piz Boe stanowi zwieńczenie naszego tygodniowego pobytu w Dolomitach. Z tego powodu, zanim żeśmy wyjechali, musieliśmy zwinąć namioty, wymeldować się z naszego campingu – Campingu Marmolada w Canazei oraz, w jakiś niepojęty sposób, upchnąć wszystkie nasze torby w przepełnionych bagażnikach. Plan jest taki, aby w miarę sprawnie zdobyć ostatni trzytysięcznik na wyjeździe, a następnie rozpocząć długą podróż w kierunku Polski.

Z tychże względów, odpuszczamy myśl o zdobyciu góry przez znaną ferratę Cesaze Piazetta. Na naszą decyzję wpływ miały również i inne czynniki, takie jak zmęczenie długim wyjazdem, pewien przesyt w poruszaniu się w skalnym terenie oraz zapowiadane na popołudnie silne opady deszczu. Koniec końców, całą, dziewięcioosobową, ekipą Piz Boe atakujemy wariantem normalnym tj. szlakiem turystycznym nr 627 z Passo Pordoi. Ahoj, przygodo!

Pierwszy etap wycieczki obejmuje odcinek z przełęczy Passo Pordoi do schroniska Rifugio Forcella Pordoi. Od samego początku trekkingu, nachylenie jest znaczne. Nic w tym zresztą dziwnego, ponieważ na przestrzeni dwóch kilometrów do zrobienia jest tutaj ponad 600 metrów różnicy wysokości.

Pierwsze kilkaset metrów podejścia mija nam na gruntowej ścieżce, biegnącej pośród trawiastych łąk. Gdzieniegdzie szlak jest dodatkowo utwardzony za pomocą poprzecznie zamontowanych, drewnianych belek. Wraz z nabieraniem wysokości, charakter ścieżki ulega istotnej zmianie. Staje się ona kamienista, a otoczenie wokół nas coraz bardziej surowe. Za naszymi plecami otwierają się fantastyczne widoki na pobliskie szczyty. Na pierwszy planie znajduje się zielony grzbiet z wierzchołkami Sasso Beccé (2534 m n.p.m.) oraz Sass Ciapel (2 557 m n.p.m.), a na drugim – dobrze nam już znany masyw Marmolada z jedynym w Dolomitach lodowcem.

piz boe szlak
Początek podejścia na Piz Boe
piz boe szlak
piz boe szlak
Panorama w kierunku południowym – w dali Punta Penia
piz boe szlak
Piarżyste podejście; widoczny żleb pomiędzy skalnymi ścianami

Im dalej, tym ścieżka staje się coraz bardziej piarżysta i nieprzyjemna. Kamyczki lecą spod nóg, co wzbudza irytację i zmusza do zachowania pełnej koncentracji. Na wysokości ok. 2 600 m n.p.m. w prawo odchodzi szlak turystyczny nr 626, trawersem biegnący pod start ferraty Cesaze Piazetta. My natomiast cały czas pniemy się ku górze, mozolnie nabywając kolejne metry różnicy wysokości. We wstępie pisałem, że Piz Boe przypomina nieco skalną twierdzę, otoczoną z każdej strony murami. Pozostając w tej konwencji, nasze podejście jest czymś w rodzaju fosy. Ścieżka zygzakami wspina się po stromym zboczu, które z obu stron zamknięte jest imponującymi ścianami.

W tenże sposób, po ok. godzinie wędrówki meldujemy się przy pierwszym schronisku turystycznym na dzisiejszej trasie – Rifugio Forcella Pordoi (2 848 m n.p.m.). Obiekt jest klimatyczny i pięknie położony: z widokami zarówno na południe, jak i na ogromną skalną pustynię, rozciągającą się we wnętrzu twierdzy Piz Boe. Nieopodal schroniska znajduje się bezpłatny wychodek, a obok niego… beztrosko spacerują sobie kózki. No, przynajmniej są tutaj samowystarczalni. Bezspornym minusem schroniska jest natomiast stopień jego zatłoczenia, niepozwalający ani odnaleźć się w środku, ani zbyt długo przebywać na przełęczy.

piz boe szlak
Podejście żlebem pomiędzy kamiennymi ścianami
piz boe szlak
rifugio forcella pordoi
Schronisko turystyczne Rifugio Forcella Pordoi
piz boe
Wychodek z widokiem na wielką górę

Wędrówka na Sas de Pordoi (2 950 m n.p.m.)

Przy schronisku postanawiamy nieco wydłużyć trasę i przejść się dodatkowo na pobliski szczyt Sas de Pordoi (2 950 m n.p.m.). Nie jest nadłożenie znaczne: zaledwie 700 metrów dystansu i 75 metrów różnicy wysokości. Kilkanaście minut skalnego podejścia i mamy to – Piz Boe możemy obserwować z nieco innej, a całkiem ciekawej perspektywy. Poza tym, z Sas de Pordoi roztacza się uroczy widok w kierunku południowym: na naszą przełęcz startową, wijące się w zielonych dolinach drogi oraz lodowiec Marmolady. Ponieważ znam już ten obrazek, bardziej interesuje mnie to, co widzę z drugiej strony. Patrzę więc na potężny skalny grzbiet, zamykający twierdzę Piz Boe od północy. Otoczenie jest tu zbyt surowe, martwe i brutalne, bym określił je jako piękne. Bezsprzecznie jest to jednak miejsce unikalne, a co za tym idzie – całkiem ciekawe.

Na Sas de Pordoi znajduje się schronisko turystyczne Rifugio Maria oraz stacja górna kolejki gondolowej Sass Pordoi, startującej z przełęczy Passo Pordoi. Ze względu na tę ostatnią okoliczność, szczyt należy do tych raczej zatłoczonych. Sporo osób z kolejki idzie zresztą na Piz Boe, co rodzi we mnie pewne skojarzenie z Kasprowym i Świnicą.

sas de pordoi szlak
Podejście ze schroniska na Sas de Pordoi
piz boe
Widok z Sas de Pordoi na Piz Boe
sas de pordoi
Widok z Sas de Pordoi w kierunku północnym
sas de pordoi
Widok z Sas de Pordoi na Rifugio Maria

Z Forcella Pordoi na szczyt Piz Boe

Z Sas de Pordoi wracamy na Forcella Pordoi oraz kontynuujemy wędrówkę w kierunku Piz Boe. Idziemy szlakiem turystycznym nr 627, ale już po 600 metrach zmieniamy numerek na 638. Swoją drogą, niby niegłupie to liczbowe oznakowanie, ale ja tak czy tak wolę te nasze swojskie, karpackie kolorki. Najciekawszy widok mamy po lewej stronie, gdzie możemy obserwować surowy krajobraz wnętrza twierdzy Piz Boe.

Przez dłuższy czas szlak biegnie szeroką i mało stromą ścieżką. Nachylenie wzrasta dopiero po półtorej kilometra od opuszczenia schroniska, na wysokości ok. 2 950 m n.p.m. Ostatnie 200 metrów różnicy wysokości pokonujemy w dosyć stromym terenie skalistym. Wprawdzie kilka fragmentów wymaga użycia rąk, ale żaden z nich nie sprawia nam większych trudności. Osoby z mniejszym obyciem skalnym mogą zresztą skorzystać z sztucznych ułatwień (łańcuchów, klamer), które zostały tu zamontowane w kilku, newralgicznych miejscach.

Nie będę ukrywał, że końcowe podejście na Piz Boe wspominam raczej średnio. Ludzi jest tu bowiem ogromnie dużo, tworzą się spore zatory i cały czas trzeba albo przystawać albo kogoś wyprzedzać. Jak to na wszystkich popularnych szlakach, zdarzają się też osoby kompletnie nieprzygotowane. Niechlubnym „mistrzem” stał się dla mnie facet z widoczną nadwagą, który, trzymając w rękach wystraszonego pieska, zjeżdżał z nim niezgrabnie po sypkim piarżysku. Z tychże względów, ostatnie podejście nie sprawia mi ani grama radości, a jedyne o czym marzę w jego trakcie, to aby stanąć już wreszcie na tym Piz Boe i mieć to z głowy.

I tak – wiem co możecie pomyśleć. To tak jakbym poszedł w sierpniowy weekend na Rysy i dziwił się, że muszę stać w potężnej kolejce. Problem w tym, że moje dotychczasowe alpejskie doświadczenia nie pozwalały mi sądzić, że na jakiejkolwiek górze spotkam aż tak wielu ludzi. Na Tofanie di Rozes było dosyć luźno, na Punta Penii wręcz pusto, a w przeszłości bywałem już chociażby na bardzo popularnym Triglavie czy Dachsteinie. No ale nic, nie zawsze jest idealnie!

piz boe szlak
Droga przez skalną pustynię, płaski odcinek za schroniskiem
piz boe szlak
Ubezpieczony fragment na końcowym podejściu
piz boe szlak
Podejście na Piz Boe
piz boe szlak
Ostatnie akordy skalnego podejścia

Szczyt Piz Boe (3 152 m n.p.m.)

Szczyt Piz Boe (3 152 m n.p.m.) osiągamy o godzinie 12, a więc w niespełna 3 godziny od opuszczenia parkingu. Nikogo pewno nie zdziwi, jeśli napiszę, że choć wierzchołek rozległy, to nie na tyle, żeby wszyscy się jakoś rozpierzchli – jest więc tłoczno. Na samym szczycie znajduje się schronisko turystyczne Rifugio Capanna Piz Fassa, w którym, naszym dobrym włoskim zwyczajem, sprawiamy sobie szybkie espresso.

Szczyt oferuje fantazyjną panoramę na setki pobliskich wierzchołków oraz rozległe zielone doliny. Miejscami widać ostre krawędzie skalnej twierdzy, które spadają w dół surowym, niemal złowieszczym pionem. Po szczycie latają czarne ptaki z charakterystycznym, żółtym dziobem – wieszczki alpejskie – szukając pośród ludzi upragnionych okruchów.

piz boe szczyt
Szczyt Piz Boe
piz boe widok
Widok z Piz Boe w kierunku północnym
piz boe widok
Panorama z Piz Boe w kierunku południowym m.in. na Marmoladę
piz boe widok
Widok z Piz Boe w kierunku wschodnim

Zejście z Piz Boe do Passo Pordoi

Część z nas, a ja w tej liczbie, obiera alternatywny wariant zejściowy z Piz Boe (szlaki 672, 638). Po pierwsze – chcę uniknąć schodzenia po najbardziej zatłoczonej drodze, a po drugie – schodzić zawsze lepiej w inny sposób niż się wchodziło. Z Piz Boe kierujemy się więc na północ, przechodząc na pobliską, płytką przełęcz Forcella dai Ciamorcès (3 110 m n.p.m.). Idąc prosto, dotarlibyśmy na szczyt kolejnego trzytysięcznika – Cresta Strenta (3 125 m n.p.m.). My jednak skręcamy w lewo, schodząc stromą, ale przyjemną ścieżką. Kilka minut później natrafiamy na kolejny ciąg sztucznych ubezpieczeń – trochę żelaznej liny, a nawet… schody. Co by więc o tym miejscu nie mówić, Piz Boe pełni rolę trzytysięcznika dla każdego i jest to jego niewątpliwy atut.

piz boe szlak
Zejście z Piz Boe alternatywną drogą
piz boe szlak
Odcinek ubezpieczony łańcuchem i schodami

Zejście sprowadza nas do szlaku nr 627. Skręcamy w lewo, a następnie przez półtorej kilometra podążamy płaskim terenem, pośród wszędobylskich kamieni i ogólnej szarości. Do pierwotnego szlaku dobijamy na rozdrożu, znajdującym się ok. 600 metrów od przełęczy Forcella Pordoi. Następnie wracamy po znanej nam już trasie: przechodząc obok schroniska oraz schodząc pokaźnym, piarżystym żlebem. Kamyczki często uciekają spod nóg, co wymusza zachowanie najwyższej koncentracji. Przy okazji, dobra rada: jeżeli schodzicie w takich warunkach, stawajcie na grząskim podłożu na samych palcach, a nie całymi stopami. Taki sposób utraty wysokości naprawdę poprawia stabilizację oraz pozwala zachować więcej komfortu na jeżdżących piargach. Opieranie ciężaru na całym stopach rodzi niebezpieczeństwo przechylenia się „w tył” i pojechania na pięcie.

piz boe szlak
Kamienna pustynia, w po lewo Sas de Pordoi
piz boe szlak
Specyficzny krajobraz, prawda? Tak brutalnie…
piz boe szczyt
Ostatnie spojrzenie na wierzchołek Piz Boe

Na samym końcu wędrówki przekonujemy się, że prognozy na dzisiejszy dzień były jak najbardziej poprawne. Kiedy jesteśmy już całkiem blisko samochodu, wisząca nad nami chmura urywa się, wypuszczając na nas potężne zwały zimnego deszczu. Na przestrzeni kilku minut, gruntowa ścieżka przeistacza się w koryto rzeki, a mokry jest już każdy kawałek naszego ciała. Na przełęcz Passo Pardoi przychodzimy więc zmoczeni jak mopsy, ale… w sumie w dobrych nastrojach.

Piz Boe jest szczytem, który wywołał we mnie (oraz nadal wywołuje) mieszane uczucia. Polecam oczywiście zdobycie tej góry, ale też uczciwie zastrzegam, że oglądana z odległości robi większe wrażenie niż z bliska. Abstrahując bowiem od liczby turystów, osobie spragnionej zielonych, sielskich widoczków może czegoś brakować w tym skalnych, brutalnym krajobrazie Piz Boe.

Data wycieczki: 16 sierpnia 2025 roku

Statystyki wycieczki: 11 km, 960 metrów różnicy wysokości

Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie mojego wpisu! Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi treściami, zapraszam do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie! Będę wdzięczny za każde polubienie, komentarz i udostępnienie. Jeżeli uważasz moje treści za wartościowe i chcesz mnie wesprzeć zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy na buycoffee.to.

makaron kawka włochy
Obiad po Piz Boe – ostatni posiłek we Włoszech

Mapa wycieczki

Autor bloga, pasjonat górskich wędrówek i słowa pisanego
Posts created 139

3 thoughts on “Piz Boe (3 152 m n.p.m.) – łatwy trzytysięcznik w Dolomitach

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top