Jagnięcy Szczyt (Jahňací štít, 2 230 m n.p.m.) to przepiękny szczyt w słowackiej części Tatr, położony na samym krańcu Tatr Wysokich. Ze względu na swoje „boczne” usytuowanie, góra oferuje unikalną, bardzo szeroką panoramę widokową na dziesiątki pobliskich wierzchołków. Nazwa szczytu, jak łatwo się domyślić, nawiązuje do tutejszych tradycji pasterskich. Jagnięcy Szczyt to jedna z nielicznych gór po słowackiej części Tatr Wysokich, która dostępna jest znakowanych szlakiem turystycznym (żółtym, prowadzącym bezpośrednio znad Zielonego Stawu Kieżmarskiego). Niniejszy wpis traktować będzie jednak o wejściu pozaszlakowym, a mianowicie o zdobyciu wierzchołka drogą przez Koperszadzką Grań (z odcinkiem o trudności dochodzącej do I w skali UIAA). Zapraszam serdecznie!
Spis treści
- Pobudka w schronisku przy Zielonym Stawie Kieżmarskim
- Podejście na Wyżnią Przełęcz pod Kopą
- Koperszadzka Grań – wejście na Jagnięcy Szczyt
- Jagnięcy Szczyt
- Szlak żółty na Jagnięcy Szczyt
- Mapa wycieczki
- Bibliografia
Pobudka w schronisku przy Zielonym Stawie Kieżmarskim
Tego dnia budzę się około godziny 7, na wygodnym materacu w schronisku przy Zielonym Stawie Kieżmarskim (1 551 m n.p.m.). Przeciągam się, zakładam soczewki i, nadal nieco zaspany, schodzę do jadalni na śniadanie typu „szwedzki stół”. Jedzenia jest całkiem sporo, ale… nie ma kawy. Jeżeli więc ktoś chciałby z rana skrzepić się odrobiną kofeiny, musi za taką przyjemność dodatkowo zapłacić. Pakuję na talerz kilka rodzajów jedzenia, a następnie kieruję się do jednego ze stolików, zajętego już przez część naszej ekipy. Najwcześniej schronisko opuszczają Dominik i Jagoda, a to ze względu na plan długiego trekkingu, zakładającego dojście do Tatrzańskiej Jaworzyny przez Lodową Przełęcz.
Jaromir, Martyna i ja mamy nieco inne plany na dzisiejszy dzień. Zamierzamy przejść się pobliską Koperszadzką Granią, z finałem na szczycie urokliwego Jagnięcego Szczytu. Planowe wyjście ze schroniska uniemożliwia nam niestety pogoda. Od rana dosyć mocno pada bowiem deszcz, a nam chodzenie po śliskiej grani wydaje się umiarkowaną przyjemnością. Zostajemy więc w schronisku nieco dłużej, w pełni oddając się fascynującej rozgrywce w karciankę „to nie kapelusz!” (niesamowite przeżycie, nie zapomnę tego nigdy 😉).



Podejście na Wyżnią Przełęcz pod Kopą
Niedługo po godzinie 9, deszcz przestaje padać, a złowieszcze chmury nieco się rozchodzą. Słowem: natura pogania nas, że czas ruszać w drogę! Zarzucamy więc plecaki i dziarsko wychodzimy ze schroniska. Rzucamy ostatnie spojrzenie na przepiękny Zielony Staw Kieżmarski i wznoszącą się na nim majestatyczną ścianę Małego Kieżmarskiego Szczytu. Obieramy szlak czerwony, fragment Magistrali Tatrzańskiej. Przez następne dwa kilometry podążamy skalno-ziemną ścieżką, otoczeni wysoką kosówką i innej maści bujną roślinnością. Po ok. półgodzinnym marszu meldujemy się nad Wielkim Białym Stawem (Veľké Biele pleso, 1 612 m n.p.m.). Jezioro jest całkiem urokliwe, ale wyjątkowo płytkie – jego średnia głębokość wynosi zaledwie 44 centymetry (a maksymalna – niecały metr). Nad stawem stało niegdyś jeszcze jedno schronisko turystyczne – Schronisko Kieżmarskie, ale spłonęło w 1974 roku. Co ciekawe, istnieje grupka pasjonatów, bardzo zaangażowanych w dzieło odbudowy tego miejsca. W 2014 roku wybrano nawet projekt nowego schroniska, ale na wzniesienie budynku nie zgadza się TANAP.
Po porannym deszczu i zachmurzeniu szczęśliwie nie ma już śladu. Dzięki temu, nad Wielkim Białym Stawem możemy zachłysnąć się przepiękną panoramą na trójkątną kopułę naszego dzisiejszego celu. W całej okazałości widzimy też prowadzącą nań drogę – postrzępioną i skalistą Koperszadzką Grań oraz majaczące po lewo granitowe olbrzymy – Kieżmarski Szczyt i Łomnicę. Za jeziorem obieramy szlak niebieski, rozpoczynając całkiem intensywne podejście Doliną Białych Stawów. Dwadzieścia minut marszu zielonym gościńcem i meldujemy się na Wyżniej Przełęczy pod Kopą (Predné Kopské sedlo, 1 778 m n.p.m.), oddzielającej Jagnięcy Szczyt od Szalonego Wierchu. Oznacza to, że znajdujemy się teraz na głównej grani Tatr, w miejscu gdzie kończy się wapień Tatr Bielskich i zaczyna granit Tatr Wysokich.





Koperszadzka Grań – wejście na Jagnięcy Szczyt
Korzystając ze znajdującej się na Wyżniej Przełęczy pod Kopą ławki, czynimy sobie tu niedługą przerwę na drugie śniadanie. Wycieczkę kontynuujemy ok. godziny 10.40, zwarci i gotowi na graniowe przygody. Znakowany szlak turystyczny opuszczamy już na przełęczy. Idziemy teraz wydeptaną ścieżką – najpierw przez wysokie gąszcza kosodrzewiny, później przez trawiasty grzbiet. Mijamy Koperszadzką Czubę i po kilkudziesięciu minutach od opuszczenia przełęczy, docieramy do pierwszych skalnych akcentów.
Pierwsza część skalistego odcinka graniowego nosi nazwę Biała Kopa. Na tym etapie można jeszcze dokonać wyboru i pójść albo po granitowych kamlotach albo trawersującą grań od prawej strony ścieżką. Ja początkowo wybieram bezpieczniejszą opcję, ale Martyna z Jaromirem od razu wskakują na skały. Po paru minutach docieramy na Niżną Białą Przełęczkę. W tym miejscu również i ja porzucam niepozorną ścieżynkę, rzucając się bezpośrednio w gąszcz granitowych kamlotów – na Biały Grzebień.
Grań wymaga od nas zachowania wysokiego poziomu koncentracji oraz stałego używania rąk, ale nie powiedziałbym, że jest trudna. Przez większość czasu jest to raczej przyjemny, średnio-wymagający scrambling. Jak w każdym tego typu miejscu, również i tutaj przydają się podstawowe umiejętności wspinaczkowe. Pozwalają one nieco zgrabiej poruszać się po skałach oraz z większym sukcesem wyszukiwać dobrej jakości chwytów. Grań jest eksponowana, ale o ile ktoś nie ma lęku wysokości czy przestrzeni, nie powinien być nią przytłoczony (zakładam zresztą, że osoby z tego typu schorzeniami nie decydują się na włóczenie po tatrzańskich pozaszlakach).





Po kilkunastu minutach pokonujemy Biały Grzebień, wychodząc ponownie na trawiastą ścieżkę. Przemykamy przez łatwiejszy fragment grani, by już w chwilę później ponownie znaleźć się na litej skale. Litości nie ma – Martyna na skałach czuje się jak kozica, więc i tempo dyktuje zacne. Przed sobą mamy teraz odcinek nad tzw. Białym Karbikiem, a więc najtrudniejszą część obranej przez nas drogi. Skały stają się tu nieco większe, co implikuje konieczność zachowania jeszcze bardziej wzmożonej koncentracji. Na wysokości ok. 2 100 m n.p.m. dochodzimy do sporej ścianki, stanowiącej najtrudniejszy punkt Koperszadzkiej Grani (wyceniony na I w skali UIAA). Sformowanie fragmentu wymaga pewnego chwytu oraz nieco pomysłu (a jeśli komuś owego pomysłu brakuje, polecam, jak ja, zdać się na precyzyjne polecenia wydawane przez stojących u góry towarzyszy).
Po pokonaniu krótkiego fragmentu jedynkowej wspinaczki, teren staje się znacznie przystępniejszy. W ten sposób, po kilkunastu minutach dochodzimy do końca Koperszadzkiej Grani, osiągając szczyt Jagnięcego Szczytu (2 230 m n.p.m.). Tarcza zegarka wskazuje na godzinę 12.10, co oznacza że pokonanie pozaszlakowego odcinka zajęło nam ok. półtorej godziny. W moim odczuciu, grań dostarcza sporo frajdy i komfortowej wspinaczki. Miejsce będzie odpowiednie dla osób, które mają za sobą już pierwsze pozaszlakowe ekscesy, nie boją się ekspozycji oraz pewnie czują się na skale. Osoby szukające łatwiejszego wariantu pokonania Koperszadzkiej Grani informuję, że wedle mapy.cz niedługo przed Białym Karbikiem w prawo odchodzi ścieżka, zakładająca obejście najtrudniejszego, jedynkowego odcinka. Ponieważ jednak sam z tego wariantu nie korzystałem, za jakość tej dróżki ręczyć nie mogę.



Jagnięcy Szczyt
Jagnięcy Szczyt znany jest z niesamowitych walorów widokowych. Na północy panorama obejmuje Tatry Bielskie (wraz z ich najwyższymi szczytami – Hawraniem oraz Płaczliwą Skałą) oraz rozległą Dolinę Jaworową. Na zachodzie mamy m.in. Szeroką Jaworzyńską (2 210 m n.p.m.), a w dali polską część Tatr Wysokich z Świnicą i Orlą Percią. Na północnym zachodzie rzuca się w oczy pobliski Kołowy Szczyt; na wschodzie – Kozia Turnia. Trzon panoramy stanowi jednak panorama na Doliną Kieżmarską oraz okalające ją monumentalne wierzchołki – Mały Kieżmarski Szczyt, Kieżmarski Szczyt, Widły, Łomnica, Durny Szczyt, Spiski Szczyt, Baranie Rogi oraz Lodowy Szczyt. Niestety, część z tych ostatnich zasłonięta jest obecnie przez groźną chmurę.



Kiedy wraz z Martyną i Jaromirem odpoczywamy na wierzchołku, dołącza do nas Ada. Czwarta uczestniczka dzisiejszej eskapady postawiła na zdobycie szczytu wersją szlakową. Ponieważ Jagnięcy Szczyt stanowi dla Ady osobisty rekord wysokości, wszyscy składamy jej wielkie gratulacje.
Kilkanaście minut później rozpoczynamy schodzenie szlakiem żółtym. Zaraz pod szczytem, na wysokości ok. 2 200 m n.p.m. nieco nieświadomie czynimy skrót, stromszym odcinkiem omijając spory szlakowy zakos. Odcinek stanowi ok. 400-metrowy fragment nietrudnej graniówki. Ścieżka jest tu wąska, ale nie nastręcza jakichkolwiek problemów technicznych. W ten sposób, ok. 10 minut po zejściu ze szczytu meldujemy się na Kołowym Przechodzie (2 118 m n.p.m.). W tym miejscu żółty szlak odbija w lewo, żegnając się z główną granią Tatr. Wraz z Martyną i Jaromirem idę jednak prosto, chcąc zdobyć tego dnia jeszcze jeden ciekawy szczyt – Kołowy Szczyt (2 418 m n.p.m.). Górze tej poświęcony został osobny wpis, na który serdecznie zapraszam!


Szlak żółty na Jagnięcy Szczyt
Żelazną regułą tego bloga jest to, że opisuje na nim te szlaki, które sam przeszedłem. Na cele przydatności tego artykułu, poczynię jednak drobny wyjątek. Żółtym szlakiem do schroniska wraca bowiem Ada i to właśnie zdjęcia jej autorstwa wykorzystam w dalszej części relacji. Odcinek z Kołowego Przechodu do schroniska przy Zielonym Stawie Kieżmarskim liczy sobie dwa kilometry i zakłada utratę 550 metrów różnicy wysokości. Nieco poniżej przełęczy, na wysokości ok. 2 070 m n.p.m., znajduje się najbardziej wymagający fragment szlaku, zabezpieczony ciągiem łańcuchów. Choć miejsce nie sprawia większych trudności technicznych, jego pokonanie może być problematyczne dla osób niezaznajomionych ze specyfiką skalnego terenu.
Po pokonaniu ciągu łańcuchów, następuje zejście Doliną Jagnięcą (Červená dolina), górnym odgałęzieniem Doliny Zielonej Kieżmarskiej. Początkowo szlak wiedzie wśród wysokogórskich trawek, później – w otoczeniu kamienistego rumowiska. Z czasem ścieżka staje się nieco mozolna, ale na całej długości pozostaje wyraźna i komfortowa dla buta. Schodzący po prawej stronie Jastrzębiej Turni; po lewej – Koziej Turni. Co ciekawe, na oba te szczyty od żółtej trasy odchodzą pozaszlakowe warianty. Na wysokości ok. 1 800 m n.p.m. szlak prowadzi obok niewielkiego jeziorka – Czerwonego Stawu Kieżmarskiego (Červené pleso). Następnie, ścieżka nurkuje w wysokiej kosodrzewinie. Nieco dalej, na wysokości ok. 1 700 m n.p.m. do pokonania jest spory rygiel skalny, oddzielający Dolinę Jagnięcą od Doliny Kieżmarskiej. Ponieważ jest tu stromo i skaliście, miejsce również zostało zabezpieczone ciągiem łańcuchów. Z tego miejsca, od schroniska nad Zielonym Stawem Kieżmarskim dzieli już raptem 300 metrów wędrówki komfortowym szlakiem.
Data wycieczki: 13 lipca 2025 roku
Statystyki wycieczki: 7 km; 700 metrów różnicy wysokości [w wariancie przy założeniu spania w schronisku; zaczynając z parkingu: ok. 20 km; 1300 metrów różnicy wysokości]
Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie mojego wpisu! Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi treściami, zapraszam do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie! Będę wdzięczny za każde polubienie, komentarz i udostępnienie. Jeżeli uważasz moje treści za wartościowe i chcesz mnie wesprzeć zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy na buycoffee.to.




Mapa wycieczki
Bibliografia
- Nyka Józef, Nyczanka Monika, Tatry Słowackie, Wydawnictwo Trawers, Wydanie XII, Latchorzew 2022.

2 thoughts on “Jagnięcy Szczyt (2 230 m n.p.m.) w Tatrach Wysokich – wejście przez Koperszadzką Grań”