Koprowy Wierch (Kôprovský štít) jest jednym z najpopularniejszych szczytów po słowackiej stronie Tatr Wysokich. Mierzy 2 366 m n.p.m., góruje nad trzema dolinami: Ciemnosmreczyńską. Hlińską oraz Hińczową oraz, przy dobrej pogodzie, oferuje przepiękne widoki na pobliskie Mięguszowieckie Szczyty. Mniej doświadczonych turystów Koprowy Wierch zachęca swoją przystępnością: nie znajdziecie tutaj trudności technicznych, sztucznych ułatwień czy przesadnie stromych podejść. Najpopularniejsza droga na szczyt rozpoczyna swój bieg w Szczyrbskim Jeziorze (Štrbské Pleso) i to właśnie wariant z tej miejscowości zostanie opisany w niniejszym wpisie. Zapraszam do wspólnej wycieczki na Koprowy Wierch!
Spis treści
- Szczyrbskie Jezioro i podejście na Popradzki Staw
- Z Popradzkiego Stawu nad Wielki Staw Hińczowy
- Koprowy Wierch – końcowe podejście
- Koprowy Wierch – szczyt
- Zejście z Koprowego Wierchu
- Mapa wycieczki
- Bibliografia
Szczyrbskie Jezioro i podejście na Popradzki Staw
Podróż z Krakowa do miejscowości Szczybrskie Jezioro (ok. 1350 m n.p.m.) zajmuje nam ok. dwie i pół godziny. Na główny parking w tym znanym słowackim kurorcie (Centrálne parkovisko) zajeżdżamy kilkanaście minut po godzinie 8. Od razu po opuszczeniu ciepłego samochodu czeka nas lekkie rozczarowanie – na zewnątrz jest bowiem zimno i niesamowicie mglisto. Kurde, a jeszcze niedawno z wszystkich prognoz wynikało, że dzisiaj będzie taka lampa…

Wychodząc z parkingu obieramy kierunek północny. Po przejściu ok. 600 metrów ulicami Szczyrbskiego Jeziora docieramy do skrzyżowania pod Heliosem (Rázcestie pred Heliosom), gdzie wchodzimy na znakowaną na czerwono Magistralę Tatrzańską. A czym jest (czy raczej – był) ów Helios? Było to reprezentatywne i dobrze wyposażone sanatorium, w którym leczono choroby układu oddechowego. Po zmianie ustroju, w 1990 roku Helios został sprywatyzowany. Pełnił swoją funkcję jeszcze do 2005 roku, aby po kolejnej zmianie właścicieli zostać opuszczonym i zapomnianym. Brzmi znajomo, prawda? Mam wrażenie, że dzisiejsza mglista aura czyni widok niszczejących ruin Heliosa jeszcze bardziej smutnym i przytłaczającym.
Marsz czerwonym szlakiem rozpoczynamy od delikatnego podejścia, które owocuje nabraniem przez nas 100 metrów wysokości. Przy dobrej widoczności po lewo otworzyłaby nam się panorama widokowa na Szczybrskie Jezioro oraz na górujące nad miejscowością skocznie narciarskie, ale obecnie wszystko spowite jest gęstą mgłą. Szlak jest w tym miejscu szeroką, leśną ścieżką, a spacer nim umilają wszędobylskie kolory tatrzańskiej jesieni. Kilometry mijają szybko, zwłaszcza że dzisiejsza aura sprzyja podejmowaniu ważnych, życiowych tematów ;-). Po przejściu ok. trzech kilometrów, osiągamy wysokość 1 500 m n.p.m., a wysoka roślinność stopniowo ustępuje miejsca mojej ukochanej kosówce.


Nieco ponad godzinę od opuszczenia samochodu meldujemy się nad Popradzkim Stawem (1494 m n.p.m.) – „słowackim Morskim Okiem”. Analogia jest o tyle trafna, że po pierwsze – również i tutaj można dotrzeć drogą asfaltową (niebieski szlak z przystanku kolejowego Popradské pleso), a po drugie – statystycznie jest to najpopularniejsze miejsce w całych Tatrach Słowackich. Funkcjonują tu dwa schroniska turystyczne – Schronisko Majlátha oraz Hotel Górski nad Popradzkim Stawem. My kierujemy swoje kroki do tego drugiego i przystajemy tam na chwilę na drugie śniadanie.
W schronisku nasza ekipa się dzieli. Jaromir, Dominik i ja ruszamy na Koprowy Wierch. Arek i Jagoda podążają natomiast na Skrajne Solisko, na którym (według naszych planów) mamy się wszyscy spotkać późnym popołudniem. Z Popradzkiego Stawu obieramy więc szlak koloru niebieskiego, biegnący dnem rozległej Doliny Mięguszowieckiej. Na rozstaju szlaku przy jeziorze jak zwykle pozostawiono liczne pakunki, przygotowane dla zmierzających do Chaty pod Rysami tragarzy. Wielki szacunek dla wszystkich osób, które podejmują trud doposażania schronisk turystycznych na własnych barkach!
Z Popradzkiego Stawu nad Wielki Staw Hińczowy
Szlak niebieski przez kilkaset metrów prowadzi wśród potężnych świerków (czy też po góralsku – smreków). Świerki sięgają mniej więcej wysokości 1550 m n.p.m., kiedy to zostają wyparte przez bujne kępy kosodrzewin. Przy dobrej widoczności w tym miejscu ze szlaku otwiera się efektowna panorama na szczyty okalające Dolinę Mięguszowiecką. Dzisiaj jednak widoków nie ma wcale, ponieważ w dalszym ciągu wszystko spowite jest gęstą mgłą.



Kilometr po opuszczeniu Popradzkiego Stawu docieramy do skrzyżowania szlaków: niebieski leci na Koprowy Wierch, czerwony na Rysy. Obieramy nasz wariant i już wkrótce rozpoczynamy bardziej ambitne podejście. Szlak staje się bowiem nieco bardziej skalisty i mocniej nachylony. W ten sposób, idąc zakosami, pokonujemy polodowcowy próg i wkraczamy do Doliny Hińczowej (do bocznego odgałęzienia Doliny Mięguszowieckiej).
Z czasem zanika również i kosówka. Idziemy teraz kamiennym chodnikiem, otoczeni wyłącznie rozrzuconymi w nieładzie skałami, kępkami pożółkłej trawy oraz gęstą mgłą. Szlak jest wygodny, toteż kilometry pokonujemy dosyć szybko. Mijamy grupę niewielkich stawów (Hińczowe Oka) i docieramy do Wielkiego Stawu Hińczowego (1 948 m n.p.m.), a więc do jeziora, które polscy turyści szerzej znają z panoramy z przełęczy Mięguszowieckiej pod Chłopkiem. Nie będzie pewnie dla Was zaskoczeniem fakt, że również i Wielki Staw Hińczowy w dzisiejszej pogodzie prezentuje się mało imponująco. A szkoda, bo jest to największe i najgłębsze jezioro w słowackiej części Tatr.


Koprowy Wierch – końcowe podejście
Podejście znad Wielkiego Stawu Hińczowego na Wyżnią Przełęcz Koprową (2 148 m n.p.m.) to najbardziej wymagający fragment dzisiejszego podejścia. Ziemno-kamienista ścieżka pnie się tutaj ku górze licznymi zakosami. Wchodzimy jednak całkiem szybko, wyprzedzając na podejściu dziesiątki turystów. Na przełęczy meldujemy się ok. 20 minut po opuszczeniu rozstajów przy Hińczowym Stawie. Z przełęczy na szczyt pozostało już tylko 700 metrów prostego podejścia, na którym należy pokonać ostatnie 200 metrów różnicy wysokości. Wejście na Koprowy Wierch nie zawiera żadnych elementów wspinaczkowych, przez co stanowi dobrą propozycję dla osób z lękiem wysokości bądź też dla tych, którzy obawiają się kontaktu ze skałą.




Koprowy Wierch – szczyt
Na Koprowym Wierchu meldujemy się parę minut przed godziną 12, a więc ok. dwie godziny po opuszczeniu Popradzkiego Stawu. A na szczycie? A na szczycie okazuje się, że trafiliśmy dzisiaj na inwersję! Inwersja temperatury polega zasadniczo na tym, że w pewnych warunkach wraz z nabywaniem wysokości temperatura rośnie, zamiast spadać. Ciężkie i wilgotne masy powietrza znajdują się wówczas na dole, suche i ciepłe – na górze. W dolinach tworzą się wówczas kłęby chmur, natomiast na szczytach świeci Słońce. Tak też i dzisiaj. Z Koprowego Wierchu mamy więc przepiękne widoki na znajdujące się pod nami potężne morze chmur oraz na wystające ponad owe chmury szczyty. Magia!
Na szczycie Koprowego Wierchu znajdujemy sobie wygodne miejsce pośród skał i przez dłuższą chwilę oglądamy niesamowity spektakl, zaserwowany nam przez Matkę Naturę. Z jednej strony widzimy wystającą z morza chmur grań Hrubego oraz fragment grani Solisk. Nad Hrubym Wierchem, na dalszym planie, miga do nas majestatyczny Krywań. Z drugiej strony jest jeszcze lepiej. Na pierwszym planie mamy Mięguszowieckie Szczyty. Mięguszowiecki Szczyt Wielki oddalony jest zresztą od Koprowego Wierchu o zaledwie 900 metrów w linii prostej. Po prawo od Mięguszy doskonale widoczne są dwuwierzchołkowe Rysy oraz również dwuwierzchołkowa Wysoka. A gdyby tego było jeszcze mało, w pewnym momencie dostrzegamy słynne zjawisko, łączące się często z wystąpieniem inwersji – mowa oczywiście o widmie Brockenu.
To co czuję na Koprowym Wierchu porównałbym do uczucia towarzyszącego pierwszemu kęsowi jedzenia po dłuższym okresie głodu. Cokolwiek wtedy konsumujecie, smakuje jak najlepsze danie świata! Tak samo jest i teraz. Po ponad trzech godzinach błądzenia we mgle, każdy widok wydawałby się najpiękniejszym widokiem świata (a już w szczególności, gdy jest to widok obejmujący najwyższe szczyty naszego kraju). Na wierzchołku Koprowego spędzamy więc… godzinę. I szczerze? Zupełnie nie wiem, kiedy ta godzina minęła.





Zejście z Koprowego Wierchu
Schodzimy tą samą trasą, którą żeśmy tutaj przyszli. Mniej więcej na wysokości 2300 m n.p.m. z powrotem nurkujemy w morzu chmur i w szybkim tempie tracimy kolejne metry wysokości. Nad Popradzkim Stawem meldujemy się nieco przed 14.30 tj. ok. półtorej godziny po rozpoczęciu zejścia z Koprowego. Chmury odrobinę się podniosły, dzięki czemu jesteśmy w stanie ujrzeć odrobinę więcej jeziora oraz jego otoczenia. Z Popradzkiego Stawu do Szczyrbskiego Jeziora schodzimy tym razem szlakiem zielonym, tzw. „starą ścieżką”, powszechnie używaną przed wytyczeniem reprezentatywnej Magistrali Tatrzańskiej. Trakt prowadzi przez gęsty las, wzdłuż przebiegu Mięguszowieckiego Potoku.
Dwa kilometry od Popradzkiego Stawu szlak zielony łączy się ze szlakiem czerwonym, schodzącym do centrum Szczyrbskiego Jeziora. Widoczność zdążyła się nieco poprawić: widzimy skocznie narciarskie oraz zabudowania miejscowości. Około godziny 15.40 dochodzimy do brzegu Szczyrbskiego Jeziora. Tam też, na stojącej przy promenadzie ławce, robimy sobie krótką przerwę na skonsumowanie lekko skostniałego już jedzenia. Energia się przyda, ponieważ w planach mamy jeszcze wyjście na zachód Słońca na Skrajne Solisko (2 117 m n.p.m.). Ale o tym opowiem Wam już w osobnym poście.
Data wycieczki: 12 października 2024 roku
Statystyki wycieczki: 19 km, 1150 metrów różnicy wysokości
Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie mojego wpisu! Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi treściami, zapraszam do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie! Będę wdzięczny za każde polubienie, komentarz i udostępnienie. Jeżeli uważasz moje treści za wartościowe i chcesz mnie wesprzeć, zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy na buycoffee.to.



Mapa wycieczki
Bibliografia
- Nyka Józef, Nyczanka Monika, Tatry Słowackie, Wydawnictwo Trawers, Wydanie XII, Latchorzew 2022.


4 thoughts on “Koprowy Wierch (2 366 m n.p.m.) – klasyk w słowackich Tatrach Wysokich”