Kopa Kondracka zimą (2 005 m n.p.m.) – łatwy dwutysięcznik w Tatrach

Kopa Kondracka (2 005 m n.p.m.) to znany szczyt na głównej grani Tatr Zachodnich, najniższy z Czerwonych Wierchów (a zarazem pierwszy z nich, idąc od strony Zakopanego). Góra oferuje fantastyczne widoki na setki okolicznych wierzchołków, a w szczególności – na sąsiadujący z nią Giewont. Ze względu na swoją przystępność oraz bliskość Kuźnic, Kopa Kondracka wyjątkowo dobrze nadaje się na pierwszy tatrzański dwutysięcznik. Potwierdza to zresztą sonda, przeprowadzona przeze mnie na popularnej grupie Tatromaniacy. Na pytanie o pierwszy dwutysięcznik w Tatrach, aż 28% osób (360 głosujących) wybrało opcję „Kopa Kondracka”. Szczyt zdeklasował drugi Wołowiec (13%) oraz trzeci Szpiglasowy Wierch (8%). Zapraszam serdecznie na relację z wejścia!

Spis treści

  1. Kopa Kondracka zimą – informacje ogólne
  2. Z Kuźnic na polanę Kalatówki
  3. Trekking na Halę Kondratową
  4. Kopa Kondracka – szlak zielony
  5. Kopa Kondracka – szczyt
  6. Zejście szlakiem żółtym i niebieskim
  7. Mapa wycieczki
  8. Bibliografia

Kopa Kondracka zimą – informacje ogólne

  • Kopa Kondracka należy do ścisłej czołówki najpopularniejszych szczytów w polskich Tatrach. Z tego względu, w pogodne weekendy spokoju tam nie oczekujcie :D.
  • Turyści zmierzający na Kopę Kondracką najczęściej rozpoczynają swoją wycieczkę w Kuźnicach, najwyżej położonej dzielnicy Zakopanego. Dotrzeć tam można zarówno własnym samochodem (cena za parking to ok. 30-50 zł za dzień), jak i jednym z wielu busów, jakie jeżdżą tam z centrum miasta.
  • Idąc na Kopę Kondracką od strony Kuźnic, miniemy sympatyczne schronisko w Dolinie Kondratowej, ostatnio gruntownie zrewitalizowane.
  • Z Doliny Kondratowej na Kopę Kondracką wiodą dwa szlaki turystyczne: zielony (przez przełęcz pod Kopą Kondracką) oraz niebieski, a dalej żółty (przez Kondratową Przełęcz). W niniejszym wpisie za wejściowy obiorę pierwszy z nich, a za powrotny – drugi.
  • Wszystkie szlaki na Kopę Kondracką mają charakter wyłącznie trekkingowy – bez żadnych skalnych akcentów ani konieczności zmagania się z ekspozycją.
  • W warunkach zimowych osobiście rekomenduję wchodzić na Kopę Kondracką w rakach. Niemniej jednak, w praktyce większość osób zdobywa ten szczyt w raczkach i w przypadku tej konkretnej góry nie wydaje się to zbyt niebezpieczne. Podobnie z wzięciem czekana – nigdy nie będzie to błędem, ale w przypadku Kopy Kondrackiej jest to raczej opcjonalne niż konieczne i wskazane.
  • Przy dobrym naśnieżeniu Kopa Kondracka często bywa wybierana także przez skitourowców.
  • Nazwa Kopy Kondrackiej pochodzi od dawnego właściciela Hali Kondratowej – górala o nazwisku Kondrat.
  • Wycieczka na Kopę Kondracką z powodzeniem może zostać połączona ze zdobyciem sąsiednich szczytów – popularnego Kasprowego Wierchu, pozostałych Czerwonych Wierchów (Małołączniaka, Krzesanicy i Ciemniaka) albo Giewontu (w ostatniej fazie wędrówki uwaga na skalne podejście, zabezpieczone łańcuchem!).
  • Wychodząc zimą w Tatry, każdorazowo należy sprawdzić aktualne zagrożenie lawinowe na oficjalnej stronie internetowej TOPR. Ponieważ szlaki na Kopę Kondracką wiodą stromymi stokami, na wycieczkę najlepiej wybierać się w czasie lawinowej „jedynki”.

Z Kuźnic na polanę Kalatówki

Pierwszy etap wycieczki na Kopę Kondracką stanowi niespełna dwukilometrowy odcinek brukowanej drogi, poprowadzonej z Kuźnic na polanę Kalatówki (szlak niebieski). Odcinek wiedzie dolnymi partiami Doliny Bystrej, czyli najbliższej Zakopanemu tatrzańskiej doliny walnej (tj. takiej, która sięga od podnóża gór aż po ich grań główną).

Już po kilku minutach marszu mijam klasztor Albertynek, wzniesiony w latach 1898 – 1902 według projektu znanego zakopiańskiego architekta, Stanisława Witkiewicza. W tym momencie, w prawo odchodzi szlak żółty, stanowiący szlak dojściowy do zabudowań męskiego odłamu tego samego zakonu – do braci Albertynów.

Idąc dalej prosto, mijam punkt kasowy Tatrzańskiego Parku Narodowego oraz kolejne odbicie w prawo – tym razem na popularną Ścieżkę nad Reglami. W ten sposób, ok. 25 minut od wyjścia z Kuźnic, melduję się na urokliwej polanie Kalatówki (1 160 m n.p.m. – 1 250 m n.p.m.). Jest to dawna hala pasterska, intensywnie użytkowana od XVIII wieku aż do połowy XX stulecia. Poza tym, Kalatówki uchodzą za pierwszy w polskich Tatrach ośrodek narciarski. Jeździ się tutaj od samego początku zeszłego stulecia, a pierwsze zawody na polanie rozegrano już w 1909 roku. Po dziś dzień, na Kalatówkach działają dwa niewielkie wyciągi orczykowe, przeznaczone dla najmłodszych narciarzy.

kalatówki wyciąg
Dziecięcy wyciąg w Suchym Żlebie na polanie Kalatówki

Najbardziej charakterystycznym obiektem na Kalatówkach pozostaje jednak monumentalny gmach hotelu górskiego PTTK. Obiekt został wzniesiony w 1938 roku, na potrzeby organizowanych przez Zakopane mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym. Czempionat odbył się w lutym 1939 roku, przyciągając pod Tatry największe gwiazdy skoków, biegów i kombinacji. Najbliższej medalu był Andrzej Marusarz (4. miejsce w kombinacji norweskiej). Dobrze spisał się również jego kuzyn, Stanisław Marusarz (5. miejsce w zawodach skoków). Hotel dysponuje prawie 100 miejscami noclegowymi, restauracją oraz wypożyczalnią sprzętu narciarskiego.

hotel górski pttk kalatówki
Hotel Górski PTTK na Kalatówkach

Trekking na Halę Kondratową

Z Kalatówek trzymam się nadal szlaku niebieskiego. Ścieżka prowadzi wygodnym i łagodnym chodnikiem, pośród gęstych świerczyn. Po około kilometrze wychodzę na szeroką drogę, z której zimą korzystają również narciarze. Już w kilka minut później, las nagle się rozstępuje, a ja wychodzę na otwarty teren Polany Kondratowej. Przed sobą widzę mój aktualny cel – łagodną kopułę Kopy Kondrackiej. Z prawej strony otaczają mnie natomiast skały masywu Giewontu. Hala Kondratowa ma historię zbliżoną do pobliskich Kalatówek. Przez lata była użytkowana pastersko, a na początku XX wieku trafiła w krąg zainteresowań pierwszych polskich narciarzy.

hala kondratowa niebieski szlak
Fragment szlaku niebieskiego na Halę Kondratową

W taki oto sposób, w pół godziny od opuszczenia Kalatówek, dochodzę do popularnego schroniska PTTK na Hali Kondratowej (1 333 m n.p.m.). Obiekt nosi imię uznanego adwokata i znawcy Karpat, Władysława Krygowskiego, a otwarty został w 1948 roku, po przebudowie działającej tu wcześniej bacówki. Ze względu na swój urok oraz kameralny charakter (ledwo 24 miejsca noclegowe), schronisko szybko zdobyło serca polskich Tatromaniaków. Nic więc dziwnego, że przebudowa obiektu z lat 2023-2025 wywołała wśród górołazów tak wiele kontrowersji. Szybko się bowiem okazało, że „remont” schroniska wiąże się w istocie z jego wyburzeniem i wzniesieniem od nowa. Wprawdzie do odbudowy wykorzystano stare deski i zachowano pierwotną bryłę budynku, ale niesmak pozostał.

nowe schronisko hala kondratowa
Nowe schronisko PTTK na Hali Kondratowej; w tle skały masywu Giewontu
kopa kondracka zimą spod schroniska
Widok spod schroniska: Suchy Wierch Kondracki po lewo, Kopa Kondracka po prawo

Kopa Kondracka – szlak zielony

Następnie, kontynuuję szlakiem zielonym, biegnącym dnem Doliny Kondratowej (górną częścią Doliny Bystrej). Odcinek ze schroniska na przełęcz pod Kopą Kondracką liczy sobie nieco ponad 2 kilometry oraz wymaga pokonania ponad 500 metrów różnicy wysokości. W pierwszej fazie podejście jest jeszcze całkiem łagodnie, ale im dalej, tym nachylenie staje się coraz większe. Wraz z nabywaniem wysokości, po mojej prawej stronie coraz wspanialej prezentuje się długi masyw Giewontu. Po lewo znajduje się natomiast grzbiet Łopaty, gdzie w latach 1959-1966 działał pierwszy polski wyciąg orczykowy. Co ciekawe, po siedmiu latach konstrukcja została przeniesiona na Skrzyczne w Beskidzie Śląskim i działała tam jeszcze przez następne 50 lat.

W górnej części szlaku nachylenie jest na tyle duże, że szlak poprowadzony został ok. dwudziestoma, mozolnymi zakosami. Na tym etapie idę już w rakach, które w moim odczuciu nie tylko poprawiają bezpieczeństwo, ale również wpływają na komfort pokonywania stromszych odcinków trasy. Na przełęcz pod Kopą Kondracką (1 863 m n.p.m.) wychodzę w niemal równą godzinę od wyjścia ze schroniska.

giewont zimą
Masyw Giewontu oglądany z zielonego szlaku
kopa kondracka zimą szlak
Podejście szlakiem zielonym na przełęcz pod Kopą Kondracką
kopa kondracka zimą szlak

Kopa Kondracka – szczyt

Z przełęczy kontynuuję wycieczkę graniowym szlakiem czerwonym. Ze względu na hulający na grzbiecie wiatr, pokrywa śnieżna jest tu w znacznym stopniu uszczuplona. Ostatnie podejście liczy sobie ok. 0,5 kilometra długości oraz wymaga pokonania 150 metrów różnicy wysokości. Odcinek wydaje się lekko monotonny, ale jego przejście zajmuje nie więcej niż 20 minut.

Na szczycie Kopy Kondrackiej (2 005 m n.p.m.) melduje się kilka minut po godzinie 12, a więc w niespełna dwie godziny od opuszczenia polany Kalatówki. Na wierzchołku dmie mocny wiatr, co bardzo prędko nadwyręża mój komfort cieplny. Wprawdzie rozgrzewająca herbata z termosu ratuje nieco sytuacje, ale mimo wszystko oglądanie widoków postanawiam dzisiaj ograniczyć do niezbędnego minimum. Z Kopy Kondrackiej najbardziej okazale prezentują się szczyty pobliskie: skalny Giewont oraz zwalisty Małołączniak, ścięty gwałtownym urwiskiem Mnicha Małołąckiego. Szeroka panorama otwiera się także na szczyty dalsze – setki wierzchołków zarówno Tatr Zachodnich, jak i Tatr Wysokich.

kopa kondracka zimą szlak
Ostatnie podejście na Kopę Kondracką
kopa kondracka zimą tatry wysokie
Tatry Wysokie z Kopy Kondrackiej
kopa kondracka zimą widok
Czerwone Wierchy i inne szczyty Tatr Zachodnich – z Kopy Kondrackiej
kopa kondracka zimą widok
Giewont z Kopy Kondrackiej

Zejście szlakiem żółtym i niebieskim

Z Kopy Kondrackiej schodzę szlakiem żółtym, oferującym ciągły widok na pobliski masyw Giewontu. Szlak jest dosyć stromy, co ułatwia sprawny, rozgrzewający marsz oraz szybką utratę kolejnych metrów wysokości. Jednocześnie, cieszę się, że mam na nogach raki. Mam wrażenie, że schodzenie tędy w raczkach byłoby wprawdzie możliwie, ale znacznie mniej komfortowe. Szlak nie sprawia większych problemów nawigacyjnych, ponieważ cały czas idę wydeptanym śladem, a co jakiś czas mijam innych turystów. Generalnie jednak, pomimo wycieczki w trakcie długiego weekendu, na tłumy dzisiaj nie narzekam. Zimowe chodzenie po Tatrach zyskuje na popularności, ale wciąż daleko mu do letniego ruchu turystycznego. No i dobrze :D.

W niespełna pół godziny opuszczam piętro hal, schodzę do piętra kosodrzewiny oraz docieram do przełęczy Kondrackiej (1 725 m n.p.m.). W tym miejscu skręcam w prawo – w szlak niebieski, wiodący boczną Doliną Małego Szerokiego. W pogodne letnie dni szlak przeżywa prawdziwe oblężenie, będąc najczęściej wybieraną trasą na Giewont. Dziś jest tu całkiem spokojnie, co w połączeniu ze sporym nachyleniem terenu (spadek 400 metrów na niespełna 2 kilometrach) umożliwia mi sprawne, energiczne schodzenie. Drogę powrotną umilają też sympatyczne widoki na rozłożystą Dolinę Bystrej oraz, patrząc na prawo, na Piekło – skalną kotlinkę, opadającą do Doliny Małego Szerokiego.

giewont ze szlaki żółtego na kopę zimą
Giewont widziany ze szlaku żółtego
kopa kondracka zimą szlak
Rzut okiem za siebie… Kopa Kondracka z przeł. Kondrackiej
dolina małego szerokiego zimą
Dolina Małego Szerokiego z przeł. Kondrackiej
piekło szlak niebieski na giewont
Formacja skalna Piekło przy szlaku niebieskim
hala kondratowa szlak niebieski szlak
Fragment szlaku niebieskiego do schroniska PTTK na Hali Kondratowej

Po kilkudziesięciu minutach jestem z powrotem w schronisku PTTK na Hali Kondratowej. Nie zatrzymując się, ruszam dalej – w kierunku Kalatówek. Polanę obchodzę tym razem innym wariantem szlaku niebieskiego, okrążającym ją od strony wschodniej. Ścieżka jest bardzo sympatycznie położona oraz pozwala na ujrzenie Kalatówek z nieco innej perspektywy.

W drodze powrotnej podchodzę jeszcze wspomnianym na początku szlakiem żółtym, wiodącym do klasztoru Albertynów. Dla zainteresowanych dodaję, że odcinek liczy sobie 720 metrów długości oraz wymaga pokonania 80 metrów różnicy wysokości. Nie jest to trasa szczególnie zachwycająca, ale niezbędna, jeśli ktoś (tak jak ja) aspiruje do przejścia wszystkich tatrzańskich szlaków :D. W Kuźnicach jestem kilka minut po godzinie 14. Wycieczka na Kopę Kondracką zajmuje mi więc łącznie nieco ponad cztery godziny.

Było łatwo, przyjemnie, ale jednocześnie pięknie, zimowo i satysfakcjonująco! Polecam trasę wszystkim, którzy zaczynają przygodę z śnieżnymi Tatrami bądź, po prostu, mają ochotę na lekki, regeneracyjny spacer – dla zdrowia ciała i umysłu.

Data wycieczki: 5 stycznia 2026 roku

Statystyki wycieczki: 13 km; 1000 metrów różnicy wysokości

Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie mojego wpisu! Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi treściami, zapraszam do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie! Będę wdzięczny za każde polubienie, komentarz i udostępnienie. Jeżeli uważasz moje treści za wartościowe i chcesz mnie wesprzeć zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy na buycoffee.to.

kalatówki zimą
Kalatówki w drodze powrotnej – z innej perspektywy
klasztor albertynów kalatówki
Klasztor Albertynów

Mapa wycieczki

Bibliografia

  • Nyka J., Nyczanka M, Tatry Polskie, wydanie XXII, Latchorzew 2020.
Autor bloga, pasjonat górskich wędrówek i słowa pisanego
Posts created 125

2 thoughts on “Kopa Kondracka zimą (2 005 m n.p.m.) – łatwy dwutysięcznik w Tatrach

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top