Giewont (1 894 m n.p.m.) w Tatrach Zachodnich

Giewont należy do wąskiego grona tych gór, których nikomu nie trzeba przedstawiać. Słynny szczyt dostojnie króluje nad Zakopanem, wyróżniając się charakterystyczną sylwetką i 15-metrowym krzyżem, ustawionym na jego najwyższym wierzchołku. Giewont należy do najpopularniejszych celów wycieczkowych w Tatrach, ustępując miejsca jedynie Kasprowemu Wierchu i Morskiemu Oku (a ostatnio może również i Rysom?). Prawdą jest, że o Śpiącym Rycerzu napisano już chyba wszystko. Na temat słynnej góry z krzyżem powstało przecież setki artykułów, wierszy i reportaży! Zdecydowałem się jednak dołożyć do tego szaleństwa swoją cegiełkę, uznając, że na wartościowym blogu nie powinno zapominać się o „klasykach”, na których przecież większość z nas budowała swoją górską pasję. Zapraszam więc na wpis o Giewoncie, w którym opiszę zdobycie szczytu z Doliny Małej Łąki i zejście czerwonym szlakiem – do przełęczy w Grzybowcu. Wspomnę również o szlaku niebieskim, stanowiącym dojście na Śpiącego Rycerza od strony Kuźnic.

Spis treści

  1. Dlaczego na Giewont?
  2. Dolina Małej Łąki i Wielka Polana Małołącka
  3. Podejście na Wyżnią Kondracką Przełęcz
  4. Giewont – łańcuchy na szlaku
  5. Szczyt Giewontu – krzyż i widoki
  6. Szlak czerwony przez przełęcz w Grzybowcu
  7. Mapa wycieczki
  8. Szlak niebieski przez Dolinę Kondratową
    1. Kalatówki
    2. Dolina Kondratowa
    3. Mapa wariantu przez Dolinę Kondratową
  9. Bibliografia

Dlaczego na Giewont?

Na Giewoncie po raz pierwszy byłem 19 sierpnia 2019 roku, na samym początku kształtowania się mojej górskiej pasji. Zrobiłem to trochę z ciekawości, trochę z poczucia obowiązku, a trochę z chęci odpoczynku po wycieczce na Rysy poprzedniego dnia (wyprawa na najwyższy szczyt Polski była dla mnie wówczas wielką wyprawą). W kopule szczytowej Giewontu ujrzałem wówczas sceny dantejskie: tłum ludzi panikował, kurczowo trzymał się jednego łańcucha i jeździł w tenisówkach po wyślizganej skale. Patriotyczny obowiązek uważałem za odhaczony, ale wracać na Śpiącego Rycerza nie zamierzałem.

Swoją drogą, zaledwie trzy dni po mojej wizycie na Giewoncie wydarzyła się największa tragedia w historii tej góry. 22 sierpnia 2019 roku burza zaskoczyła ok. 200 turystów w kopule szczytowej. Piorun uderzył w rejon krzyża, niszcząc szlak i zrywając łańcuchy. Zginęły 4 osoby (w tym 2 dzieci), a aż 150 osób zostało rannych.

Sześć lat później prognoza pogody daję szansę na ładną, listopadową niedzielę. W sobotę zdaję ważny egzamin, toteż drugą część weekendu bardzo chcę spędzić na górskim szlaku. Ostatnie dni były wyczerpujące, dlatego wycieczka ma być w miarę prosta – raczej spokojny spacer niż kondycyjna wyrypa. Dodatkowo, moją towarzyszką ma być Ada, dla której będzie to ostatni trekking przed operacją rekonstrukcji więzadła krzyżowego. Trzeba więc tak wybierać trasę, aby uszkodzonego kolana zbyt mocno nie przeciążyć. I wtem pojawia się myśl… A może… a może by tak wrócić na ten nieszczęsny Giewont? W listopadzie w Tatrach jest mało ludzi, to może uda mi się spojrzeć na tę górkę z innej strony?

Jak postanawiamy, tak robimy. Na podejście wybieramy szlak żółty, wiodący Doliną Małej Łąki. Schodzić będziemy natomiast czerwonym szlakiem do przełęczy w Grzybowcu, uchodzącym za najpiękniejszą i najciekawszą trasę na Giewont. Śpiący Rycerzu, syn marnotrawny wraca!

Dolina Małej Łąki i Wielka Polana Małołącka

Na zegarku jest godzina 8.30, gdy zajeżdżamy na parking płatny „Dolina Małej Łąki – Giewont”, położonym zaraz przy drodze wojewódzkiej nr 958 (ok. 930 m n.p.m.). Pomimo stosunkowo późnej pory i pogodnej niedzieli, plac jest niemal całkowicie pusty. Mimo to, przywdziany w odblaskową kamizelkę parkingowy wytrwale podnosi się z krzesełka i wskazuje mi wybrane przed siebie miejsce. Staje więc, wychodzę z auta i idę zapłacić za postój. Pan pieniędzy nie przyjmuje i pokazuje mi stojący nieopodal parkometr.

U wylotu Doliny Małej Łąki kolejny wydatek – punkt kasowy Tatrzańskiego Parku Narodowego [opłaty w 2025 roku: 11 zł bilet normalny; 5,5 zł bilet ulgowy]. Następnie obieramy szlak żółty – szeroką ścieżkę, wiodącą wzdłuż Potoku Małołąckiego. Przez najbliższe półtora kilometra idziemy sympatyczną dolinką, w otoczeniu gęstego lasu górnoreglowego. Późnojesienna sceneria często bywa smutna i przytłaczająca, ale dzisiejszy poranek w Tatrach należy do prawdziwie przyjemnych. Nachylenie jest nieznaczne – na dwukilometrowym odcinku z parkingu na skraj Wielkiej Polany Małołąckiej nabywamy ledwie 230 metrów różnicy wysokości.

dolina małej łąki szlak
Szlak żółty na Wielką Polanę Małołącką
wielka polana małołącka
Wielka Polana Małołącka

Długa na 800 metrów Wielka Polana Małołącka (1 170 – 1 200 m n.p.m.) przez wielu uważana jest za najpiękniejszą z tatrzańskich hal. Tradycje pasterskie kultywowano tu przez setki lat – od zmierzchu XVI wieku aż po lata 60’ XX ubiegłego stulecia. Rozdrobnienie właścicielskie było tu znaczne – aby nabyć prawo własności całej polany, Tatrzański Park Narodowy kupił lub wywłaszczył parcele od ponad 20 górali! Jak to często bywa z terenami popasterskimi, również i Wielka Polana Małołącka obecnie stopniowo zarasta.

Na skraju polany znajduje się stolik i ławki – doskonałe miejsce na drugie śniadanie. Trzymając w jednym ręku kubek kawy, a w drugim kanapkę, podziwiać można rozległą łąkę, zamkniętą z lewej strony zboczem Giewontu, a z prawej – ścianą Wielkiej Turni. Co ciekawe, wiele tysięcy lat temu, na wypłaszczeniu dzisiejszej Wielkiej Polany Małołąckiej znajdowało się głębokie jezioro polodowcowe. Wyobrażam sobie, że musiało wyglądać w tym miejscu obłędnie. Poza tym, o Dolinie Małej Łąki warto wiedzieć również i to, że jest to najmniejsza z tatrzańskich dolin walnych (tj. dolin ciągnących się od głównego grzbietu gór aż do ich podnóży).

Przed wycieczką czytałem, że żółty szlak przez Dolinę Małej Łąki jest wprawdzie bardzo urokliwym, ale najrzadziej wybieranym wariantem wycieczki na Giewont. Moje własne doświadczenie każe mi to twierdzenie potwierdzić. Faktycznie, mimo pogodnej niedzieli, ludzi na szlaku jest bardzo niewiele. Sam już nie pamiętam, kiedy ostatnio w takim spokoju mogłem doświadczać piękna polskiej części Tatr.

wielka polana małołącka szlak
Szlak przez Wielką Polanę Małołącką; przed nami Giewont
wielka turnia
Zbocze Wielkiej Turni
dolina małej łąki szlak

Podejście na Wyżnią Kondracką Przełęcz

Po ok. kilometrze od opuszczenia Wielkiego Polany Małołąckiej, ok. 1 300 m n.p.m., podejście robi się znacznie bardziej konkretne. No wreszcie, końcu jesteśmy w wysokich górach! Ścieżka z początku wiedzie górnoreglowym lasem, ale już po kilkunastu minutach wychodzi na otwarty teren. Przed nami pojawiają się sympatyczne widoki na pobliskie szczyty. Żółty szlak wiedzie wąskim przesmykiem pomiędzy skalnymi masywami Siodłowej Turni oraz Mnicha Małołąckiego. Fragment ten nazywany jest Świstówką i, wedle klasycznego przewodnika Nyki, jest najlepiej wykształconym z trójpiętrowego systemu kotłów glacjalnych (polodowcowych) Doliny Małej Łąki. Ścieżka generalnie jest w bardzo dobrym stanie – tylko momentami bywa nieco sypka i zniszczona.

siodłowa turnia
Siodłowa Turnia
mnich małołącki
Mnich Małołącki
dolina małej łąki szlak

Na przestrzeni półtorej kilometra dystansu pokonujemy ponad 400 metrów różnicy wysokości. Ścieżka nieustannie pnie się ku górze, pokonując kolejne progi wyższych partii Doliny Małej Łąki. Po lewo widzimy już główny cel naszej wycieczki – Giewont z wielkim, żelaznym krzyżem. Na wysokości ok. 1 650 m n.p.m. wychodzimy w zwarte piętro kosodrzewiny. Po kilkunastominutowym podejściu, meldujemy się na przełęczy Kondrackiej (1 725 m n.p.m.), rozdzielającej masyw Giewontu od głównego grzbietu Tatr Zachodnich. W tym miejscu trafiamy w otoczeniu większej liczy turystów, a to za sprawą dochodzącego z przeciwległego zbocza, popularnego szlaku niebieskiego z Kuźnic przez Dolinę Kondratową.

Na przełęczy wyszukujemy sobie osłonięte od wiatru miejsce i wyciągamy z plecaków kolejną partię kanapek. Już teraz jest dla nas jasne, że cel na dzisiejszy dzień wybraliśmy idealnie. O ile nad głównym grzbietem kłębią się gęste chmury, tak nad Giewontem niebo jest całkiem bezchmurne. Ot, magia gór :D. Z przełęczy Kodrackiej podążamy za znakami niebieskimi, które w kilka minut doprowadzają nas na Wyżniej Przełęcz Kondracką (1 765 m n.p.m.).

dolina małej łąki szlak
dolina małej łąki szlak
Końcowy akord szlaku żółtego
giewont szlak
Giewont z Wyżniej Kondrackiej Przełęczy

Giewont – łańcuchy na szlaku

Niezależnie od obranego szlaku wejściowego, ostatnim akordem wycieczki na Giewont jest krótki fragment szlaku niebieskiego z Wyżniej Przełęczy Kondrackiej. Odcinek jest całkiem stromy – na dystansie 300 metrów do pokonania jest 120 metrów różnicy wysokości. Mimo wszystko, sprawny turysta poradzi sobie z ostatnim podejściem w maksymalnie 20 minut. To znaczy… 20 minut pod warunkiem, że na szlaku nie ustawiła się ogromna kolejka chętnych :D.

Przed samym szczytem, na wysokości ok. 1 840 m n.p.m., szlak niebieski rozwidla na dwie jednokierunkowe linie – jedna wejściowa, druga zejściowa. Ostatnie metry przewyższenia pokonujemy w bardzo prostym terenie skalnym. Trudności technicznych tu nie uświadczycie, ale latem to właśnie w tym miejscu tworzą się największe zatory. Szczęśliwie, dzisiaj na Giewoncie ludzi jest niewiele, co pozwala nam na szybkie i sprawne przejście newralgicznego momentu.

Ostatni fragment skalnego podejścia został ubezpieczony ciągiem kilku łańcuchów (przy okazji żelazna zasada: łańcucha zawsze trzyma tylko jedna osoba!). Szlak sam w sobie nie jest trudny, ale istnienie w tym miejscu sztucznych ułatwień uważam za jak najbardziej zasadne. Ze względu na spory ruch turystyczny, zarówno na wejściu, jak i na zejściu skały są bowiem niesamowicie wyślizgane. Serio! Bieżnik w butach mam jeszcze dobry, a mimo to momentami czuję się w kopule szczytowej Giewontu jak na lodowisku.

giewont łańcuchy
Łańcuchy na Giewoncie – wejście
giewont łańcuchy
giewont łańcuchy
Łańcuchy na zejściu

Szczyt Giewontu – krzyż i widoki

Szczyt Giewontu osiągamy kilka minut po godzinie 12. W pierwszej kolejności, spoglądamy na potężny, żelazny krzyż. Konstrukcja ma 17,5 metra (w tym 2,5 metra cokół), składa się z 400 elementów i waży prawie 2 tony. Krzyż powstał w 1901 roku z inicjatywy miejscowego proboszcza, ks. Kaszelewskiego. Ciekawe jestem czy poczciwy kapłan obejmował swoją świadomością, że rzucony przez niego pomysł doprowadzi do powstania najbardziej rozpoznawalnego symbolu polskich gór? Żelazna konstrukcja w 2007 roku została wpisana do rejestru zabytków, o czym zaświadcza przytwierdzona do niej tabliczka.

Nieopodal krzyża słyszę jedną z turystek, która z zapałem opowiada swojemu towarzyszowi, iż wejście na Giewont było w sumie łatwe i teraz to ona już na pewno pójdzie na Rysy. Ktoś otworzył na szczycie puszkę Żubra, ktoś inny wbiegł na wierzchołek niemal całkowicie rozebrany. Generalnie jednak, dzisiaj jest całkiem spokojnie. Kopuła szczytowa nie jest przeładowana i cieszę się, że mogliśmy z tego faktu skorzystać.

giewont krzyż
Krzyż na Giewoncie z bliska
giewont widok zakopane
Widok z Giewontu na Zakopane

Z Giewontu rozciągają się sympatyczne widoki na północ: na Sarnią Skałę, wylot Doliny Strążyska, calutkie miasto Zakopane oraz popularną Gubałówkę. Panorama jest o tyle dostojna, że szczyt opada w tym kierunku stromą ścianą, doskonale widoczną z większości zakopiańskich domów. Niegdyś wytyczono tu wiele dróg wspinaczkowych, ale dzisiaj działalność taternicka w tym regionie jest surowo wzbroniona przepisami Tatrzańskiego Parku Narodowego. Podobnie, zamknięta dla turystów jest grań sąsiedniego Długiego Giewontu (czyli, kolokwialnie mówiąc, tułów i nogi Śpiącego Rycerza). Oba wierzchołki oddziela przełęcz Szczerba, również niedostępna dla przeciętnego Kowalskiego.

Patrząc na południe, po lewej stronie dostrzeżemy kilkadziesiąt wierzchołków Tatr Wysokich, w tym najlepiej wyróżniające się – Świnicę i Krywań. Na głównym planie znajdują się natomiast dwa pobliskie kolosy – Kopa Kondracka i Małołączniak. Po prawo od nich, dostrzec jeszcze można zachodnie partie Tatr Zachodnich ze strzelistymi Rohaczami. My wprawdzie idealnej widoczności dzisiaj nie mamy, ale narzekać w żadnym razie nie możemy. Doskonałe połączenie chmur, słońca i wiatru tworzy nad głównym grzbietem niesamowity, wzruszający wręcz spektakl. Znajdujemy więc sobie dogodne miejsce i przez ponad pół godziny… po prostu obserwujemy. Zza chmur wyłania się (a zaraz potem znika) zadarty nos Krywania, a w sukurs idą mu również i inne granitowe olbrzymy Tatr Wysokich. Przyznaję – jestem zachwycony! Kto by pomyślał, że na poczciwym Giewoncie można poczuć aż tyle górskiej satysfakcji?

giewont widoki
Fantastyczny spektakl nad Kopą Kondracką i Małołączniakiem
giewont widoki
Spektakl nad Tatrami Wysokimi
krywań z giewontu
Wyspa Krywań
kopa kondracka małołączniak z giewontu
Dla porównania – Kopa Kondracka i Małołączniak przy lepszej widoczności
giewont widoki
Widok z Giewontu na Tatry Wysokie przy letniej widoczności

Szlak czerwony przez przełęcz w Grzybowcu

Ze szczytu Giewontu schodzimy z powrotem do Wyżnej Przełęczy Kondrackiej. W tym momencie odbijamy w prawo – na szlak czerwony. Rozpoczynamy teraz wędrówkę wariantem, który uchodzi za najpiękniejszy sposób na zdobycie Śpiącego Rycerza. No i rzeczywiście – szlak jest tutaj nad wyraz urodziwy. Biegnąc południowymi zboczami Giewontu, wygodna ścieżynka sprowadza na przełęcz Siodło (1 630 m n.p.m.), znajdującą się między Siodłową Turnią a Małym Giewontem. W pogodne dni, ze szlaku roztacza się fantastyczna panorama na zwaliste zbocze Małołączniaka. Dobrze też się czasem odwrócić, ponieważ ze ścieżki naprawdę fajnie widać słynny krzyż :D.

Za przełęczą Siodło szlak zmienia kierunek, okrążając masyw Giewontu od strony zachodniej. Idzie się tu bardzo przyjemnie – z jednej strony mamy dostojną ścianę, z drugiej – widok na Wielką Polanę Małołącką. Ścieżka jest tu bardzo wygodna – praktycznie na całej długości kamienny, równiutko ułożony chodnik. Niewielkie skalne ścianki mijamy ledwo dwie. Nie są one trudne, ale wymagają odrobiny skupienia. No i… naprawdę mało ludzi! Od czasu do czasu spotykamy innych turystów, ale przez większość czasu jest tu naprawdę spokojnie.

giewont czerwony szlak
Zejście czerwonym szlakiem
giewont czerwony szlak
Widok z czerwonego szlaku na Giewont
giewont czerwony szlak
Widok na Siodłową Turnię i Czerwone Wierchy
Zejście po zachodniej stronie masywu Giewontu
Zejście po zachodniej stronie masywu Giewontu

Kilometr po opuszczenia Wyżniej Przełęczy Kondrackiej szlak nurkuje w górnoreglowym lesie. Roślinność nie jest tu przesadnie gęsta, dlatego od czasu do czasu z którejś strony prześwituje nam fragment sympatycznej panoramy. Po kilkunastu minutach przyjemnego spaceru, meldujemy się na przełęczy w Grzybowcu (1 311 m n.p.m.). W tym momencie robimy sobie krótką przerwę, zajadając ostatki z posiadanych w plecaku zapasów.

Cały odcinek z Wyżniej Przełęczy Kodranckiej na przełęcz w Grzybowcu liczy sobie 2,2 kilometra i umożliwia utratę 450 metrów różnicy wysokości. Ścieżka nie jest więc przesadnie wymagająca, ale osobom nieprzywykłym do chodzenia po górach może sprawić nieco problemów. Co istotne, szlak czerwony w dużej mierze biegnie stromymi zboczami, po których zimą lubią schodzić lawiny. Z tego powodu, odcinek jest zamykany każdego roku w okresie od 1 grudnia do 15 maja.

Będąc na przełęczy w Grzybowcu, większość turystów kontynuuje czerwonym szlakiem, schodząc do Doliny Strążyska. Jeśli komuś mało, ten w łatwy sposób może wydłużyć trekking o Siklawicę bądź Sarnią Skałę. My jednak kierujemy się w lewo – na szlak czarny, fragment Ścieżki nad Reglami. Idąc niemal równy kilometr, dochodzimy z powrotem na skraj Wielkiej Polany Małołąckiej. Stamtąd kontynuujemy w taki sam sposób, w jaki żeśmy zaczęli – żółtym szlakiem wzdłuż Małołąckiego Potoku. Na parking wracamy ok. 15.30, bardzo zadowoleni z naszego wspólnego, niedzielnego spaceru :D.

Data wycieczki: 16 listopada 2025 roku

Statystyki wycieczki: 12 km; 950 metrów różnicy wysokości

czerwony szlak giewont
Widoki z czerwonego szlaku
przełęcz w grzybowcu
Przełęcz w Grzybowcu (1 311 m n.p.m.)
czarny szlak tatry
Szlak czarny na odcinku z przełęczy w Grzybowcu na Wielką Polanę Małołącką

Mapa wycieczki

Szlak niebieski przez Dolinę Kondratową

Kalatówki

Dla pełnego obrazu, warto wspomnieć również o szlaku niebieskim, podchodzącym na przełęcz Kondracką od strony wschodniej. Wariant ten jest zresztą bodaj najpopularniejszym sposobem na zdobycie Giewontu.

Szlak rozpoczyna się w Kuźnicach, czyli najwyżej położonej dzielnicy Zakopanego. Niegdyś pracowały tu huty żelaza, a dzisiaj jest to największe centrum turystyczne pod Tatrami. Poza szlakiem niebieskim na Giewont, na Kuźnicach startuje szlak zielony na Kasprowy Wierch, szlak niebieski i żółty na Halę Gąsienicową oraz szlak zielony na Nosal. Przede wszystkim jednak, to właśnie tutaj znajduje się stacja dolna kolejki na Kasprowy Wierch – niesamowicie popularnej zarówno latem, jak i zimą.

Szlak niebieski z początku prowadzi lekko nachyloną drogą brukowaną. Po dwóch kilometrach w gęstym, górnoreglowym lesie docieramy do hotelu górskiego PTTK (1 198 m n.p.m.). Obiekt został zbudowany w 1938 roku, na potrzeby rozgrywanych w roku następnym mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w Zakopanem. Prawdę mówiąc, nie jestem wielkim fanem tego budynku. W mojej ocenie jest mało gustowny i zbyt „ciężki” jak na otoczenie, w jakim się znajduje. Poza hotelem, obiekt pełni również funkcję restauracji, jest tam siłownia, sauna, przechowalnia sprzętu narciarskiego.

Hotel górski PTTK stoi na skraju urokliwej polany Kalatówki. Dawniej hala użytkowana była pastersko; dzisiaj organizuje się tu już tylko wypasy kulturowe. Na Kalatówkach założono pierwszy w Polsce ośrodek narciarski. Już na początku XX wieku zjeżdżano z Suchego Żlebu, organizowano tu zawody, a nawet zbudowano niewielką skocznię. Przy dobrych warunkach śniegowych (a o takowe coraz ciężej), na Kalatówkach działa krótki wyciąg orczykowy i przedszkole narciarskie.

polana kalatówki
Polana Kalatówki
hotel górski PTTK kalatówki
Hotel górski PTTK Kalatówki

Dolina Kondratowa

Za polaną Kalatówki szlak niebieski ponownie nurkuje w gęstym lesie, cały czas prowadząc wygodnym, równo ułożonym chodnikiem. Spacer jest więc nietrudny, ale bardzo sympatyczny. Po pokonaniu ok. 1,5 kilometra, roślinność ponownie się rozrzedza, a my wychodzimy na uroczą polanę Kondratową ze schroniskiem PTTK (1 333 m n.p.m.). Pierwsze schrony turystyczne powstawały w tym miejscu na początku XX wieku i miały związek z rosnącą popularnością narciarstwa w Tatrach. Na Hali Kondratowej istniała nawet skocznia z drewnianym rozbiegiem! Schronisko w obecnym miejscu powstało w latach 30′ XX wieku, a ostatnio – w latach 2023-2025 – zostało gruntownie przebudowane.

hala kondratowa
Hala Kondratowa

Hala Kondratowa jest przede wszystkim miejscem niesamowicie sielskim. Piękne roztaczają się stąd widoki na główną grań Tatr, a porastająca łąkę roślinność wręcz obejmuje, zachwyca i znacznie poprawia nastrój. Latem największe wrażenie robią różowe łany wierzbówki kiprzycy.

Po opuszczeniu Hali Kondratowej, nachylenie terenu znacznie wzrasta. Odcinek na przełęcz Kondracką wymaga bowiem pokonania prawie 400 metrów różnicy wysokości na niespełna 2 kilometrach długości. Ścieżka w dalszym ciągu jest bardzo wygodna, ale podejście może wydawać się mozolne i nieco nużące. Idąc od strony Hali Kondratowej, po prawej stronie będziemy mieli stoki Giewontu, a po lewej – widoki na pobliskie szczyty grani głównej Tatr Zachodnich. W ten sposób, po pięciu kilometrach od opuszczenia Kuźnic trafimy na przełęcz Kondracką. Stamtąd, podążając dalej szlakiem niebieskim, osiągniemy szczyt Giewontu.

Statystyki wycieczki: 5,7 km; 860 metrów różnicy wysokości [w jedną stronę]

Giewont sam w sobie jest dobrym celem wycieczkowym, ale z powodzeniem można go łączyć z innymi górami w pobliżu. Sporo osób przedłuża wyprawę na Giewont o pobliską Kopę Kondracką, a nawet dalej położone szczyty Czerwonych Wierchów. Giewont łatwo daje się połączyć również z Kasprowym Wierchem czy Sarnią Skałą, a przy dobrej kondycji – również ze Świnicą czy Kościelcem.

Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie mojego wpisu! Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi treściami, zapraszam do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie! Będę wdzięczny za każde polubienie, komentarz i udostępnienie. Jeżeli uważasz moje treści za wartościowe i chcesz mnie wesprzeć zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy na buycoffee.to.

szlak niebieski kuznice przelecz kondracka
Wstęga szlaku niebieskiego, widoczna z przełęczy Kondrackiej

Mapa wariantu przez Dolinę Kondratową

Bibliografia

  • Nyka J., Nyczanka M, Tatry Polskie, wydanie XXII, Latchorzew 2020.
Autor bloga, pasjonat górskich wędrówek i słowa pisanego
Posts created 93

3 thoughts on “Giewont (1 894 m n.p.m.) w Tatrach Zachodnich

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top