Kékes (1 014 m n.p.m.) to najwyższy szczyt Mátry, niewielkiego karpackiego pasma w północnej części Węgier. Góry te są o tyle ciekawe, że bezpośrednio sąsiadują z przytłaczająco płaską i suchą Wielką Niziną Węgierską. Kékes jest łatwo dostępny kilkoma szlakami turystycznymi oraz… samochodem, ponieważ na sam szczyt prowadzi asfaltowa droga. U góry znajdziemy sanatorium, stragany z pamiątkami oraz wieżę telewizyjną, służącą również za kawiarnię i podest widokowy. Jako najwyższy szczyt Węgier, Kékes należy do Korony Europy. Zapraszam na relację ze zdobycia tej potężnej góry!
Pomysł na zdobycie Kékes narodził się w mojej głowie przy okazji naszego wakacyjnego wyjazdu do Słowenii. Bo co gdyby tak, dla odmiany, wrócić do Polski nie przez Austrię, tylko przez Węgry i środkową Słowację? Jak sobie wymyśliłem, tak zrobiliśmy. Dzień rozpoczynamy więc na polu namiotowym przy autostradzie we wschodniej części Słowenii. Rankiem zwiedzamy Maribor, a następnie przekraczamy węgierską granicę. Kolejny postój robimy w wypoczynkowej miejscowości Siófok, gdzie mamy okazje wykąpać się przez chwilę w madziarskim morzu – Balatonie.

Pasmo Mátra położone jest w odległości 100 km na północny wschód od Budapesztu. Z autostrady zjeżdżamy do miasteczka Gyöngyös, zabudowanego głównie ponurymi blokowiskami. Na skrzyżowaniu przy Orlenie obieramy drogę nr 24, która po 15 kilometrach podjazdu doprowadza nas do turystycznej wioski Mátraháza. Dla Węgrów jest to istotne miejsce: sporo domów wczasowych i restauracji, gęsta siatka szlaków pieszych, ośrodek narciarski. Dzisiaj wielu ludzi tu jednak nie ma: samochód zostawiamy na praktycznie pustym parkingu na wysokości ok. 680 m n.p.m.
Z parkingu obieramy szlak niebieski. Po ok. 300 metrach wchodzimy w gęsty las i pozostajemy w nim aż do samego szczytu. Obrany przez nas wariant wejścia na Kékes zakłada pokonanie 340 metrów różnicy wysokości na dystansie 3,5 kilometra. Szlakowskaz na pokonanie tej trasy przewiduje godzinę, ale nam udaje wyrobić się w nieco ponad 30 minut. Ot, mało wymagający spacer w lekko nachylonym terenie. Co ciekawe, po przyjeździe do Polski okazuje się, że przeszliśmy fragment Krajowego Szlaku Niebieskiego, najważniejszego węgierskiego szlaku długodystansowego, liczącego aż 1128 kilometrów długości. Czy wrócę tu kiedyś i przejdę go w całości? Mam wątpliwości, ale w życiu nie warto czegokolwiek wykluczać (zwłaszcza, że o tym, że zdobędę Kékes nie wiedziałem jeszcze tydzień temu).




Na moment przed osiągnięciem najwyższego punktu, szlak niebieski krzyżuje się z asfaltową drogą, biegnącą na Kékes z Mátraházy. Na szczycie znajduje się nawet przystanek autobusowy! Droga powstała w latach 30′ XX wieku celem umożliwienia komfortowego dojazdu do pobudowanego na górze sanatorium. Szczyt Kékes (1 014 m n.p.m.) jest zalesiony, a co za tym idzie – pozbawiony jakichkolwiek walorów widokowych. W najwyższym punkcie stoi pomnik, zwieńczony wymalowanym w węgierskie barwy kamieniem. Poza tym, mamy tu szpaler budek z pamiątkami, małą gastronomię, plac zabaw, krzyż oraz trochę historycznych pamiątek.


Swoją drogą, turystyczne odkrycie Mátry nastąpiło jeszcze w czasie, gdy Węgrzy mieli w swoich granicach znacznie wyższe góry. W 1888 roku matrzański oddział Węgierskiego Towarzystwa Karpackiego (tego samego, które zbudowało m.in. Śląski Dom w Tatrach) wniósł tutaj drewnianą wieżę widokową. Obiekt służył turystom aż do 1938 roku, kiedy zburzono go ze względu na fatalny stan techniczny. Dzisiaj stoi tu masywna wieża telewizyjna, dostępna dla odwiedzających jako podest widokowy. Otwarta jest codziennie od 9 do 16 (w wakacyjne weekendy – do 17); obowiązują bilety wstępu. Ponieważ my meldujemy się na szczycie o godzinie 17.15, widoków już dzisiaj nie obejrzymy. Na parterze wieży znajduje się niewielka restauracja – również już zamknięta. Cóż, nic tu po nas!

Na zejście z Kékesu (czy jak to mówi Martyna – z Keksika) wybieramy trasę narciarską, prowadzącą niemal bezpośrednio ze szczytu do wioski Mátraháza. Jak przystało na potężną górę, droga powrotna zajmuje maksymalnie kilkadziesiąt minut. Zejście jest stosunkowo strome, dzięki czemu w zimę musi się tu naprawdę sympatycznie zjeżdżać. Dodatkowo, przed nami nieśmiało rysuje się widoczek na okoliczne wzniesienia pasma Mátra.
Do samochodu wracamy ok. godziny 18.00 i obieramy kurs na Polskę. Wejście na Kékes było z jednej strony fajną ciekawostką, a z drugiej – kolejnym powiększeniem mojej osobistej kolekcji szczytów z Korony Europy. Węgierska góra trafia do zestawienia jako szósta, zaraz po najwyższych punktach Polski, Czech, Andory, Norwegii oraz Słowenii. Pozostawiając za sobą pasmo Mátra, myślę sobie, że ta cała Korona Europy sprawia dużo frajdy, ale jest lekko bez sensu. Znaczenie wyróżnionym szczytom nadają bowiem nie ich geograficzne cechy, a raczej sztucznie nakreślone przez ludzi granice. Z drugiej strony – czy gdyby nie istnienie Korony to dowiedziałbym się o istnieniu tak majestatycznej i dzikiej góry jak Kékes? Pytanie to pozwolę pozostawić sobie bez odpowiedzi.
Data wycieczki: 14 sierpnia 2025 roku
Statystyki wycieczki: 6,3 km; 340 metrów różnicy wysokości
Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie mojego wpisu! Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi treściami, zapraszam do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie! Będę wdzięczny za każde polubienie, komentarz i udostępnienie. Jeżeli uważasz moje treści za wartościowe i chcesz mnie wesprzeć zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy na buycoffee.to.




2 thoughts on “Kékes (1 014 m n.p.m.) – najwyższa góra Węgier”