Kozi Wierch zimą (2 291 m n.p.m.) z Doliny Pięciu Stawów Polskich

Kozi Wierch (2 291 m n.p.m.) bez wątpienia należy do najpopularnieszych wierzchołków w Tatrach Wysokich. Góra słynie jako najwyższy szczyt położony w całości w Polsce oraz oferuje bajkowe panoramy na miejsca szczególnie ważne dla górołazów – Dolinę Gąsienicową z jednej strony oraz Dolinę Pięciu Stawów Polskich z drugiej. Z tej ostatniej, na Kozi Wierch prowadzi szlak czarny – łatwo dostępny i pozbawiony jakichkolwiek trudności technicznych. Na trasie nie znajdziecie ani wymagających akcentów skalnych ani sztucznych ułatwień w postaci klamer czy łańcuchów. W niniejszym wpiszę zajmę się właśnie tym wariantem – w warunkach zimowych.

Dla porządku dodam, że na Kozi Wierch wiedzie również droga alternatywna. Od strony zachodniej na szczyt prowadzi szlak z Koziej Przełęczy, jeden z trudniejszych fragmentów Orlej Perci. Jest to wariant jednokierunkowy, wymagający obycia w środowisku skalnym i odporności na ekspozycję. Zimą jest to droga szczególnie trudna, nierzadko pokonywana nawet z asekuracją lotną. Kiedy więc Tatry otula śnieżna kołderka, podejście łatwym szlakiem czarnym jest znacznie bardziej rekomendowane dla przeciętnego turysty.

Spis treści

  1. Kozi Wierch na inaugurację sezonu zimowego!
  2. Trekking przez Dolinę Roztoki
  3. Obok Wielkiej Siklawy
  4. W Dolinie Pięciu Stawów Polskich
  5. Szlak czarny na Kozi Wierch
  6. Kozi Wierch zimą – szczyt
  7. Zejście z Koziego Wierchu do schroniska PTTK
  8. Schronisko PTTK w Roztoce na zakończenie dnia
  9. Mapa wycieczki
  10. Bibliografia

Kozi Wierch na inaugurację sezonu zimowego!

Na przełomie września i października 2025 roku gruchnęła wieść, że w Tatrach spadł pierwszy śnieg. Internet szybko obiegły zdjęcia oszronionych grani i pobielonych żlebów – subtelny, ale wyraźny znak, że lato ostatecznie ustępuje miejsca zimie, a góry po raz kolejny przypominają, że żyją własnym kalendarzem. Raptowna zmiana pogody jest dla mnie tym bardziej zaskakująca, że jeszcze dwa tygodnie wcześniej w pełnym słoneczku i w krótkim rękawie zdobywałem Łomnicę. A teraz? A teraz okazuje się, że już w pierwszym weekendzie października przyjdzie mi wyciągnąć z szafy raki :D.

Na zegarku jest parę minut po godzinie 8, gdy wraz z Martyną i Jaromirem zajeżdżamy na parking w Palenicy Białczańskiej (ok. 990 m n.p.m.). Jak zwykle, bilety kupujemy zawczasu, na oficjalnie stronie internetowej Tatrzańskiego Parku Narodowego (link!). Cena za miejscówki jest ruchoma – w tygodniu taniej, w weekendy drożej. Przed wyjściem w zimowe Tatry, zawsze należy sprawdzić aktualny stopień zagrożenia lawinowego (pod tym linkiem).

Plan jest taki, aby pierwszym śniegiem zachwycać się w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Jeżeli natomiast chodzi o szczyty – zobaczymy na co pozwolą aktualne warunki. O tym, że Piątka wygląda fantastycznie w zimowej odsłonie przekonałem się już na początku stycznia tego roku, w najbardziej śnieżnym okresie sezonu 2024/2025. Relację z tego wyjścia znajdziecie tutaj.

morskie oko szlak zima
Asfaltowa pierwsza część trekkingu

Trekking przez Dolinę Roztoki

Już na parkingu w Palenicy Białczańskiej po raz pierwszy od wielu miesięcy czujemy rześkie, mroźne powietrze. Ruszamy więc bez zbędnej zwłoki, chcąc jak najszybciej się rozgrzać. Ruszamy przed siebie szlakiem czerwonym, a więc dobrze wszystkim znaną asfaltową drogą do Morskiego Oka. Już z tej perspektywy możemy ocenić, że Internety nie kłamały i tatrzańskie wierzchołki faktycznie pokryte są świeżym, białym puchem.

Po trzech kilometrach spędzonych na asfalcie, dochodzimy do Wodogrzmotów Mickiewicza, znanego wodospadu na rzece Roztoka. Już kilkadziesiąt metrów dalej odbijamy w prawo – na szlak zielony. Opuszczamy asfalt i wchodzimy prosto w gęsty, górnoreglowy las. Z początku ścieżka jest całkiem stroma, ale łagodniejsze już po pierwszych 200 metrach. Przez następne trzy kilometry podążamy szerokim i wygodnym szlakiem, biegnącym dnem Doliny Roztoki.

Już po kilku minutach od pierwszego podejścia, las przerzedza się, odsłaniając widok na okalające dolinę szczyty. Po lewo majaczy fragment grani Opalonego Wierchu z Orlą Ścianą oraz, nieco dalej, charakterystyczną Świstową Czubą. Po prawo znajdują się natomiast monumentalne, poszarpane zbocza Wołoszyna. Swoją drogą, z tychże ostatnich ponadprzeciętnie często schodzą lawiny. Świadczy o tym chociażby tutejszy, silnie zdewastowany las. Z tego względu, wybierając się zimą do Doliny Pięciu Stawów Polskich, koniecznie sprawdzajcie aktualny komunikat o zagrożeniu lawinowym.

Niespełna pół godziny od rozejścia szlaków, naszym oczom po raz pierwszy ukazuje się główny bohater niniejszego artykułu – Kozi Wierch. Szczyt wygląda z tej perspektywy bardzo elegancko, wyraźnie wystając ponad okoliczne wierzchołki. W tym samym czasie, na wysokości ok. 1 370 m n.p.m., las górnoreglowy ostatecznie ustępuje miejsca kosodrzewinie. Wokoło siebie widzimy natomiast coraz więcej oznak ostatniego opadu śniegu, a sam szlak staje się coraz bardziej oblodzony (w takich warunkach warto rozważyć ubranie raczków!). Na wysokości ok. 1 400 m n.p.m. dostrzegamy konstrukcję dolnej stacji kolejki towarowej, dostarczającej zaopatrzenie do schroniska PTTK w Dolinie Pięciu Stawów Polskich.

dolina pięciu stawów polskich szlak zielony
Początek szlaku zielonego do Doliny Pięciu Stawów Polskich
orla ściana d5s
Widok na Orlą Ścianę z zielonego szlaku
kozi wierch ze szlaku
Zbocza Wołoszyna i pierwsze spojrzenie na Kozi Wierch

Obok Wielkiej Siklawy

Ok. 3,5 kilometra od zejścia z asfaltu, stajemy na rozdrożu szlaków. W tym momencie musimy zdecydować o wyborze wariantu, w jakim sformujemy stromy próg dolinny, oddzielający Dolinę Roztoki od Doliny Pięciu Stawów Polskich. Klasyczny zimowy wariant zakłada rozpoczęcie podejścia do schroniska PTTK szlakiem czarnym, a następnie, na wysokości ok. 1 600 m n.p.m. odbicie z niego w lewo. Od drugiej strony obchodzi się wówczas Niżną Kopę, dobija do letniego szlaku niebieskiego oraz kontynuuje wzdłuż brzegów (bądź przy zamarzniętej tafli) Przedniego Stawu Polskiego. Zimowym wariantem podejścia do Piątki szczegółowo zajmowałem się tutaj.

Ponieważ jednak dzisiejsze warunki nie do końca są jeszcze „zimowe”, postanawiamy kontynuować zielonym szlakiem. Dochodzimy do wniosku, że dzisiejsza wycieczka daje nam rzadką okazję do ujrzenia największego wodospadu Tatr, Wielkiej Siklawy w otoczeniu białych akcentów. Jak postawiamy, tak czynimy. Na miejscu meldujemy się kilkanaście minut później, po pokonaniu pierwszego etapu stromego podejścia. No i rzeczywiście – szumiący wodospad wygląda dziś naprawdę wspaniale. Siklawa ma 70 metrów wysokości, a spada ze skalnego progu o średnim nachyleniu 35 stopni. Wodospad należy do najstarszych tatrzańskich atrakcji – chętnie odwiedzany był już w I połowie XIX wieku.

Szlak zielony okrąża Wielką Siklawę od lewej strony, stromo pnąc się po kamiennych stopniach. Odcinek pokonujemy przy maksymalnym poziomie koncentracji, ponieważ ścieżka okazuje się sakramencko oblodzona. Co szczególnie zastanawiające, w czasie podejścia mijamy również rodziny z małymi dziećmi. Generalnie bardzo szanuję rodziców, którzy od najmłodszych lat pokazują swoim pociechom góry. Mam jednak spore wątpliwości czy w dzisiejszym warunkach szlak aby na pewno jest odpowiedni dla zupełnie nieświadomych zagrożenia milusińskich.

wielka siklawa szlak
Fragment stromego podejścia do Wielkiej Siklawy
wielka siklawa zimą
Wielka Siklawa
wielka siklawa zimą
wielka siklawa szlak
Szlak nad Wielką Siklawą

W Dolinie Pięciu Stawów Polskich

Po ok. dwudziestu minutach od opuszczenia wodospadu, szlak zielony wyprowadza nas nad Wielki Staw Polski, a więc nad największe (wedle cyfrowych pomiarów nieco większe od Morskiego Oka) oraz najgłębsze jezioro Tatr. Skręcamy w prawo i kontynuujemy szlakiem niebieskim. Przez następne półtora kilometra wysokość nabywamy bardzo łagodnie, podążając widocznym, dobrze przetartym śladem. W Dolinie Pięciu Stawów Polskich śniegu faktycznie jest już całkiem sporo. Przejrzystość powietrza mamy dzisiaj genialną, toteż otaczające nas szczyty prezentują się absolutnie wspaniale.

Ponieważ aura sprzyja, na samej dolinie poprzestać nie zamierzamy. Początkowo nieśmiało myślimy nawet o wycieczce pozaszlakowej – na Gładki bądź Walentkowy Wierch. Kiedy jednak stajemy pod grzbietem Kołowej Turni, jasnym staje się, że wyraźne latem ścieżki teraz jeszcze przez nikogo nie zostały przetarte. Wizja torowania drogi w świeżym, zwodniczym śniegu wydaje się nam na tyle mało zachęcająca, że odpuszczamy. To gdzie w takim razie mamy iść? Odwracamy głowy, patrzymy przed siebie… I już wiemy! Czas wdrapać się na Kozi Wierch!

Na Kozim Wierchu bawiłem już trzykrotnie – za każdym razem było to jednak latem, podczas robienia Orlej Perci. Oto nadszedł więc czas, aby na własne ocenić, jak widoki z tego szczytu prezentują się w warunkach zimowych.

dolina pięciu stawów polskich zimą
Dolina Pięciu Stawów Polskich po pierwszym opadzie śniegu
wielki staw polski
Wielki Staw Polski
zamarła turnia zimą
Odejście szlaku żółtego; widoczna Zamarła Turnia
kozi wierch zimą
Kozi Wierch

Szlak czarny na Kozi Wierch

Skoro decyzja zapadła, to trzeba się jej trzymać! Zawracamy spod Kołowej Turni i pokonujemy kilometr, o który oddaliliśmy się od odejścia szlaku czarnego. Po drodze mijamy odbicia szlaku żółtego – najpierw w lewo – na Kozią Przełęcz, później w prawo – na słynny Szpiglasowy Wierch. Ze szlaku obserwuje Zamarłą Turnię, kolebkę polskiego taternictwa. Czy kiedyś wejdę na taki poziom, aby spróbować jednej z wielu dróg wspinaczkowych w tej dostojnej ścianie?

O 11.35 meldujemy się pod odejściem szlaku czarnego. Obieramy wyraźnie przetartą ścieżkę oraz rozpoczynamy mozolne zdobywanie wysokości. Idziemy jednym z najstarszych tatrzańskich szlaków – trasę tę wyznakowano już w 1905 roku. W dwa lata później to właśnie tędy na Kozi Wierch weszli jego pierwszy zimowi zdobywcy – legendarny Mariusz Zaruski, założyciel TOPRu oraz Józef Borkowski. Oboje weszli na szczyt na nartach, a następnie z niego zjechali. Wprawdzie dzisiaj, w dobie wyczynów Andrzeja Bargiela czy Bartka Ziemskiego, osiągnięcie może wydawać się błahe, ale w 1907 roku było to wielkie wydarzenie w środowisku taternickim.

kozi wierch szlak czarny zimą
Odbicie szlaku czarnego
kozi wierch szlak czarny zimą

Szlak czarny to w istocie jednostajne, momentami nieco monotonne podejście umiarkowanie stromym zboczem (na dystansie 1,4 kilometra do nabrania jest tutaj 570 metrów różnicy wysokości). Ścieżka jest bardzo wygodna, ponieważ przez większość czasu prowadzi po starannie ułożonych, kamiennych stopniach. Jeżeli chodzi o pokrywę śnieżną, jest bardzo różnie: raz białego puchu jest całkiem sporo, innym razem stąpamy po zupełnie suchej skale. Podejście jest dobrze nasłonecznione, co w pogodne dni gwarantuje podchodzenie przy ponadprzeciętnej temperaturze odczuwalnej.

Niespieszne sforsowanie zbocza zajmuje nam ok. godzinki. 200 metrów przed szczytem, na wysokości ok. 2 210 m n.p.m. szlak czarny łączy się ze szlakiem czerwonym, fragmentem Orlej Perci. Następnie, pokonujemy ostatnie metry deniwelacji i przechodzimy przez bardzo krótki odcinek nietrudnej graniówki.

kozi wierch szlak czarny zimą
Podejście czarnym szlakiem na Kozi Wierch
kozi wierch szlak czarny zimą

Kozi Wierch zimą – szczyt

Kilka minut po godzinie 13 meldujemy się na szczycie Koziego Wierchu. Ludzi na szlaku jest sporo, ale przez krótką chwilę wierzchołek mamy wyłącznie dla siebie. Swoją drogą, Kozi Wierch zimą ma bardzo ograniczoną przepustowość. O ile latem na jego wierzchołku najczęściej siedzi nawet kilkanaście osób, tak zimą już przy kilku robi się naprawdę tłoczno.

Nie od dziś wiadomo, że w mroźnej, zimowej aurze tatrzańskie panoramy robią największe wrażenie. Poszczególne szczyty, latem rozpływające się w masach ciepłego powietrza, teraz stają niesamowicie wyraźne, wyostrzone, jakby… bliskie. Panorama z Koziego Wierchu jest więc wprost onieśmielająca. Na południu jak na dłoni widać Dolinę Pięciu Stawów Polskich, mur Miedzianego oraz Szpiglasowy Szczyt. Na drugim planie dostrzegamy setki tatrzańskich wierzchołków, z których, patrząc od prawej strony, najbardziej wyróżniają Hruby Wierch, Koprowy Wierch, Mięguszowieckie Szczyty, Rysy, Wysoka, Gerlach, Mała Wysoka czy Lodowy Szczyt. Patrząc na południe, szczególną uwagę zwraca Czarny Staw Gąsienicowy, Kościelec oraz Giewont. Na zachodzie imponuje potężna Świnica oraz widok na mrowie szczytów Tatr Zachodnich.

kozi wierch zimą
Wierzchołek Koziego Wierchu zimą
kozi wierch widok
Giewont i Kościelec z Koziego Wierchu
kozi wierch widok
Widok w kierunku południowo-wschodnim z Koziego Wierchu
kozi wierch widok
Panorama w kierunku południowym
kozi wierch widok
Świnica i Tatry Zachodnie

Zejście z Koziego Wierchu do schroniska PTTK

Na szczycie Koziego Wierchu po raz pierwszy w tym sezonie zimowym ubieramy raki. Z uwagi na niewielką ilość śniegu, na wejściu by się jeszcze nie przydały. Na zejściu powinny być jednak zdecydowanie bardziej pomocne. Konsternację przeżywamy niedługo pod szczytem, gdy wydeptana ścieżka rozgałęzia się na dwa, alternatywne warianty. Jak się później okazuje, jednym z nich weszliśmy, drugim zeszliśmy, a… żaden z nich nie biegł prosto po wytyczonym szlaku. Są to jednak odchyły kosmetyczne, a wytyczony ślad staje się na powrót zbieżny z czarnymi znakami na wysokości ok. 2 180 m n.p.m.

Po ok. godzinnym schodzeniu, z powrotem melduje się na dnie Doliny Pięciu Stawów Polskich. Mijamy Wielki Staw Polski, przechodzimy przez most na rzece Roztoka, a następnie brzegami Przedniego Stawu Polskiego docieramy do najpiękniejszego spośród wszystkich schronisk PTTK. Pierwsze obiekty tego typu powstawały w Piątce już w II połowie XIX wieku, a więc na samym początku kształtowania się ruchu turystycznego w polskich Tatrach. Obecny budynek otwarto w 1953 roku. Schronisko uwielbiane jest przez wszystkich znanych mi górołazów, a do niedawna pozostawało ostatnim obiektem w Tatrach, w którym można było przespać się na przysłowiowej glebie.

Po szybkiej kanapce i ogrzaniu, rozpoczynamy zejście ze schroniska szlakiem czarnym. Ze względu na niewielki poziom śniegu, używany jest nadal wariant standardowy tj. obchodzący Niżna Kopę od strony południowej. Tracimy wysokość pośród kosówek, raz jeszcze obserwując monumentalną ścianę pobliskiego Wołoszyna. Ilekroć idę tym szlakiem, urzeka mnie ta ogromna przestrzeń, ta odczuwalna górska potęga… Na co bardziej monotonnych fragmentach zejścia, na słuchawkach puszczam sobie świetny audiobook którejś z części Sagi o wiedźminie. Wierzcie lub nie, ale klimat tej książki jak ulał pasuje do lekko oszronionej, chłodnej Doliny Roztoki.

przedni staw polski
Przedni Staw Polski
szlak czarny dolina pięciu stawów polskich
Fragment szlaku czarnego
wołoszyn
Fragment ściany Wołoszyna

Schronisko PTTK w Roztoce na zakończenie dnia

Kilka minut po godzinie 16 z powrotem meldujemy się na asfaltowej drodze do Morskiego Oka. Nie kierujemy się jednak jeszcze do samochodu, ponieważ chcemy wykorzystać okazję do nadrobienia poważnego, tatrzańskiego braku. Zarówno, jak i Martyna nie byliśmy jeszcze nigdy w kultowym schronisku PTTK Roztoka. Tak się bowiem składa, że asfaltem zwykle wracamy albo wieczorem albo późnym popołudniem i na dodatkowe przedłużenia po prostu nie mamy ochoty. Ale nie dzisiaj!

Przekraczamy więc asfaltową drogę i kontynuujemy szlakiem zielonym. Odcinek dojściowy do schroniska PTTK Roztoka mierzy 750 metrów różnicy wysokości i wiąże się z delikatną utratą wysokości (ok. 60 metrów). Spomiędzy drzew co jakiś czas przebijają sympatyczne widoki w kierunku wschodnim – na turystycznie niedostępny masyw Szerokiej Jaworzyńskiej (2 210 m n.p.m.).

Schronisko PTTK Roztoka uchodzi za jedno z najbardziej sympatycznych miejsc w polskich górach. W sobotnie popołudnie obiekt jest nieco zatłoczony, ale nam mimo wszystko udaje się znaleźć odrobinę przestrzeni przy drewnianych stołach i zjeść spóźniony obiad. A o co właściwie chodzi z fenomenem tego miejsca i takim dziwnym, z dzisiejszego punktu widzenia, położeniem budynku? Otóż kiedy w 1876 roku Towarzystwo Tatrzańskie stawiało tutaj pierwsze schronisko, to właśnie tędy wiodła ścieżka nad Morskie Oko. Obiekt szybko stał się miejscem kulturowym, popularnym zarówno wśród zwykłych wycieczkowiczów, jak i wśród zaprawionych w bojach taterników, atakujących ambitne ściany po słowackiej części gór.

Mam nadzieję, że kiedyś dojdzie do realizacji mostu na rzece Białce, który połączyłby schronisko w Roztoce ze słowackim szlakiem niebieskim. Mam wrażenie, że zwiększyłoby to jeszcze bardziej atrakcyjność tego miejsca.

Ze schroniska PTTK w Roztoce wracamy na parking w Palenicy Białczańskiej. Ależ to był piękny, mroźny dzień!

Data wycieczki: 4 października 2025 roku

Statystyki wycieczki: 23,5 km; 1 640 metrów różnicy wysokości

Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie mojego wpisu! Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi treściami, zapraszam do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie! Będę wdzięczny za każde polubienie, komentarz i udostępnienie. Jeżeli uważasz moje treści za wartościowe i chcesz mnie wesprzeć, zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy na buycoffee.to.

roztoka schronisko szlak
Tak! To zdjęcie z tego samego dnia 😀 Do góry śnieg, na dole liście. Niesamowite, prawda?
schronisko pttk roztoka
Schronisko PTTK Roztoka
roztoka schronisko szlak

Mapa wycieczki

Bibliografia

  • Nyka J., Nyczanka M, Tatry Polskie, wydanie XXII, Latchorzew 2020.
Autor bloga, pasjonat górskich wędrówek i słowa pisanego
Posts created 93

2 thoughts on “Kozi Wierch zimą (2 291 m n.p.m.) z Doliny Pięciu Stawów Polskich

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top