Kamionna (801 m n.p.m.) to urokliwy szczyt w Beskidzie Wyspowym. Położony jest na północno-wschodnich krańcach pasma, tuż przy granicy z Pogórzem Wielickim. W ostatnim czasie wierzchołek znany jest przede wszystkim z nowej, 30-metrowej wieży widokowej, oferującej fantastyczną panoramę zarówno na wyspy Beskidu Wyspowego, jak i na Tatry, Gorce i Beskid Sądecki. Wycieczkę na Kamionną można połączyć z odwiedzinami w sąsiednim paśmie Łopuszy. Niewielki grzbiet składa się z kilku szczytów, wśród których najwyższe są Łopusze Zachodnie (661 m n.p.m.). Co ciekawe jednak, wśród 40 gór należących do Korony Beskidu Wyspowego widnieje inny punkt, a mianowicie pobliskie Łopusze Wschodnie (612 m n.p.m.).
W niniejszym wpisie opiszę popołudniową wycieczkę na Kamionną i Łopusze Wschodnie, zrealizowaną w formie biegowej, w formule „po pracy”. Punktem startowym i końcowym wyprawy będzie miejscowość Żegocina (pow. bocheński). Zapraszam serdecznie!
Spis treści
- Start z Żegociny
- Wieża widokowa na Kamionnej (801 m n.p.m.)
- Pasierbiecka Góra (764 m n.p.m.) i zbieg do Rozdziela
- Z Rodziela w pasmo Łopuszy
- Powrót do Żegociny
- Mapa wycieczki
Start z Żegociny
Jest godzina 17.46, gdy zajeżdżam na parking w Żegocinie – wiosce gminnej w powiecie bocheńskim, oddalonej od Krakowa o ok. 55 kilometrów. Dojazd do miejscowości zajmuje ok. 1h 20 minut przy popołudniowym natężeniu ruchu oraz niespełna godzinę przy wieczornym luzie (współrzędne: 49.8027800N, 20.4184503E, wysokość: 350 m n.p.m.). Dzisiejszy wyjazd w Beskid Wyspowy jest moim pierwszym tegorocznym wyskokiem w góry bezpośrednio po pracy, co – w mojej ocenie – jest jednym z największych przywilejów mieszkania w Krakowie. Osiem godzin przed komputerem mija znacznie szybciej ze świadomością, że od razu po wyjściu rusza się na beskidzkie trakty ;).

Wycieczkę rozpoczynam szlakiem żółtym. Przez moment podążam wzdłuż drogi wojewódzkiej nr 956, a następnie odbijam w prawo – w boczną drogę asfaltową. Jak to zwykle bywa w Beskidzkie Wyspowym, stromo robi się niemal od razu. Podążam więc ostro nachylonym zboczem, sprawnie nabywając kolejne metry wysokości. Przez pierwsze półtora kilometra (do wysokości ok. 510 m n.p.m.) podchodzę wśród eleganckich zabudowań Żegociny, poprzedzielanych miejscami przez zielone, majowe łąki. Po kilkunastu minutach wysiłku wchodzę do gęstego lasu, a szlak staje się jeszcze bardziej stromy.


Na przestrzeni następnych dwóch kilometrów, zdobywam prawie 250 metrów różnicy wysokości i wychodzę na szeroką drogą gruntową. Przez moment kontynuuję szlakiem niebieskim, a następnie odbijam w lewo – na wyraźną, szeroką ścieżkę, znakowaną białą muszlą Drogi św. Jakuba. Trakt prowadzi mnie obok górnej stacji kolejki krzesełkowej, wchodzącej w skład ośrodka narciarskiego Laskowa-Ski. W ten sposób, po kilku minutach docieram na szczyt Kamionnej (801 m n.p.m.).


Wieża widokowa na Kamionnej (801 m n.p.m.)
Na szczycie Kamionnej stoi ogromna, 29-metrowa wieża widokowa. Konstrukcja została otwarta w dniu 5 stycznia 2024 roku, a powstała dzięki wspólnym staraniom włodarzy gmin Żegocina, Limanowa, Laskowa i Trzciana. Obok wieży stoi natomiast… budka z lodami (w czasie mojej wizyty już niestety zamknięta).
Wieża widokowa oferuje bardzo ciekawą panoramę na wszystkie strony świata. Na południu majaczy cała linia Tatr, z jednej strony otoczona Modynią, z drugiej – Mogielicą i Gorcem. Na wschodzie wyrastają dalsze wyspy Beskidu Wyspowego, w tym m.in. Ćwilin, Śnieżnica, Lubogoszcz czy Ciecień. Na wschodzie majaczą grzbiety Łopuszy i Jaworza, a na północy – rozległe połacie Pogórza Wiśnickiego. Wszystkie widoczne z wieży szczyty zostały zresztą sumiennie opisane na czterech, obszernych tablicach.
Bieg z Żegociny na wieżę widokową w Kamionnej zajął mi niespełna 50 minut, toteż na zwykły trekking należałoby rezerwować sobie ok. półtorej godziny. Alternatywnie, Kamionna dostępna jest z Pasierbca (szlakiem żółtym), Makowicy (asfaltową drogą, w końcowym biegu gruntową) oraz Rozdzieli (szlakiem niebieskim; również w dużej mierze asfaltowym). Najkrótsza droga na szczyt prowadzi z parkingu leśnego na drodze z Makowicy, położonego na wysokości ok. 760 m n.p.m. W przypadku obrania takiego wariantu, droga na szczyt zajmie maksymalnie 10 minut.



Pasierbiecka Góra (764 m n.p.m.) i zbieg do Rozdziela
Z Kamionnej kontynuuję w kierunku zachodnim. Biegnąc fragmentem drogi św. Jakuba dobijam do szlaku żółtego. Skręcam w lewo i podążam gęstym lasem. Ścieżka wiedzie wzdłuż granicy rezerwatu przyrody Kamionna, powołanego dla ochrony fragmentu dobrze zachowanej buczyny karpackiej. W pewnym momencie wybiegam na niewielką polankę z pięknym widokiem na Tatry. Zaraz przy szlaku stoi nowo wybudowany dom. No cóż… ktoś ma całkiem niezły widoczek z okna! ;) Kilka minut później na rozdrożu skręcam w prawo – na szlak niebieski. W tenże sposób, już po chwili melduje się na szczycie Pasierbieckiej Góry (764 m n.p.m.). Wierzchołek jest nieoznakowany i całkowicie zalesiony, toteż, prawdę mówiąc, po fakcie oceniam jego zdobycie jako lekko niepotrzebne.

Na Pasierbieckiej Górze czynię tył zwrot i ruszam w drogę powrotną – chwilkę szlakiem niebieskim, później długo żółtym. Ten ostatni trawersuje północne zbocza Kamionnej, wiodąc przepięknym, zielonym lasem. W ten sposób, po kilkunastu minutach docieram do miejsca, w którym już byłem, a mianowicie do skrzyżowania szlaków żółtego i niebieskiego. Na tym etapie wybieram drugi z wymienionych, rozpoczynając długi zbieg do miejscowości Rozdziele. Z początku szlak wiedzie drogą gruntową, ale nawierzchnia szybko przemienia się w asfalt. Trasa biegnie pośród wyższych zabudowań oraz sielskich, zielonych łąk z sympatycznym widokiem na pobliskie pasmo Łopuszy.
Szlak niebieski doprowadza mnie do wprost do drogi wojewódzkiej nr 965, a następnie od niej odbija – na odchodzącą w lewo ścieżkę. Biegnąc pomiędzy domami i łąkami, szybko obniżam się do wysokości ok. 440 m n.p.m.



Z Rodziela w pasmo Łopuszy
Na wysokości 440 m n.p.m. przekraczam drogę wojewódzką nr 965, a następnie ponownie rozpoczynam miarowe nabywanie wysokości. Podejście na grzbiet Łopuszy określiłbym jako umiarkowanie strome (ok. 170 metrów na dystansie 1,3 kilometra). Szlak wiedzie drogą – najpierw asfaltową, później gruntową, biegnącą przez górne osiedla miejscowości Rozdziele.
Na wysokości ok. 620 m n.p.m. dochodzę do rozdroża szlaków – w lewo szlak zielony, w prawo niebieski. Podążam drugim z wymienionych wariantów, trawersując południowe zbocza Łopuszy Zachodnich (661 m n.p.m.). Wprawdzie sam wierzchołek najwyższego szczytu pasma Łopuszy leży poza znakowanym szlakiem, ale stosunkowo łatwo można na niego trafić szeroką, wyraźną ścieżką. Ja sobie akurat tę przyjemność odpuściłem, a to z uwagi na zbliżający się wielkimi krokami zachód słońca. Zdobycie wierzchołka będzie jednak zadaniem obowiązkowym dla każdego turysty, który stawia sobie za cel skompletowanie wyzwania „102 wyspy Beskidu Wyspowego”.


Biegnąc niebieskim szlakiem, po lewej stronie mijam symboliczną mogiłę, upamiętniającą cztery ofiary katastrofy lotniczej z 2002 roku. Chodzi o tragiczny wypadek awionetki Piper 28A, która najprawdopodobniej na skutek błędu pilota zbytnio obniżyła pułap lotu i uderzyła skrzydłem o zbocze Łopuszy. Po przebyciu kolejnych kilkuset metrów, zdobywam wierzchołek Łopuszy Środkowych (583 m n.p.m.), a w chwilę później wybiegam z lasu na polanę z widokiem na Tatry. Wycieczkę kontynuuję drogą asfaltową, wśród najwyższych osiedli miejscowości Rozdziele.
Po kolejnych 700 metrach zdobywam ostatni z wierzchołków na mojej dzisiejszej trasie, a mianowicie szczyt Łopusze Wschodnie (612 m n.p.m.), również z widokiem na Tatry. Na górze miałem w planach obejrzeć unikalny młyn wiatrakowy, ale finalnie kompletnie o tym zapomniałem, skupiając się na zachowaniu na tyle dobrego tempa, aby wybiec z lasu jeszcze przy odrobinie światła dziennego.



Powrót do Żegociny
Na wierzchołku Łopusze Wschodnie zawracam, a następnie rozpoczynam przemierzanie szlaku niebieskiego w przeciwnym kierunku. Gdybym natomiast podążał prosto, po kilku kilometrach dotarłbym do centrum miejscowości Rajbrot, leżącej nieopodal trójstyku Beskidu Wyspowego, Pogórza Wiśnickiego oraz Pogórza Rożnowskiego.
W czasie drogi powrotnej czuję, że dobrze wybrałem cel mojej wieczornej eskapady. Pasmo Łopuszy jest bowiem zdecydowanie warte odkrycia, ale z racji niewielkich deniwelacji i nieco monotonnego charakteru, lepiej nadaje się do biegania aniżeli do pieszej wycieczki. Po kilkunastu minutach docieram do wspomnianego rozdroża, a następnie kontynuuję szlakiem zielonym. Po niespełna dwóch kilometrach zbiegu leśnym duktem z powrotem trafiam w objęcia górnych zabudowań wsi Żegocina. Słońce w międzyczasie zaszło, ale nadal jest na tyle jasno, że mogę zachwycać się sielskim widoczkiem jednej z intensywnie zielonych polan.


Sielankę przerwał dopiero pewien czworonożny strażnik, którego właściciele niestety nie widzą nic zdrożnego w tym, że ich pupil nieskrępowanie biega po całym osiedlu. Jak zwykle w takich sytuacjach, powoli przechodzę do marszu oraz bardzo spokojnie się oddalam. Pies przez chwilę za mną biegnie, a następnie (na szczęście!) daje za wygraną. Kiedy mija mi strach, pojawia się zwykła, ludzka złość. Jak kocham beskidzkie wioski i góralską kulturę, tak nie cierpię tego głębokiego przyzwolenia na puszczanie samopas mało oswojonych psów. Choć sytuacja w tym aspekcie ulega powolnej poprawie, w dalszym ciągu znacznie bardziej wolę biegać po lesie aniżeli po terenach gęsto zabudowanych.
Co by jednak nie było, około godziny 20.40 z powrotem melduję się parkingu w centrum Żegociny. Wycieczkę podsumowuje jako bardzo udaną, zarówno pod względem krajoznawczym, jak i widokowym. Warto było przyjść dzisiaj do pracy odrobinę wcześniej!
Data wycieczki: 5 maja 2026 roku
Statystyki wycieczki: 18,5 km; 790 metrów różnicy wysokości
Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie mojego wpisu! Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi treściami, zapraszam do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie! Będę wdzięczny za każde polubienie, komentarz i udostępnienie. Jeżeli uważasz moje treści za wartościowe i chcesz mnie wesprzeć, zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy na buycoffee.to.
