Mała Babia Góra (1 515 m n.p.m.), zwana inaczej Cylem, to trzeci co do wysokości szczyt Beskidu Żywieckiego (zaraz po sąsiedniej Babiej Górze oraz Pilsku). Ze względu na swoje położenie w cieniu wielkiej koleżanki, wierzchołek bywa traktowany po macoszemu i zdobywamy albo w ogóle albo jedynie przy okazji wędrówki na Diablak. Zapewniam jednak, że szczyt jest bardzo ciekawy i zdecydowanie warty poświęcenia mu nieco więcej uwagi. W niniejszym wpisie opiszę pętlę na Małą Babią Górę z Zawoi-Czatożej, z wykorzystaniem szlaków o całej palecie kolorów: żółtego, czerwonego, zielonego i niebieskiego. Wspomnę też o alternatywnym wariancie wejściowym – szlaku żółtym na przełęcz Jałowiecką Północną. Zapraszam serdecznie!
Spis treści
- Start z Zawoi-Czatożej
- Na Żywieckie Rozstaje szlakiem żółtym i czerwonym
- Na Żywieckie Rozstaje szlakiem czarnym
- Granicznym szlakiem zielonym na Małą Babią Górę
- Zejście do Markowych Szczawin
- Powrót do Zawoi-Czatożej
- Mapa wycieczki
- Bibliografia
Start z Zawoi-Czatożej
Wycieczkę rozpoczynam na bezpłatnym parkingu na maksymalnie kilkanaście aut w zawojskiej dzielnicy Czatoża (ok. 750 m n.p.m., współrzędne geograficzne: 49.6093586N, 19.4979094E). Nazwa przysiółka może wiązać się z jego przygranicznym położeniem i pochodzić od słowa czatować (w sensie strzec, pilnować przejścia). Dziś Czatoża znana jest przede wszystkim z drewnianej dzwonnicy loretańskiej, której dźwięk, wedle dawnych wierzeń, chronić miał okoliczne chałupy przed szkodami wywołanymi przez burze. Poza tym, w dzielnicy znajduje niewielki wyciąg „Wojtek”, na którym ochoczo zasuwałem kilkanaście lat temu, jeszcze jako dziecko :D.
Z parkingu w Zawoi-Czatożej ruszam przed siebie szlakiem żółtym, prowadzącym doliną potoku Jałowiec. Przez krótki czas moja trasie biegnie razem ze szlakiem czarnym, schodzącym z Magurki (Kolistego Gronia) oraz wiodącym dalej na przełęcz Jałowiecką Północną. Trasy rozwidlają się na dobre ok. 600 metrów od opuszczenia parkingu – żółty w lewo, a czarny w prawo. Oba warianty doprowadzą na Żywieckie Rozstaje, stanowiące początek właściwego podejścia na Małą Babią Górę. Długość i nastromienie obu tras jest bardzo zbliżone: wędrówka szlakiem czarnym liczy sobie 4,3 kilometry, natomiast szlakiem żółtym i dalej czerwonym – 4,6 kilometrów. Ponieważ pierwszy z z nich poznałem w Święta Wielkanocne 2025, natomiast drugi – przy tej samej okazji, ale w 2026, w niniejszym artykule mogę opisać obie wspomniane trasy.


Na Żywieckie Rozstaje szlakiem żółtym i czerwonym
Przy rozwidleniu szlaków skręcam w lewo, kontynuując szlakiem żółtym (oraz biegnącą wspólnie ścieżką przyrodniczą „Echa pierwotnej puszczy karpackiej”). Przechodzę przez kładkę nad potokiem Jałowiec oraz przekraczam granicę Babiogórskiego Parku Narodowego. Kasy tu rzecz jasna nie ma, ale bilet tak czy tak trzeba kupić (można to zrobić online na oficjalnej stronie parku). Szlak żółty wiedzie szeroką ścieżką, biegnącą przez gęsty las świerkowy. Z początku podejście jest dosyć łagodne, ale już po ok. kilometrze staje się znacznie bardziej odczuwalne. Wraz z rosnącym nachyleniem terenu, dochodzę do kolejnego rozdroża. Standardowy szlak żółty prowadzi prosto; w prawo odchodzi natomiast wariant alternatywny, prowadzący obok Grubej Jodły. Skoro obie trasy mają tę samą długość, wybieram drugą z nich – wydaje mi się po prostu ciekawsza.


Do Grubej Jodły docieram już po kilku minutach wędrówki. Przyznaję, że nie do końca doczytałem o co w tym wszystkim chodzi, dlatego na miejscu spodziewam się zobaczyć jakieś wielkie, wyróżniające się drzewo. Jakież jest więc moje zdziwienie, gdy zamiast rozłożystej korony widzę tylko… kamienno-betonowy odlew pnia. Z ustawionej tu tablicy informacyjnej wynika, że pomnik ma upamiętniać potężną, 500-letnią jodłę, najpiękniejsze drzewo dziewiczej Kniei Czatożańskiej. Roślina obumarła pod koniec XIX wieku, na skutek masywnego uderzenia pioruna. Okaz był wysoki na 60 metrów oraz liczył sobie 8 metrów szerokości w pierśnicy. Dla porównania, największe spośród obecnie rosnących tu jodeł mają po 40 metrów wysokości i 4 metry szerokości.


Spod Grubej Jodły kontynuuje dobrze widoczną ścieżką, prędko na powrót łączącą się ze szlakiem żółtym. Następne półtora kilometra mija mi na umiarkowanie stromym, a jednocześnie dość mozolnym podejściu w gęstym lesie. Niemniej jednak, już w godzinę od opuszczenia parkingu melduje się na Fickowych Rozstajach (ok. 1 080 m n.p.m). Rozdroże szlaków nazywa się tak na część Jana Ficka (1865 – 1939), działacza Oddziału Babiogórskiego PTT, kompana Hugona Zapałowicza i wieloletniego leśniczego lasów zawojskich.

Na Fickowych Rozstajach skręcam w prawo – na szlak czerwony, fragment Głównego Szlaku Beskidzkiego. Gdybym natomiast poszedł w lewo, na przestrzeni kilkudziesięciu minut dotarłbym do schroniska PTTK na Markowych Szczawinach. Ja zdążam jednak na wschód, trawersując obecnie północno-wschodnie stoki Małej Babiej Góry. Mój szlak wiedzie przez rozległą Halę Czarnego, stanowiącą prywatną enklawę wewnątrz Babiogórskiego Parku Narodowego. Wprawdzie polana już nieco zarasta, ale w dalszym ciągu prezentuje się doprawdy sympatycznie. Historia hali sięga wieku XVII, natomiast ostatnie stada owiec pasły się tu jeszcze w latach 60′ ubiegłego stulecia. W kilometr od opuszczenia Fickowych Rozstajów, szlak czerwony doprowadza mnie na Żywieckie Rozstaje (1 080 m n.p.m.), znajdujące się już na głównym grzbiecie babiogórskiego masywu.


Na Żywieckie Rozstaje szlakiem czarnym
W odróżnieniu od szlaku żółtego, szlak czarny znacznie dłużej trzyma się dolinki rzeki Jałowiec. Niemal dwa kilometry od opuszczenia parkingu idzie się bardzo łagodną (a zarazem nieco nudnawą) drogą leśną. Ponieważ szlak wiedzie poza granicami Babiogórskiego Parku Narodowego, na tym etapie nie ma jeszcze konieczności posiadania zakupionego biletu. Po przejściu dwóch kilometrów od parkingu, nachylenie terenu zaczyna wyraźnie wzrastać. Stromszy odcinek szlaku wiedzie szeroką, leśną ścieżką i wymaga pokonania ok. 220 metrów różnicy wysokości na dystansie 1,2 km. W tenże sposób, po kilkunastu minutach pracy na podwyższonym tętnie, melduje się na przełęczy Jałowieckiej Północnej (998 m n.p.m.), położonej między Mędralową a Jałowcowym Garbem. O ile sama przełęcz jest całkowicie porośnięta lasem, tak spod niej roztacza się piękna panorama na pobliską Babią Górę.
Na przełęczy Jałowieckiej Północnej skręcam w lewo i kontynuuję szlakiem granicznym (wspólnie biegnącym szlakiem zielonym i czerwonym, fragmentem Głównego Szlaku Beskidzkiego). Na przestrzeni kilkunastu minut wchodzę na mało wybitny Jałowcowy Garb (1 017 m n.p.m.) oraz schodzę na przełęcz Jałowiecką Południową (998 m n.p.m.). Jeszcze tylko pół kilometra leśnej wędrówki i docieram na Żywieckie Rozstaje (1 080 m n.p.m.), gdzie oba opisane przeze mnie warianty schodzą się w jedno.


Granicznym szlakiem zielonym na Małą Babią Górę
Na Żywieckich Rozstajach rozpoczynam właściwe podejście na Małą Babią Górę. Ze względu na odbicie szlaku czerwonego, na trasie mijam już wyłącznie oznakowanie zielonego szlaku granicznego. Ścieżka jest tutaj wąska i mocno zarośnięta, więc jak na standardy masywu Babiej Góry robi się naprawdę dziko. Trasa ta jest zresztą stosunkowo rzadko wybierana przez beskidzkich turystów, toteż najczęściej oferuje odrobinę ciszy i możliwość pełnego zbratania z naturą. Poza tym, cały 2,2-kilometrowy odcinek szlaku z Żywieckich Rozstajów na samy szczyt Małej Babiej Góry wymaga pokonania ponad 400 metrów różnicy wysokości, co czyni odcinek nienajgorszą wyrypką kondycyjną.




Jak to zwykle bywa, czas pokonania odcinka w dużej mierze zależy od aktualnych warunków pogodowych. Rok temu przemknąłem tu w zaledwie 40 minut, ale dzisiejszy śnieg, niesamowicie mokry, ciężki i głęboki, wydłużył mi czasówkę aż do godziny. Na Małej Babiej Górze (1 515 m n.p.m.) melduje się więc w niespełna dwie i pół godziny od opuszczenia parkingu w Zawoi-Czatożej.
Wprawdzie festiwal cudnych panoram rozpoczyna się już na ostatnich etapach podejścia, ale to widok z samego szczytu wywołuje u mnie największy zaszczyt. Główną bohaterką jest oczywiście Babia Góra, prezentująca stąd całość swojego ogromu i majestatu. Po jej prawej stronie wyraźnie majaczy linia Tatr Zachodnich, a dalej pozostałe pasma – Niżne Tatry, Magura Orawska, Wielka Fatra, Góry Choczańskie, Mała Fatra… Na zachodzie rozciąga się rozległa panorama na pozostałe szczyty Beskidu Żywieckiego z Pasmem Podbabiogórskim na pierwszym planie oraz Pilskiem, Rysianką i Romanką na drugim. Dalej widać jeszcze Beskid Śląski, a idąc dalej w prawo – pasmo Pewelsko-Krzeszowskie, całą linię Beskidu Małego, niepozorne wierzchołki Beskidu Makowskiego, pasmo Policy w Beskidzie Żywieckim… Łącznie setki różnych szczytów w ponad dwudziestu pasmach. Widok jest więc prawie tak bogaty, jak ten, który oferuje pobliska Babia Góra (a można się nim cieszyć w otoczeniu znacznie mniejszych tłumów :D).
Warto odnotować, że na Małą Babią Górę prowadzi jeszcze jedna trasa, a mianowicie czerwony szlak turystyczny ze słowackiej Slanej Vody. Wariant nie tylko sam w sobie jest całkiem ciekawy, ale może również posłużyć do konstrukcji interesujących pętelek, zakładających eksplorację masywu Babiej Góry od strony południowej.




Zejście do Markowych Szczawin
Ze szczytu kontynuuję wycieczkę grzbietowym szlakiem zielonym. Na przestrzeni następnych 700 metrów tracę ponad 100 metrów różnicy wysokości i osiągam przełęcz Brona (1 408 m n.p.m.), oddzielającą obie Babie Góry – Małą i Dużą. Nazwa przełęczy została utworzona w 1925 roku przez Kazimierza Sosnowskiego i po staropolsku oznacza „bramę” (niegdyś wiódł tędy bowiem trakt z Zawoi do słowackiej Półgóry). Na Brona znajduje się taras widokowy, który przy dobrej aurze oferuje panoramę na zabudowania Zawoi oraz na pobliskie Pasmo Jałowieckie.
Na przełęczy Brona skręcam w lewo, meldując się z powrotem na znakowanym na czerwono Głównym Szlaku Beskidzkim. Nachylenie terenu jest tu znaczne – na dystansie zaledwie jednego kilometra tracę blisko 250 metrów różnicy wysokości. Latem zejście odbywa się kamiennymi schodami, ale zimą znacznie więcej frajdy dostarcza zjazd na własnych spodniach. Nie ukrywam, że próbuję tego i tym razem, chociaż przy obecnym stanie śniegu bardziej się haratam niż czerpie z tego przyjemność. Tak czy tak, po kilkudziesięciu minutach mijam słynne schronisko PTTK Markowe Szczawiny, najstarsze polskie schronisko w zachodnich Beskidach (więcej o historii tego miejsca piszę tutaj!).


Powrót do Zawoi-Czatożej
Ze schroniska PTTK Markowe Szczawiny obieram szlak zielony do Markowej. Jest to jeden z najstromszych szlaków w rejonie Babiej Góry, umożliwiający utratę aż 300 metrów różnicy wysokości na przestrzeni 1,5 kilometra. Pomimo sporego nastromienia, trasę mimo wszystko określiłbym jako względnie wygodną. Szlak w większości biegnie bowiem starannie ułożonym chodnikiem, a w newralgicznych momentach przy ścieżce pojawiają się nawet drewniane balustrady. Trzeba korzystać, takie luksusy na beskidzkich grapach to przecież prawdziwa rzadkość!


W tenże sposób dosyć sprawnie schodzę na wysokość 900 m n.p.m. W tym miejscu szlak nieco łagodnieje, a znaki zaczynają prowadzić bezpośrednio wzdłuż leśnej drogi gruntowej. W taki oto sposób można dojść do samej Zawoi-Markowej, która to jest drugą co do popularności bazą wypadową na Babią Górę (przegrywając jedynie z niesamowicie popularnym parkingiem na przełęczy Krowiarki). Ja jednak decyduje się na nieco inny, trochę krótszy wariant. Z drogi gruntowej odbijam w lewo – na znakowaną trasę rowerową. Skrótem doprowadza mnie ona do szlaku niebieskiego, pozwalając mi zaoszczędzić ponad kilometr „płaskiego” marszu.
Idę teraz północną granicą Babiogórskiego Parku Narodowego. Mijam odbicie na ścieżkę edukacyjną „Bieg życia lasu”, a następnie wchodzę pomiędzy zabudowania osiedla Czatoża. Przy charakterystycznych trzech piwniczkach skręcam w lewo, wracając na asfaltowy odcinek szlaku żółtego. Przez moment zachwycam się jeszcze fantastycznymi widokami na pobliskie zalesione grzbiety, pięknie mieniące się w blasku kwietniowego słońca. Do samochodu dochodzę kilka minut później, zadowolony z kolejnego świetnego trekkingu w moim ukochanym Beskidzie Żywieckim.
Moja wycieczka miała charakter raczej szybkiego, popołudniowego wyjścia aniżeli mocnej wyrypy. Jeżeli jesteście chętni na wydłużenie wycieczki, oczywistym wyborem zdaje się dołączenie Babiej Góry. Ciekawym pomysłem byłoby obrócenie mojej pętli i wybranie się na Diablak przez Perć Akademików. Jeżeli Babia jest już Wam dobrze znana, wycieczkę wydłużyć można również i w drugą stronę, dołączając zdobycie szczytów Mędralowej i Magurki (Kolistego Gronia) czy nawet, w przypadku dłuższej tury, Jałowca.
Data wycieczki: 5 kwietnia 2026 roku
Statystyki wycieczki: 13 km; 850 metrów różnicy wysokości
Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie mojego wpisu! Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi treściami, zapraszam do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie! Będę wdzięczny za każde polubienie, komentarz i udostępnienie. Jeżeli uważasz moje treści za wartościowe i chcesz mnie wesprzeć, zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy na buycoffee.to.


Mapa wycieczki
Bibliografia
- Figiel S., Franczak P., Janicka-Krzywda U., Krzywda P., Beskid Żywiecki. Przewodnik, wydanie IV, wydawnictwo Rewasz, Pruszków 2023.

2 thoughts on “Mała Babia Góra (1 515 m n.p.m.) – pętla z Zawoi-Czatożej”
Comments are closed.