Kołowy Szczyt (Kolový štít, 2 418 m n.p.m.) to wierzchołek położony w słowackiej części Tatr Wysokich o charakterystycznym, piramidalnym kształcie. Nazwa góry pochodzi od pobliskiego Kołowego Stawu, a pierwszego pewnego wejścia dokonał znany polski geolog, Stanisław Staszic (w 1804 roku wraz z dwoma myśliwymi z Jurgowa). Jak większość wysokich gór u naszych południowych sąsiadów, na szczyt nie prowadzi żaden znakowany szlak turystyczny. Najpopularniejsza i najłatwiejsza droga na wierzchołek prowadzi wprost znad Zielonego Stawu Kieżmarskiego (z trudnościami dochodzącymi do 0+ w skali UIAA). Pomimo pozaszlakowego położenia, ścieżka jest dobrze utrzymana i wyposażona w sztuczne ułatwienia. W niniejszym wpisie wariant ten zostanie opisany jako droga powrotna. Szczyt zdobywać będziemy natomiast wariantem trudniejszym, wiodącym od strony Kołowej Przełęczy (z trudnościami dochodzącymi do I/II w skali UIAA). Zapraszam na relację!
Spis treści
- Podejście na Kołową Przełęcz (2 118 m n.p.m.)
- Z Kołowej Przełęczy pod Czerwoną Turnię
- Wymagający odcinek między Czerwoną a Modrą Turnią
- Kołowa Szczerbina (ok. 2 300 m n.p.m.)
- Ostatnie podejście na Kołowy Szczyt
- Zejście z Kołowego Szczytu [wariant 0+]
- Z Doliny Jastrzębiej do Doliny Zielonej Kieżmarskiej
- Droga do Tatrzańskiej Jaworzyny
- Mapa wycieczki
Podejście na Kołową Przełęcz (2 118 m n.p.m.)
Jest godzina 13.15, gdy wraz z Martyną, Jaromirem i Adą staje na Kołowej Przełęczy (Kolové sedlo, 2 118 m n.p.m.). Zeszliśmy właśnie z Jagnięcego Szczytu, na który wchodziliśmy wariantem pozaszlakowym przez Koperszadzką Grań (droga o trudnościach dochodzących do I w skali UIAA). Najczęściej na Kołową Przełęcz wchodzi się natomiast szlakiem żółtym, biegnącym wprost znad schroniska przy Zielonym Stawie Kieżmarskim (Chata pri Zelenom plese, 1 551 m n.p.m.). Trasa ma ok. 2 kilometry i wymaga pokonania 550 metrów różnicy wysokości (idąc bezpośrednio z parkingu – 10 km, ok. 1 200 metrów różnicy wysokości). Początek wędrówki ze schroniska to wygodna ścieżka, która dość szybko wprowadza turystę w gęstą kosodrzewinę. Po ok. półgodzinnym marszu, szlak dociera pod spory próg skalny. Wejście wymaga odrobiny wspinaczki, a miejsce zabezpieczone zostało ciągiem łańcuchów.
Po pokonaniu skalnego progu, szlak prowadzi przez kamienistą Dolinę Jagnięcą, górne odgałęzienie Doliny Zielonej Kieżmarskiej. Z lewej strony wędrowcy towarzyszy widok na masyw Jastrzębiej Turni, z prawej na Kozią Turnię. Na wysokości ok. 1 800 m n.p.m. ścieżka prowadzi brzegiem niewielkiego Czerwonego Stawu Kieżmarskiego (Červené pleso). Podejście wydaje się teraz nieco mozolne, ale szlak na całej długości jest wygodny i dobrze widoczny.
Tuż przed Kołową Przełęczą, na wysokości ok. 2 070 m n.p.m., znajduje się drugi odcinek wspinaczkowy na szlaku żółtym, również zabezpieczony ciągiem łańcuchów. Tuż po jego sforsowaniu ścieżka wyprowadza turystę na Kołową Przełęcz, znajdującą się na głównej grani Tatr. Znakowany szlak odbija w prawo – w kierunku pobliskiego Jagnięcego Szczytu. Pozaszlakowa dróżka na Kołowy Szczyt odchodzi natomiast w lewo.



Z Kołowej Przełęczy pod Czerwoną Turnię
Wąska ścieżka z Kołowej Przełęczy trawersuje grań od strony zachodniej. Przebieg drogi oczywisty jest jedynie na początku – im dalej, tym ślad staje się coraz mniej wyraźny. Zaledwie po paru minutach gubimy ścieżkę, odchodząc nieco za bardzo w prawo. Kiedy orientujemy się w zaistniałej sytuacji, obracamy się w lewo i rozpoczynamy wspinaczkę po wielkich, granitowych kamlotach. W ten sposób, po chwili ponownie trafiamy na przetartą ścieżkę. Szczęście nie trwa długo, ponieważ już po zaledwie trzech minutach dochodzimy do sporego piarżyska. Podchodzimy więc sypkim terenem, uważając aby niczego na siebie nawzajem nie strącić. Po kolejnych paru minutach, wychodzimy z rumowiska na pewniejszy, skalno-trawiasty grunt. Następnie, ponownie trafiamy pośród pokaźne bloki granitu.
W taki oto sposób, po ok. 35 minutach od opuszczenia Kołowej Przełęczy trafiamy pod wierzchołek Czerwonej Turni (Belasá veža, 2 284 m n.p.m.). Pierwszy etap naszej pozaszlakowej wycieczki na Kołowy Szczyt oceniam jako dosyć wymagający. Na ten moment problemem nie były jednak tyle trudności techniczne, co raczej poprawna nawigacja w skalnym, mylącym terenie. Zapis ze Stravy pokazuje, że przez większość czasu trzymaliśmy się blisko zaznaczonej na mapie ścieżki, ale jednak nieco na prawo od niej.






Wymagający odcinek między Czerwoną a Modrą Turnią
Na Czerwonej Turni natrafiamy na następujący wybór: możemy albo iść granią, wychodząc na najwyższy punkt wypiętrzenia albo pójść wyraźną ścieżką, obchodzącą wierzchołek od prawej strony. Wybieramy drugą z dostępnych opcji, ponieważ na pierwszy rzut oka wydaje się znacznie bezpieczniejsza. Problem w tym, że ścieżka obchodzi wierzchołek Czerwonej Turni i… urywa się.
Nie będę ukrywał – w tym momencie popełniamy istotny błąd. Oceniając z perspektywy czasu, powinniśmy teraz zawrócić i, ewentualnie, kontynuować wycieczkę bezpośrednio granią. Zamiast tego, rozpoczynamy karkołomny trawers wschodniej ściany Czerwonej Turni. Wspinamy się teraz w trudnym, czujnym terenie. Ruchy może i nie są najbardziej wymagające, ale tutejsza ekspozycja zdecydowanie przyprawia o mocniejsze bicie serca. Pod nami zieje strome zbocze, opadające do górnego odgałęzienia Doliny Kołowej o uroczej nazwie Bździochowe Korycisko (Kotlinka pod Kolovým sedlom). W głowie pojawia się świadomość, że w takim miejscu każdy błąd może być niezwykle kosztowny… Wznosimy się więc na wyżyny skupienia, koncentrując się na każdym luźnym kamieniu oraz na każdej zwodniczej trawce. Jeżeli chodzi o trudność, wedle czeskiej strony internetowej goat.cz, wariant na Kołowy Szczyt z Kołowej Przełęczy wyceniony jest na I/II w skali UIAA. Mam jednak przeczucie, że autorowi chodziło raczej o odcinek graniowy, a nie o obrany przez nas trawers. W mojej ocenie, odcinek składa się z najprawdziwszej wspinaczki – być może nie arcytrudnej, ale niesamowicie eksponowanej.
O 14.05, ok. 15 minut od zaniknięcia ścieżki, wychodzimy na przełączkę pomiędzy Czerwoną Turnią a Modrą Turnią (ok. 2 260 m n.p.m.). Cały czas trzymając się wschodniej (z naszej perspektywy – prawej) strony grani, tracimy ok. 20 metrów wysokości. Następnie wspinamy się na mało wybitną kopułę Modrej Turni (Zmrzlá veža, 2 312 m n.p.m.). W tym miejscu na grani ponownie materializuje się ścieżka, a ja… czuję ulgę. Taaak, chyba po prostu ulgę. Jednocześnie cieszę się, że potrafię w takich sytuacjach zachować zimną krew i siłą spokoju wyjść ze skalnych opresji.






Kołowa Szczerbina (ok. 2 300 m n.p.m.)
Czy to jednak koniec skalnych impresji? A skądże! Z Modrej Turni schodzimy do Kołowej Szczerbiny (Kolová štrbina, ok. 2 300 m n.m.). Pewnie nikogo nie zaskoczy, że również i ten fragment jest bardzo stromy i mocno eksponowany. Szczęśliwie, w newralgicznym miejscu znajdujemy pozostawiony przez kogoś repsznur, co znacznie ułatwia nam bezpiecznie zejście. Kołowa Szczerbina jest przede wszystkim niezwykle wąska – z trudem mieszczą się tu nawet dwie osoby. Po obu stronach przełączki zieją groźne przepaście – na wschodzie zbocza opadają do Doliny Kołowej, na zachodzie – do Doliny Jagnięcej.


Ostatnie podejście na Kołowy Szczyt
Z Kołowej Szczerbiny kontynuujemy wycieczkę na Kołowy Szczyt. Wspinaczka w dalszym ciągu jest jedynkowa (a fragmentami być może nawet dwójkowa), ale stabilne granitowe bloki czynią odcinek całkiem przyjemnym. Najbardziej pamiętnymi elementami obecnego fragmentu jest konieczność sforsowania dwóch skalnych kominów. Przebieg drogi jest na ten moment dosyć oczywisty, więc na szczyt trafiamy już bez większych problemów nawigacyjnych. Kołowy Szczyt (2 418 m n.p.m.) zdobywany o godzinie 14.50, a więc nieco ponad półtorej godziny od opuszczania Kołowej Przełęczy.
Na szczycie czuję buzującą jeszcze adrenalinę – nie mam bowiem wątpliwości, że właśnie pokonałem najtrudniejszy odcinek w historii moich tatrzańskich eskapad. I chociaż nie zawsze było łatwo, progres zawsze wymaga przynajmniej częściowego wyjścia ze swojej strefy komfortu. Kiedy mój oddech wreszcie się uspakaja, skupiam się na roztaczającym się z Kołowego Szczytu widoku. A jest na co patrzeć! Na północy majaczy sąsiedni Czarny Szczyt, a za nim cała masa tatrzańskich olbrzymów: od prawej strony m.in. Lodowy Szczyt, Baranie Rogi, Durny Szczyt, Łomnica oraz Kieżmarski Szczyt. Na wschodzie znajduje się potężna Dolina Jaworowa, na zachodzie – Dolina Zielona Kieżmarska. Patrząc w kierunku południowym widzimy Jagnięcy Szczyt oraz najwyższe szczyty Tatr Bielskich. Piękna sprawa…





Zejście z Kołowego Szczytu [wariant 0+]
Schodzić z Kołowego będziemy wariantem klasycznym tj. pozaszlakową drogą o trudnościach dochodzących do 0+, biegnącą wprost ze schroniska przy Zielonym Stawie Kieżmarskim. Cechą charakterystyczną tej trasy jest to, że jej najtrudniejsze fragmenty znajdują się na progach dolinnych, a nie w partiach szczytowych. Cała droga liczy sobie około 2,5 kilometra oraz wymaga pokonania 870 metrów różnicy wysokości.
Ścieżka jest wyraźna, dlatego obranie właściwego kierunku zejściowego nie sprawia nam większych trudności. Trzymamy się teraz głównej grani Tatr, trawersując ją od strony wschodniej. Po kilkuset metrach od opuszczenia Kołowego Szczytu, ścieżka raptownie skręca w lewo, kierując nas wprost do kamienistej i surowej Doliny Jastrzębiej (Malá Zmrzlá dolina). Z geograficznego punktu widzenia jest to wisząca dolina polodowcowa, stanowiąca boczne odgałęzienie Doliny Zielonej Kieżmarskiej i opadająca do niej stromym progiem. Dolinę zamykają: od zachodu – główna grań Tatr – od zachodu, od północy – Jastrzębia Grań (odchodząca od Czerwonej Turni i oddzielające dolinę od Doliny Jagnięcej) oraz od południa – Czarny Grzbiet (odchodzący od Czarnego Szczytu i oddzielający dolinę od Doliny Dzikiej). Zejście jest tu dosyć sypkie, ale dzięki dobrze widocznej ścieżce nie nastręcza nam większych trudności. Po ok. 20 minutach piarżystego spaceru, na wysokości ok. 2 000 m n.p.m., ponownie meldujemy się w terenie trawiastym.
![Zejście z Kołowego Szczytu [wariant 0+]](https://nadpoziomemmorza.pl/wp-content/uploads/2025/08/IMG_20250713_151631-min-1024x771.jpg)
![Zejście z Kołowego Szczytu [wariant 0+]](https://nadpoziomemmorza.pl/wp-content/uploads/2025/08/IMG_20250713_152634-min-1024x771.jpg)
![Zejście z Kołowego Szczytu [wariant 0+]](https://nadpoziomemmorza.pl/wp-content/uploads/2025/08/IMG_20250713_153306-min-1024x771.jpg)
Z Doliny Jastrzębiej do Doliny Zielonej Kieżmarskiej
Schodzimy w kierunku sporego skalnego progu, oddzielającego Dolinę Jastrzębią od Doliny Zielonej Kieżmarskiej. Pierwsze mocniej nachylone akcenty znajdujemy na wysokości ok. 1 950 m n.p.m. Po ich sforsowaniu, przez chwilę idziemy przez trawiaste i nieco podmokłe wypłaszczenie. Ok. godziny od opuszczenia Kołowego Szczytu, natrafiamy na pierwszy odcinek ubezpieczony łańcuchem. Tak, dobrze przeczytaliście… Pomimo że oficjalnie nie prowadzi tędy żaden szlak turystyczny, droga została ubezpieczona sztucznymi ułatwieniami. Na wysokości około 1850 m n.p.m. ścieżka trawersuje zbocze, prowadząc znad progu Doliny Jastrzębiej na próg Doliny Dzikiej (Veľká Zmrzlá dolina) – kolejnego odgałęzienia Doliny Zielonej Kieżmarskiej. Dalej czeka nas strome, skaliste zejście, gęsto zabezpieczone łańcuchami. Ze względu na bliskość wody, podłoże jest tu mokre i śliskie, dlatego żelazne ułatwienia okazują się naprawdę pomocne.
![Zejście z Kołowego Szczytu [wariant 0+]](https://nadpoziomemmorza.pl/wp-content/uploads/2025/08/IMG_20250713_160813-min-1024x771.jpg)
![Zejście z Kołowego Szczytu [wariant 0+]](https://nadpoziomemmorza.pl/wp-content/uploads/2025/08/IMG_20250713_161108-min-1024x771.jpg)

![Zejście z Kołowego Szczytu [wariant 0+]](https://nadpoziomemmorza.pl/wp-content/uploads/2025/08/IMG_20250713_162504-min-1024x771.jpg)
![Zejście z Kołowego Szczytu [wariant 0+]](https://nadpoziomemmorza.pl/wp-content/uploads/2025/08/IMG_20250713_164133-min-1024x771.jpg)
Ścieżka znad Zielonego Stawu Kieżmarskiego na Kołowy Szczyt doceniana jest przez Tatromaniaków nie tylko za trudności techniczne na dolinnym progu, ale również za niewątpliwie walory przyrodnicze. No i rzeczywiście, trakt wiedzie przepięknym, niezwykle sielskim terenem. Największe wrażenie robi panorama na Dzikie Siklawy, a więc na dwa wodospady, które z łoskotem spadają z progu Doliny Dzikiej. W schronisku przy Zielonym Stawie Kieżmarskim (1 551 m n.p.m.) meldujemy się ok. godziny 17, a więc niespełna dwie godziny od rozpoczęcia zejścia z Kołowego Szczytu. Będąc szczerym, spodziewaliśmy się pokonać ten odcinek zdecydowanie szybciej. Liczne skalne akcenty nie pozwoliły jednak na sprawną utratę wysokości, cały czas wymagając zachowania ostrożności i podwyższonej koncentracji.
![Zejście z Kołowego Szczytu [wariant 0+]](https://nadpoziomemmorza.pl/wp-content/uploads/2025/08/IMG_20250713_164714-min-1024x771.jpg)



Droga do Tatrzańskiej Jaworzyny
W schronisku przy Zielonym Stawie Kieżmarskim robimy sobie krótką przerwę na uzupełnienie utraconych kalorii. W bufecie zamawiamy buchtę – potężną, drożdżową bułę z czekoladą w środku. Wypiek okazuje się wprost przepyszny ;-). Najpopularniejsza droga ze schroniska „na dół” oznakowana jest na żółto i wiedzie dnem Doliny Kieżmarskiej. My jednak obieramy szlak czerwony, fragment Magistrali Tatrzańskiej. Przez następne dwa kilometry podążamy skalno-ziemną ścieżką, otoczeni wysoką kosówką i innej maści bujną roślinnością. Po ok. półgodzinnym marszu meldujemy się nad Wielkim Białym Stawem (Veľké Biele pleso, 1 612 m n.p.m.). Jezioro jest całkiem urokliwe, ale wyjątkowo płytkie – jego średnia głębokość wynosi zaledwie 44 centymetry (a maksymalna – niecały metr).
Za jeziorem obieramy szlak niebieski, rozpoczynając całkiem intensywne podejście Doliną Białych Stawów. Dwadzieścia minut marszu zielonym gościńcem i meldujemy się na Wyżniej Przełęczy pod Kopą (Predné Kopské sedlo, 1 778 m n.p.m.), oddzielającej Jagnięcy Szczyt od Szalonego Wierchu. Oznacza to, że znajdujemy się teraz w szczególnym miejscu głównej grani Tatr – dokładnie tam, gdzie kończy się wapień Tatr Bielskich i zaczyna granit Tatr Wysokich. Na przełęczy rozpoczyna się pozaszlakowa ścieżka na Jagnięcy Szczyt przez Koperszadzką Grań.


Z Wyżniej Przęłeczy pod Kopą schodzimy na przełęcz pod Kopą (Kopské sedlo, 1 749 m n.p.m.). Trekking kończymy kilkukilometrowym zejściem niebieskim szlakiem przez Dolinę Jaworową. Odcinek ten dłużej opisywałem w moim wpisie dotyczącym Tatr Bielskich. Nie będę więc wchodził w szczegóły, ale zapewnię Was, że w blasku popołudniowego Słońca spacer tym odcinkiem był naprawdę magiczny.
W tenże sposób, napełnieni wdzięcznością i pełnią górskiej satysfakcji, wieczorową porą docieramy do stojącego w Tatrzańskiej Jaworzynie samochodu. W drodze powrotnej zahaczamy jeszcze o legendarny KFC w Nowym Targu, a następnie zawijamy z powrotem do Krakowa. To był naprawdę dobry weekend.
Data wycieczki: 13 lipca 2025 roku
Statystyki wycieczki: ok. 16 km; ok. 800 metrów różnicy wysokości [opisywany fragment]
Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie mojego wpisu! Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi treściami, zapraszam do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie! Będę wdzięczny za każde polubienie, komentarz i udostępnienie. Jeżeli uważasz moje treści za wartościowe i chcesz mnie wesprzeć zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy na buycoffee.to.


Mapa wycieczki
Zrzut ze Stravy obejmuje całą wycieczkę, wraz z pierwszym etapem, obejmującym wspinaczkę na Jagnięcy Szczyt. Zdecydowałem się go zamieścić ze względu na widoczny dokładny przebieg obranego przez nas wariantu z Kołowej Przełęczy na Kołowy Szczyt.

2 thoughts on “Kołowy Szczyt (2 418 m n.p.m.) w Tatrach Wysokich – wejście od Kołowej Przełęczy”