Lachów Groń (1 045 m n.p.m.) to góra w Paśmie Jałowieckim, wchodzącym w skład Beskidu Żywieckiego (a mówiąc ściślej – Beskidu Żywiecko-Orawskiego). Wierzchołek charakteryzuje się rozległą polaną popasterską w kopule szczytowej, co zapewnia fantastyczną panoramę m.in. na Babią Górę, Pilsko oraz Rysiankę. Wycieczkę na Lachów Groń warto rozszerzyć o pobliskie szczyty Czerniawej Suchej (1 062 m n.p.m.) oraz najwyższego w pasmie Jałowca (1 111 m n.p.m.). Fakultatywnie, pętelkę można powiększyć również o wierzchołki sąsiedniego pasma Solnisk – Kobylą Głowę (841 m n.p.m.) oraz Czarną Górę (858 m n.p.m.). W niniejszym wpisie zawrę opis wycieczki, podczas której odwiedzę wszystkie z wyżej wymienionych wierzchołków! Poza tym, wskażę warianty alternatywne, pozwalające na istotne skrócenie prezentowanej przeze mnie trasy. Zapraszam serdecznie!
Spis treści
- Start z Koszarawy
- Szlakiem żółtym na Lachów Groń (1 045 m n.p.m.)
- Trzy wierzchołki Czerniawej Suchej
- Cudowna Hala Trzebuńska i szczyt Jałowca (1 111 m n.p.m.)
- Zejście z Jałowca na przełęcz Cichą
- Kobyla Głowa i Czarna Góra w paśmie Solnisk
- Mapa wycieczki
- Alternatywa z wykorzystaniem ścieżki przez północne zbocze Lachów Gronia
- Alternatywa przez szlak zielony z Koszarawy-Cichej
- Bibliografia
Start z Koszarawy
Samochód zostawiam na bezpłatnym parkingu przy stadionie klubu LKS Babia Góra w Koszarawie (pow. żywiecki), zaraz przy granicy z Lachowicami (współrzędne geograficzne: 49.6727400N, 19.4218589E, wysokość: 640 m n.p.m.). Koszarawa jest dużą wsią gminną (ok. 2 500 mieszkańców), a jej początki nierozerwalnie związane są z pasterstwem oraz z osadnictwem wołoskim. Dość powiedzieć, ze nazwa wioski pochodzi od wołoskiego słowa „koszar„, oznaczającego „zagrodę dla owiec”.
Ponieważ dzisiejsza wycieczka odbędzie się w formie biegowej, rozpoczynam ją od krótkiej rozgrzewki. Następnie podążam główną drogą Koszarawy (niestety bez chodnika), wiodącą doliną rzeki o tej samej nazwie. Już sama miejscowość wydaje mi się niezwykle urokliwa, a to za sprawą pokaźnej ilości drewnianych chałup oraz świetnego widoku na Pilsko.

Szlakiem żółtym na Lachów Groń (1 045 m n.p.m.)
Po przebiegnięciu pierwszych 3,5 kilometrów z głównej drogi odbijam w lewo – na szlak żółty. Skręt jest na tyle niepozorny, że w pierwszej chwili całkowicie go przeoczam. Dopiero gdy orientuję się, że asfaltowy odcinek trwa już ociupinkę za długo, odpalam mapy i zauważam, że właściwe odbicie pozostawiłem kilkaset metrów za swoimi plecami.

Przez pół kilometra szlak żółty biegnie rozległymi polami, rozciągającymi się bezpośrednio nad zabudowaniami Koszarawy. Piękny jest stąd widok zarówno na wspomniane już Pilsko, jak i na masyw sąsiedniego Łoska (868 m n.p.m.), najwyższego szczytu Pasma Laskowskiego.


Po przekroczeniu linii lasu, rozpoczynam właściwe podejście na Lachów Groń. Szlak wiedzie gęstym lasem, a ja nabieram aż 450 metrów różnicy wysokości na dystansie 2,5 kilometrów. Nachylenie terenu jest szczególnie odczuwalne między 650 a 900 m n.p.m., przy czym bliżej szczytu robi się już znacznie łagodniej. Na poziomie ok. 930 m n.p.m., na skraju niewielkiej polany, mijam uroczą, drewnianą chatkę, będącą zapewne pamiątką po czasach pasterskich. Już po czasie odkrywam, że domek pełni funkcję schronu turystycznego, oferując kilka miejsc noclegowych, podstawowe wyposażenie, a nawet sprawny piec kaflowy. Jedynym warunkiem korzystania jest pozostawić w takim stanie, w jakim się zastało. Hmm… a co gdyby wpaść tutaj kiedyś na noc?


W kilka minut później wybiegam na rozległą Halę Janoszkową – polanę na szczycie Lachów Gronia (1 045 m n.p.m.). Wstrzymuje oddech… Jest wprost cudownie! Wierzchołek oferuje niezwykle imponującą panoramę na pobliską Babią Górę, a także na inne szczyty Beskidu Żywieckiego – pasmo Policy, Mędralową, Pilsko, Rysiankę oraz Romankę. Poza świetnym widokiem, na szczycie znajduje się jeszcze drewniana ławeczka oraz wyrobione miejsce na ognisko. Wyobrażam sobie, że kiełbaska z ognia podczas zachodu słońca musi smakować tutaj naprawdę wybornie.



Z Lachów Gronia kontynuuję szlakiem żółtym, biegnącym bezpośrednio przez Halę Janoszkową. W odległości mniej więcej 400 metrów od szczytu napotykam niewielki szałas pasterski, również wyposażony w miejsce na ognisko. Wiata powstała kilkanaście lat temu, w ramach programu Owca Plus, uruchomionego przez zarząd województwa śląskiego, a mającego na celu wspieranie wypasu owiec i kóz w Beskidach i na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Rzecz jasna, gdy w szałasie nie siedzi akurat baca, skorzystać z niego mogą również i turyści ;).



Trzy wierzchołki Czerniawej Suchej
Po zejściu z Hali Janoszkowej, kontynuuję szlakiem żółtym. Na przestrzeni najbliższego kilometra zbiegam do płytkiej przełęczy (ok. 950 m n.p.m.) pomiędzy Lachów Groniem a pobliską Czerniawą Suchą. W tym momencie do szlaku żółtego dołącza szlak zielony – tzw. Ścieżka Żywczaków, prowadząca z koszarawskiego przysiółka Cicha.
Połączonym szlakiem żółtym i zielonym wychodzę na północny wierzchołek Czerniawej Suchej (1 052 m n.p.m.). Co prawda szczyt jest zalesiony, ale w warunkach „bezlistnych” między drzewami prześwituje imponujące cielsko Babiej Góry.



Na północnej kulminacji Czerniawej Suchej znajduje się kolejne rozdroże szlaków: żółty odbija na północ – na Jałowiec, a zielony na południe – w kierunku Magurki (Kolistego Gronia) i pasma granicznego. Drugą z wymienionych tras powinniście obrać także wówczas, gdy interesuje Was zdobycie dwóch pozostałych kulminacji Czerniawej Suchej. Szczyt główny (1 062 m n.p.m.) znajduje się pół kilometra od rozdroża. Las jest tutaj dosyć rzadki i zniszczony przez kornika drukarza, co dodaje mu specyficznego, nieco groźnego charakteru.
Co prawda właściwy wierzchołek leży lekko poza zielonym szlakiem, ale wiedzie na niego wyraźna, szeroka droga leśna. Szczyt oznakowany jest… zwykłą, przybitą do pnia kartką A4 (nieco już zresztą startą). Z prześwitu między drzewami roztacza się sympatyczny widoczek na Mędralową – jest klimatycznie ;).
Południową kulminacją Czerniawej Suchej jest natomiast Beskidek (1 045 m n.p.m.), wierzchołek leżący kolejne pół kilometra dalej, także lekko poza szlakiem zielonym. W odróżnieniu od pozostałych dwóch szczytów, z tego miejsca roztacza się fantastyczna panorama widokowa w kierunku południowym i południowo-zachodnim. Zdarzyło mi się tu kiedyś trafić w piękny, letni dzień, o zachodzie słońca. Poza mną i Martyną byli tu tylko nowożeńcy z fotografem, pozujący do swojej sesji ślubnej. Zachód słońca był piękny, toteż zdjęcia musiały im wyjść wspaniale ;). Poza tym, na Beskidku znajduje się krzyż oraz dwa miejsca na rozpalenie ogniska.



Cudowna Hala Trzebuńska i szczyt Jałowca (1 111 m n.p.m.)
Wracając do mojej dzisiejszej trasy, z północnego wierzchołka Czerniawej Suchej, kontynuuję szlakiem żółtym, biegnącym teraz granicą administracyjną między Koszarawą a Zawoją. Biegnę więc szeroką drogą gruntową, pośród młodego lasu świerkowego. Przed sobą bardzo wyraźnie widzę już kopułę najwyższego szczytu na dzisiejszej trasie – Jałowca. W kilka minut zbiegam do przełęczy Suchej (Trzebuńskiej; 981 m n.p.m.), a następnie sprawnie rozpoczynam kolejne podejście.

Po 200 metrach dystansu, na wysokości ok. 1 000 m n.p.m., roślinność rzednie, a szlak wyprowadza mnie na rozległą Halę Trzebuńską. Niegdyś intensywnie wypasana, dziś już wyraźnie zarasta. Pomimo tego, moim zdaniem jest to jedna z najpiękniejszych hal całego Beskidu Żywieckiego. Przy dobrej pogodzie, Hala Trzebuńska oferuje olśniewający widok na Babią Górę – nawet jeszcze lepszy niż ten, jaki roztacza się z Lachów Gronia. Pojedynczo rosnące świerki może i są zwiastunem nieuchronnego niknięcia polany, ale równocześnie dodają jej wiele uroku i przytulności. Trawa jest tu natomiast gęsta i miękka, co w warunkach letnich sprzyja dłuższym popasom, wylegiwaniu się i urządzaniu pikników. No nie ukrywam – uwielbiam to miejsce.




Podejście przez Halę Trzebuńską doprowadza mnie na szczyt Jałowca (1 111 m n.p.m.) – najwyższego szczytu Pasma Jałowieckiego oraz gminy Stryszawa. Górę tę uczyniłem kiedyś bohaterem osobnego wpisu, do którego lektury serdecznie Was wszystkich zapraszam. Z wierzchołka roztacza się sympatyczna panorama w kierunku południowo-zachodnim. Dobrze stąd widać (od lewej) grupę Romanki i Rysianki, grupę Pilska, pobliską Czerniawą Suchą oraz najwyższy szczyt Pasma Przedbabiogórskiego, Mędralową. Na szczycie znajduje się krzyż i obelisk ku czci kardynałów Wyszyńskiego i Wojtyły, kilka ławek oraz niedawno odnowiony szałas. W chatce znajduje się niewielki stolik, parę kubków, książka pamiątkowa, mapa Beskidów z najnowszą regionalizacją, a nawet miejsce noclegowe na dwie osoby.



Zejście z Jałowca na przełęcz Cichą
Z Jałowca kontynuuję szlakiem niebieskim, biegnącym wzdłuż granicy administracyjnej Koszarawy i Stryszawy. Ścieżka biegnie terenem zalesionym z nielicznymi prześwitami w kierunku północnym. Szlak należy do stromszych w tej części Beskidów, zapewniając aż 330 metrów utraty wysokości na dystansie zaledwie 2 kilometrów. Kilka minut po opuszczeniu szczytu docieram do rozdroża przy Polanie Krawcowej. Mój szlak odbija tutaj w lewo; prosto biegnie natomiast szlak żółty do Stryszawy-Roztok.

W tenże sposób, po kolejnych kilku minutach docieram do przełęczy Cichej (774 m n.p.m.), leżącej pomiędzy wierzchołkami Jałowca i Kobylej Głowy. Przełęcz jest dostępna asfaltową drogą publiczną, prowadzącą wzdłuż zabudowań koszarawskiego osiedla Ciche. Poza zwykłymi domami mieszkalnymi, znajdziemy tu ośrodek wypoczynkowy oraz prywatny parking turystyczny (płatny 15 zł / dzień). Z przełęczy do miejsca, w którym rozpocząłem dzisiejszą wycieczkę mógłbym dotrzeć na dwa sposoby: albo asfaltem (podążając najpierw czerwonym szlakiem „chatkowym”, a potem szlakiem zielonym) albo leśną drogą gruntową przez południową część Pasma Solnisk. Jak się pewnie domyślacie, drugi ze wskazanych wariantów wydał mi się znacznie ciekawszy.



Kobyla Głowa i Czarna Góra w paśmie Solnisk
Z przełęczy Cichej kontynuuję w kierunku północnym – przez chwilę asfaltem, a następnie szeroką drogą gruntową. Po swojej lewej stronie mijam ruiny dawnego, hitlerowskiego posterunku granicznego, strzegącego biegnącej tu niegdyś granicy pomiędzy III Rzeszą a Generalnym Gubernatorstwem. Co ciekawe, podobna strażnica funkcjonowała niegdyś także na samym szczycie Jałowca. Pół kilometra nietrudnego podejścia i voilà! jestem na szczycie Kobylej Głowy (841 m n.p.m.). Wierzchołek nie jest w żaden sposób oznakowany, toteż jego dokładne umiejscowienie wymaga albo dobrego wyczucia albo sprawnego GPS w telefonie. Kobyla Głowa to trzeci co do wysokości szczyt pasma Solnisk, czyli niewielkiego grzbietu w północnej części Beskidu Żywieckiego. Szczyt jest całkowicie zalesiony, toteż nie dostarcza żadnych walorów widokowych.


Gwoli ścisłości dodam, że analiza map internetowych sugerowałaby, że z Jałowca na Kobylą Głowę można przejść bez wkraczania na asfalt i przechodzenia obok byłej strażnicy. Zaznaczony jest bowiem szlak czerwony, odchodzący od niebieskiego ok. 100 metrów za przełęczą Cichą. Problem jednak w tym, że w rzeczywistości… żadnego rozdroża tam nie ma, a tam gdzie rzekomo miała zaczynać się ścieżka, znajduje się wyłącznie zwyczajne, zalesione zbocze. Poprawnym wariantem będzie zatem takie przejście, jakie opisałem powyżej. A co się tyczy oznakowania to od pewnego momentu przy ścieżce na Kobylą Głowę faktycznie można dostrzec czerwone kwadraty z białym obramowaniem.


Za szczytem Kobylej Głowy kontynuuję wyraźną ścieżką grzbietową. Czerwone kwadraty czasem są, a czasem ich nie ma, ale przebieg wariantu generalnie jest dosyć czytelny. W tenże sposób, po przebiegnięciu kolejnych 800 metrów, docieram na szczyt Czarnej Góry (858 m n.p.m.), najwyższego szczytu Pasma Solnisk. Jak się pewnie domyślacie, również i tutaj próżno szukać jakiegokolwiek oznakowania. Zbiegając z Czarnej Góry, napotykam jeszcze jedno problematyczne miejsce. Po raz kolejny znajduje się bowiem przy rozdrożu dróg gruntowych. Szybkie spojrzenie na mapę i obieram lewą odnogę. Po kilku minutach zbiegam już asfaltową drogą przez zabudowania Koszarawy. Szczególnie pięknie widać stąd Pilsko, ale dobrze prezentuje się również północne zbocza Lachów Gronia oraz wierzchołki Wytrzyszczona i pasma Pewelskiego.
Data wycieczki: 19 kwietnia 2026 roku
Statystyki wycieczki: 16,5 km; 730 metrów różnicy wysokości





Mapa wycieczki
Alternatywa z wykorzystaniem ścieżki przez północne zbocze Lachów Gronia
Jeśli ktoś ma ochotę na krótszą pętlę względem opisanej, obejmującą wyłącznie zdobycie szczytu Lachów Gronia, do zejścia może wykorzystać nieoznakowaną ścieżkę, schodzącą północnymi zboczami góry. Z tego wariantu korzystałem raz i, będąc szczerym, miałem wówczas pewne problemy z „wstrzeleniem się” na właściwą dróżkę. Obrana przeze mnie ścieżka zdematerializowała się od razu pod kopułą szczytową, zmuszając mnie do ponownego spojrzenia na mapę oraz wykonania krótkiego trawersu przez porośnięte lasem zbocze. W ten sposób, szybko trafiłem na szeroką drogę gruntową, wiodącą… bezpośrednio ze szczytu Lachów Gronia (okazało się, że byłem dosłownie 10 metrów pod wierzchołkiem!). Jak ja mogłem to przeoczyć? ;).

Co by nie było, na dalszych etapach zejście nie sprawiło mi już żadnych problemów. Przez pół kilometra schodziłem szeroką drogą leśną, a na rozdrożu (ok. 950 m n.p.m.) skręciłem w lewo – w ścieżkę oznaczoną na mapie jako szlak czerwony i znakowaną w terenie mocno już startymi, czerwonymi kwadratami z białym obramowaniem. Na przestrzeni kolejnych kilkuset metrów wędrówki wyszedłem z lasu oraz osiągnąłem górny poziom zabudowań (ok. 800 m n.p.m.). Do samochodu zszedłem już asfaltem, klucząc pomiędzy zabudowaniami Koszarawy. Wariant zakłada utratę prawie 400 metrów różnicy wysokości na dystansie 2,5 kilometrów, co czyni go, jak na warunki beskidzkie, dosyć stromym.
Pętla z wejściem szlakiem żółtym oraz zejściem wariantem „północnym” liczy sobie 9 kilometrów długości i 460 metrów różnicy wzniesień.



Mapa wariantu
Ewentualnie, północne zejście z Lachów Gronia można byłoby wykorzystać do skrócenia pętli opisanej w niniejszej wpisie przy jednoczesnym zachowaniu liczby zdobytych szczytów. W tym wariancie „odcinamy” asfaltowy fragment przez Koszarawę oraz spory kawał szlaku żółtego. Ostatecznie wychodzi 13 kilometrów dystansu oraz 650 metrów różnicy wysokości.
Alternatywa przez szlak zielony z Koszarawy-Cichej
Alternatywnym sposobem na skrócenie pętli jest zielony szlak prowadzący z Koszarawy-Cichej, który wyprowadza na grzbiet między Lachów Groniem a Czerniawą Suchą. Choć obecnie rzadziej uczęszczany, niegdyś — pod nazwą Ścieżka Żywczaków — stanowił kluczowy trakt dla wędrowców. W czasach przed erą autobusów, wyprawy na Babią Górę zaczynały się często na stacji PKP w Hucisku. To stamtąd turyści podchodzili dzisiejszym zielonym szlakiem na Czerniawą Suchą, kontynuując marsz przez Magurkę i Mędralową aż na Markowe Szczawiny.
Na interesującym nas odcinku – od rozdroża do głównej drogi koszarawskiego przysiółka Cicha – szlak zielony biegnie szeroką drogą gruntową przez gęsty las z przewagą buka, świerka i jawora. Nachylenie jest raczej łagodne – na dystansie 2,5 kilometra teren obniża się o zaledwie 250 metrów. Szlaku możemy użyć m.in. do konstrukcji pętli na Jałowiec i Czerniawą Suchą z pominięciem Lachów Gronia (albo na odwrót).
Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie mojego wpisu! Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi treściami, zapraszam do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie! Będę wdzięczny za każde polubienie, komentarz i udostępnienie. Jeżeli uważasz moje treści za wartościowe i chcesz mnie wesprzeć, zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy na buycoffee.to.

Bibliografia
- Figiel S., Franczak P., Janicka-Krzywda U., Krzywda P., Beskid Żywiecki. Przewodnik, wydanie IV, wydawnictwo Rewasz, Pruszków 2023.
