Liakoura (2 457 m n.p.m.) – najwyższy szczyt gór Parnas

Liakoura (2 457 m n.p.m.) to najwyższy szczyt gór Parnas, położony w środkowej Grecji, ok. 200 kilometrów na zachód od Aten. Choć dziś przyciąga głównie miłośników narciarstwa, jego imponująca sylwetka od tysiącleci rozpala wyobraźnię, trwale zapisując się na kartach mitologii. To właśnie surowe, wapienne zbocza Parnasu starożytni Grecy uznali za jedno z najważniejszych miejsc na duchowej mapie świata. Pasmo brano za mityczną siedzibę boga Apollina, a według niektórych tradycji – również i całej gromady jego radosnych Muz. Wierzono również, że skaliste rubieża Parnasu przemierza Dionizos wraz ze swoim barwnym orszakiem. Na grzbietach Parnasu wylądowali Deukalion i Pyrrha po zesłanym przez Zeusa Potopie, a Apollo poznał tam ponoć Orfeusza i, w uznaniu dla jego talentu, podarował mu słynną, złotą lirę.

Dzisiaj pasmo słynie przede wszystkim z największego ośrodka narciarskiego w Grecji. Z myślą o pasjonatach białego szaleństwa, wysoko w górach poprowadzono drogi oraz zorganizowano obszerne parkingi. Jeden z tych ostatnich posłuży mi zresztą jako baza wypadowa krótkiego, popołudniowego trekkingu na najwyższy szczy Parnasu. Zapraszam serdecznie na relację!

Spis treści

  1. Dojazd z Delf pod Parnas
  2. Trekking z Fterolaka Ski Resort
  3. Liakoura – podejście na szczyt
  4. Liakoura – droga powrotna
  5. Mapa wycieczki

Dojazd z Delf pod Parnas

Trwa właśnie drugi dzień mojej wycieczki do Grecji. Z samego rana wyjechałem wypożyczonym samochodem z Aten, aby następnie zwiedzić bizantyjski klasztor Osios Lukas oraz słynne stanowisko archeologiczne w Delfach. Ponieważ generalnie lubię intensywne wyjazdy, na popołudnie zaplanowałem jeszcze wejście na górę Parnas. Możecie pomyśleć sobie teraz: ale jak to? Szczyt wielkości Rysów, a on będzie leciał tam na koniec dnia? Ano będę, bo sprzyja ku temu infrastruktura. Narciarskie parkingi zlokalizowane są na tyle wysoko, że do zrobienia zostaje stosunkowo niewiele metrów przewyższenia.

Pierwszą wątpliwość co do mojego planu powziąłem w trakcie zwiedzania Delf. Otóż… rozpadało się, a ilość ciemnych chmur nad moją głową nie zwiastowała szybkiej poprawy pogody. Nie ukrywam, że byłem tym faktem lekko zniesmaczony. Do Grecji pojechałem bowiem pod koniec października, przekonany że udaje się do krainy pełnej słońca. Cóż… Ponieważ jednak z czasem przestało padać, podjąłem decyzje o uskutecznieniu planów co do popołudniowego trekkingu. Wprawdzie wielkich widoków się nie spodziewałem, ale w góry rwało mnie niezwykle mocno.

W ten sposób, około godziny 14.30 wyjeżdżam z Delf. Po kilkudziesięciu minutach dojeżdżam do Arachovej, a więc do najsłynniejszego zimowego kurortu Hellady. Jeszcze przed wjazdem do centrum miejscowości skręcam w lewo – na stromą drogę boczną, wijącą się szerokimi zakosami po zboczu. W ten sposób, osiągam wysokość 1 000 m n.p.m. i trafiam pośród wyżej położone zabudowania. W tym miejscu planuję zatrzymać się na szybki obiad – choćby jakiś gyros czy frytki. Jakież było moje zdziwienie, gdy praktycznie każda z mijanych tawern okazuje się być zamknięta (podczas gdy z informacji na mapach Google wynika, że każda z nich teoretycznie jest otwarta…). Wszędzie jest pusto i cicho. Jedynymi żywymi istotami w okolicy pozostają wałęsające się psy – widok w Grecji bardzo powszechny.

No nic, wygrzebuję ostatnie resztki z plecaka i konstruuję z nich prowizoryczny posiłek. To będzie musiało wystarczyć, a lepiej zjem już po powrocie do Delf. Za radę nawigacji, skręcam w prawo, rozpoczynając bardziej ambitne zdobywanie wysokości. W ten sposób dojeżdżam na pierwszy z rozległych parkingów ośrodka narciarskiego Parnassos Ski Center. Rzucam okiem na mapę… i stwierdzam, że to jeszcze nie tutaj. Wprawdzie z tego miejsca faktycznie odchodzi szlak turystyczny, ale doprowadziłby mnie on na najwyższy szczyt pasma. Jadę dalej!

Asfaltowa droga przez cztery kilometry trawersuje zbocze, a następnie wyprowadza na dolny parking ośrodka narciarskiego Fterolaka Ski Resort (ok. 1 600 m n.p.m.). Ja jadę jednak dalej, dokładnie tak jak pokazuje mi nawigacja. Szybko okazuje się, że dalsza droga jest wręcz fatalna. Sporo żwiru, kamieni, uskoków i dziur. Jeżeli macie fajne auto 4×4 – dacie radę. Jeżeli natomiast dysponujecie, tak jak ja, niewielką skodą z wypożyczalni – raczej odradzam, nie powielajcie mojego błędu.

Ostatecznie samochód zostawiam na górnym parkingu Fterolaka Ski Resort, na wysokości ok. 1 800 m n.p.m. Trekking rozpoczynam o godzinie 15.40. Miejsce wydaje się całkiem wymarłe – poza mną stoi tu tylko jedno, stare auto.

Fterolaka Ski Resort
Fterolaka Ski Resort

Trekking z Fterolaka Ski Resort

Wycieczkę na Liakourę rozpoczynam od intensywnego fragmentu podejścia po wyraźnej, szerokiej drodze. Początek jest bardzo intuicyjny, a wiedzie w otoczeniu elementów infrastruktury narciarskiej: budynków technicznych i mniejszych wyciągów. Po pokonaniu dwóch załomów, przechodzę przez próg skalny i trafiam do rozległej, skalnej doliny. Ponieważ trekking rozpocząłem już ponad poziomem lasu, otoczenie prezentuje się dosyć surowo. Wszędzie tylko skały i szarobura, brązowawa trawa, ewidentnie spalona całym latem prażenia słońca.

Pierwsze trzy kilometry trekkingu mijają mi pod znakiem zaledwie 170 metrów różnicy wysokości. Ponieważ nachylenie jest łagodne, cały czas staram się trzymam równe, dobre tempo. Mam przecież świadomość, że o ile październikowe dni są w Grecji dłuższe niż w Polsce, to w dalszym ciągu szału nie ma. Po trzech kilometrach, na wysokości ok. 1 950 m n.p.m. trafiam na rozwidlenie. Szeroka szosa skręca w lewo, szerokim zakosem przechodząc na drugą część zbocza. Prosto biegnie natomiast wariant „na skróty”, cechujący się większym nachyleniem i znacznie bardziej kamienistym podłożem. Zaczyna się on charakterystyczną „skalną bramą” i, co ciekawe, na całej długości jest oznakowany czerwoną farbą.

liakoura parnas szlak
Szeroka droga gruntowa
liakoura parnas szlak
liakoura parnas szlak
Skalna bramka z czerwoną kropką, początek „skrótu”

Skrót trwa ok. 1,2 kilometra i z powrotem dobija do głównej drogi gruntowej na wysokości ok. 2 120 m n.p.m. Miejscami dostrzegam ślad czegoś na kształt wydeptanej ścieżki, ale przez większość czasu idę po prostu po kamieniach, ziemi i brązowej trawie. Pomimo próby zachowania najwyższej koncentracji, w pewnym momencie tracę z oczu rząd wymalowanych, czerwonych kropek. Zbytnio się tym jednak nie przejmuję, ponieważ nawigacja w tym miejscu jest dosyć intuicyjna. Idzie się po prostu w górę, w kierunku trawersującej zbocze głównej szosy. Z podejścia ma ciekawy widok na pobliski wierzchołek z fantastycznym, ogromnym oknem skalnym. Wow, ale cudo!

Podejście przez trawy i kamienie faktycznie wyprowadza mnie na główną drogę gruntową. Podążam nią jeszcze przez ok. pół kilometra, aby następnie odbić w prawo – na kolejny ze „skrótowych” wariantów. Odejście trwa ok. 400 metrów i pozwala na szybkie nabycie ok. 90 metrów różnicy wysokości. A co dalej? Zgadliście! Kolejny odcinek trawersu znajomą drogą gruntową.

liakoura parnas szlak
Podejście wariantem skrótowym
liakoura parnas szlak okno skalne
liakoura parnas szlak
liakoura parnas szlak
Oznakowanie drugiego skrótu
liakoura parnas szlak
Chatka pasterka pośród mgieł

Liakoura – podejście na szczyt

6 kilometrów od opuszczenia parkingu dochodzę na płytką przełączkę, położoną na wysokości 2 250 m n.p.m. Z tego miejsca, rozpoczynam ostatnie podejście na szczyt Liakoura. Etap wymaga pokonania 200 metrów różnicy wysokości na dystansie 700 metrów… jest więc stromiej, ale nadal stosunkowo łagodnie. Większym problemem jest pogoda: mgła, zimno, smagający wiatr. Idealna aura na urlop w Grecji, nie ma co! :D. Na przełączkę doprowadza wspomniana droga gruntowa, ale dalej idę już zwyczajną, górską ścieżką. Podobnie jak warianty skrótowe, również i ona oznakowana jest dosyć wyraźną, czerwoną farbą.

liakoura parnas szlak
Widok z przełączki na jeden z „przedszczytów” Liakoury
liakoura parnas szlak

Na szczyt Liakoura (2 457 m n.p.m.) wchodzę parę minut po godzinie 17, a więc po upływie ok. 1,5 godziny od opuszczenia parkingu. Tak jak się przewidywałem, widoki są raczej średniawe. Narzekać jednak nie zamierzam, ponieważ mocno wiejący wiatr raz na czas rozwiewa chmury, ukazując pokaźne fragmenty szczytowej panoramy. Pamiętam jeszcze jak deszczowo było na wcześniejszych etapach dnia, dlatego już sam fakt, że widzę cokolwiek przyjmuje z dużą wdzięcznością.

Przede wszystkim jednak, na najwyższy szczycie Parnasu spełniam swoje małe marzenie. Tak się bowiem składa, że dla nas, Polaków, góry i morze są czymś w rodzaju przeciwieństw, skrajności, dwóch biegunów. Wynika to oczywiście z geografii naszego kraju, a utrwalane jest tym nieśmiertelnym, sztampowym pytaniem „wolisz góry czy morze?”. Z tego względu, jakiś czas temu zamarzyłem sobie… zdobyć wysoką górę, z której zobaczę morze. Mało wyszukane? Być może tak, ale przez wiele lat zdobyć takiego szczytu zwyczajnie nie miałem okazji. Cel spełniam dopiero na wierzchołku Liakoury, z której całkiem wyraźnie widać dzisiaj błękit Zatoki Korynckiej…

liakoura szczyt parnas
Szczyt Liakoury
liakoura szczyt parnas
Parnas wyłania się z mgieł
liakoura szczyt parnas
Zatoka Koryncka ze szczytu Liakoura
liakoura szczyt parnas
Kłęby chmur…
liakoura szczyt parnas
Widok ze ścieżki powrotnej po rozwianiu chmur

Liakoura – droga powrotna

Już po kilku minutach ze szczytu przegania mnie silny wiatr oraz dojmująca świadomość nieuchronnego zachodu słońca. Ponieważ nie mam wielkiej ochoty przebywać w paśmie Parnas po zapadnięciu zmroku, w szybkim tempie rozpoczynam utratę metrów wysokości. Kiedy jestem z powrotem na przełączce, obracam się i widzę… Liakourę w całej okazałości, bez cienia zachmurzenia. Uśmiecham się pod nosem… Oj Góro, nie mogłaś ty rozchmurzyć się dosłownie pięć minut temu, gdy na Tobie byłem? Przez krótką chwilę rozważam powrót na szczyt… ale rozsądek jednak wygrywa.

liakoura szczyt parnas
Ah, więc tak wygląda Liakoura!
liakoura szczyt parnas
Bez chmur całkiem ładny ten Parnas, co?

Drogę powrotną w większości pokonuję truchcikiem. Może i z plecakiem nie jest to bardzo komfortowe, ale z drugiej strony – pozwala całkiem sprawnie pokonać co bardziej monotonne fragmenty. W obawie przed niepotrzebnym pogubieniem, przy powrocie nie obieram już „dłuższego skrótu”, cały czas pozostając na głównej drodze gruntowej. Przy samochodzie melduję się o godzinie 18.15, w ostatnich promieniach zachodzącego słońca.

Czuję, że dobrze zrobiłem, że się nie cofałem – wtedy już na pewno zastałaby mnie ciemność na szlaku. A tak? A tak odpalam skodę jeszcze po jasności, uważnie zjeżdżając po dziurawej trasie. Do mojego hoteliku w Delfach zajeżdżam około godziny 20 – zmęczony, ale bardzo usatysfakcjonowany intensywnym, ciekawym dniem. Samym wieczorem udaje się do jedynej czynnej restauracji i zamawiam sobie klasycznego, greckiego gyrosa. I muszę Wam szczerze powiedzieć – był absolutnie przepyszny.

A jutro? Jutro trekking będzie nie tyle dodatkiem do dnia, co jego motywem przewodnim. Przeczytajcie słodko-gorzką relację ze zdobycia pobliskiego szczytu Pyramida, najwyższego wierzchołka w tej części Grecji!

Data wycieczki: 22 października 2025 roku

Statystyki wycieczki: 14,5 km; 650 metrów różnicy wysokości

Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie mojego wpisu! Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi treściami, zapraszam do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie! Będę wdzięczny za każde polubienie, komentarz i udostępnienie. Jeżeli uważasz moje treści za wartościowe i chcesz mnie wesprzeć, zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy na buycoffee.to.

Mapa wycieczki

liakoura szczyt parnas
liakoura szczyt parnas
Autor bloga, pasjonat górskich wędrówek i słowa pisanego
Posts created 296

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top