Elferspitze (2 505 m n.p.m.) to majestatyczny, wapienny szczyt w Alpach Sztubajskich – przepięknym paśmie górskim w austriackiej części Tyrolu. Wierzchołek góruje bezpośrednio nad miejscowością Neustift im Stubaital (ok. 25 km na południe od Innsbrucka), czyli nad turystycznym centrum doliny. Elferspitze jest także jednym z siedmiu szczytów, zaliczanych do lokalnego zestawienia Seven Summits Stubai. Zwölferspitze (2 562 m n.p.m.) to natomiast szczyt sąsiedni, oddzielony od masywu Elferspitze przełęczą Zwölfernieder (2335 m n.p.m.).
Szczyt jest dla mnie o tyle ważny, że stanowi tło dla mojej premierowego trekkingu w Alpach (a jednocześnie dla przejścia mojej pierwszej ferraty). Z tego względu, postanowiłem odejść na chwilę od zasady opisywania „świeżych” wycieczek i wrócić do wspomnienia starszego, liczącego sobie już (na dzień tworzenia tego wpisu) prawie 5 lat. Zapraszam więc zarówno na ten opis, jak i następne, traktujące o wyższych szczytach doliny Stubai!
Spis treści
- Elferspitze i Zwölferspitze – informacje praktyczne
- Start z Neustift im Stubaital
- Przez wapienny masyw Elferspitze
- Elferkofel Klettersteig
- Zwölferspitze (2 562 m n.p.m.)
- Powrót do Neustift
- Mapa wycieczki
Elferspitze i Zwölferspitze – informacje praktyczne
- Alpy Sztubajskie wyposażone są w bardzo gęstą siatkę szlaków turystycznych, które pozwalają dotrzeć na Elferspitze niemal z każdej strony świata. Najpopularniejszą z dostępnych opcji jest wariant ze schroniska Elferhütte (2 004 m n.p.m.), do którego można dotrzeć albo na pieszo albo za pomocą całorocznej kolejki linowej z centrum Neustift (bilet normalny w 2026 roku kosztuje 16,00 euro za podróż w jedną stroną; 22 euro powrotny; link do strony z biletami). Kolejka bywa wykorzystywana przez amatorów różnych górskich aktywności: piechurów, wspinaczy, kolarzy MTB oraz paralotniarzy (a zimą także oczywiście narciarzy).
- Elferspitze ma dwa wierzchołki. Niższy (Östlicher Elferturm) mierzy 2 499 m n.p.m. i jest dostępny zwykłym szlakiem turystycznym, jedynie w samej końcówce wymagającym odrobiny wspinaczki. Główny wierzchołek (2 505 m n.p.m.) leży natomiast na umiarkowanie trudnej ferracie – Elferkofel Klettersteig – o trudnościach dochodzących do C w skali do F.
- W bezpośredniej bliskości obu szczytów wytyczono jeszcze jedną ferratę – Elfer Nordwand Klettersteig, której trudności dochodzą do C/D (z możliwością zboczenia na wariant D). Przejście obu żelaznych dróg jest jak najbardziej możliwe w trakcie jednej wycieczki.
Start z Neustift im Stubaital
Jest godzina 13.00, gdy po długiej, ponad 10-godzinnej jeździe z południowej Polski przez Słowację i prawie całą Austrię, meldujemy się na parkingu przy kolejce linowej w Neustift im Stubaital (link do mapy). Wychodzimy z auta, prostujemy zastałe kości i… dziarsko zmierzamy do kasy. Alpejskie wakacje czas zacząć! Muszę się przyznać, że zazwyczaj nie jestem wielkim zwolennikiem korzystania z kolejek linowych. Po pierwsze – pokutuje u mnie dość powszechne przekonanie, że aby móc powiedzieć „zdobyłem szczyt”, wędrówkę należy rozpocząć z doliny. Po drugie, ceny kolejek są zazwyczaj irracjonalnie wysokie, całkiem niewspółmierne do wysiłku, który wkładam w zwyczajne podejście. Tym razem robimy jednak mały wyjątek. Jesteśmy po długiej podróży, mało spaliśmy i po prostu jest już dosyć późno. Wniosek jest więc taki, że jeśli chcemy jeszcze skorzystać z tego dnia, powinniśmy użyć kolejki.


Niedługo później pakujemy się więc do eleganckiej, przestronnej gondoli, która w kilkanaście minut wynosi nas o ok. 800 metrów (dokładnie z 980 m n.p.m. na 1 790 m n.p.m.). Właściwe podejście rozpoczynamy przy stacji górnej kolejki. Całkiem stroma, ale wygodna ścieżka w nieco ponad kilometr wyprowadza nas do położonego o 200 metrów wyżej Elferhütte (2 004 m n.p.m.). Budynek jest spory, znacznie większy od schronisk, które znamy z polskiego czy słowackiego podwórka. Wedle oficjalnej strony Elferhütte, obiekt istnieje już od 1933 roku, a w 1969 roku został odbudowany po rozległym pożarze. Inną rzeczą, która pewnie zainteresuje polskiego turystę jest zakaz spożywania własnego jedzenia. Właściciele schroniska motywują to wysokimi kosztami utrzymania obiektu oraz posiadaniem „zbyt wielu turystów, którzy przychodzą tylko po to, aby skorzystać z toalety” (dokładny cytat!). No cóż, przynajmniej szczerze ;).

Kiedy wsiadaliśmy do kolejki, na doliną Stubai wisiały jeszcze ciężkie, kłębiaste chmury. Wraz z podejściem, pogoda szczęśliwie zaczyna się zmieniać. Chmury z wolna się rozchodzą, odsłaniając przecudną panoramę na dolinę Stubai oraz pobliskie giganty. Nie ukrywam, że widokiem tym jestem wprost zauroczony, a Alpy Sztubajskie niemal z marszu wydają mi się najpiękniejszym pasmem, po jakim dotychczas miałem przyjemność wędrować.


Przez wapienny masyw Elferspitze
Ze schroniska Elferhütte kontynuujemy podejście wyraźną, widokową ścieżką. Szybko opuszczamy piętro kosodrzewiny (znacznie wyższe niż w naszych Tatrach!) i wchodzimy pomiędzy zjawiskowe, wapienne skałki. Dziś powiedziałbym, że miejsce z lekka przypomina włoskie Dolomity, ale w tamtym momencie nie jestem w stanie porównać oglądanego widoku do niczego, co wcześniej miałem okazje oglądać w górach.
W tenże sposób, na przestrzeni niespełna dwóch kilometrów trekkingu od schroniska, pokonujemy ponad 450 metrów różnicy wysokości i dochodzimy do wyraźnego rozdroża. W tym miejscu odbijamy w prawo, kierując się w stronę Östlicher Elferturm (2 499 m n.p.m.) tj. północnego wierzchołka Elferspitze. W tym momencie szlak na krótko zmienia swój charakter – z stricte trekkingowego na nieco bardziej wspinaczkowy. Do pokonania mamy bowiem niewielki kominek, ubezpieczony pomocnym żelastwem. Przeszkodę mijamy sprawnie, meldując się na szczycie dosłownie w siedem minut od opuszczenia rozdroża. O tym że doszliśmy na wierzchołek informuje nas charakterystyczny, drewniany krzyż. Ponieważ na szczycie jest bardzo mało miejsca, spędzamy tu tylko chwilkę i ruszamy w drogę powrotną. Na rozdroże wracamy w taki sam sposób, w jaki żeśmy tutaj przyszli.





Elferkofel Klettersteig
Będąc znowu na rozdrożu, możemy albo wracać do schroniska albo kontynuować wycieczkę jedną z dwóch dostępnych ferrat. Łatwiejszą (a zarazem popularniejszą) opcją jest Elferkofel Klettersteig [C], umożliwiająca przejście przez główny wierzchołek Elferspitze. Drugim wariantem jest trudniejsza Elfer Nordwand Klettersteig [C/D], przechodząca w pobliżu wspomnianego wcześniej wierzchołka Östlicher Elferturm (aczkolwiek na niego nie wchodząca).
Prawdę mówiąc, osobom zainteresowanym przejście obu wspomnianych ferrat doradzałbym podejście pod Elfer Nordwand Klettersteig równoległym szlakiem, odchodzącym od naszego wariantu na wysokości ok. 2 150 m n.p.m. (idąc od schroniska – w prawo). W ten sposób na opisywanym rozdrożu będzie się już po trudniejszej ferracie, można iść na wierzchołek Östlicher Elferturm, a następnie kontynuować na główny szczyt Elferspitze. My tak nie robimy, ponieważ bardziej wymagająca droga pozostaje na ten moment poza kręgiem naszego zainteresowania. Elferkofel Klettersteig będzie bowiem naszym pierwszym zetknięciem z taką formą turystyki górskiej, w związku z czym nie do końca wiemy czego tak naprawdę się spodziewać. Oznaczenia typu A, B czy C brzmią dla nas jeszcze wyjątkowo enigmatycznie.


Przejście Elferkofel Klettersteig zajmuje nam ok. dwie godziny i okazuje się być doświadczeniem niezwykle przyjemnym. Większość etapów ferraty to nietrudne odcinki graniowe o wycenie wahającej się pomiędzy A/B do B/C, co czyni tę drogę doskonałą opcją na bezbolesne sprawdzenie się w tej formie uprawiania turystyki. Najwyższy szczyt Elferspitze – wierzchołek Elferkofel (2 505 m n.p.m.) zlokalizowany jest na początku drogi. W naszym przypadku, kulminację ferraty osiągamy po ok. 25 minutach od rozpoczęcia przejścia.
Akcenty wycenione na C są dwa, a wycena w obu przypadkach związana jest z koniecznością użycia nieco więcej siły. Pierwszy tego typu odcinek znajduje się na samym początku ferraty, drugi – niedługo po zejściu z wierzchołka Elferkofel. Następnie ferrata prowadzi już odcinkami łatwiejszymi, o wycenie dochodzącej do maksymalnie B/C. Są to głównie akcenty graniowe, ale i skalne trawersy, wymagające sporej odporności na ekspozycję. Miejscami, pomiędzy odcinkami ubezpieczonymi znajdują się krótsze lub dłuższe fragmenty trekkingowe.










Zwölferspitze (2 562 m n.p.m.)
Mija godzina 17, gdy ostatecznie kończymy przejście ferratą Elferkofel Klettersteig, a następnie wyraźną ścieżką schodzimy do przełęczy Zwölfernieder (2 335 m n.p.m.). Dzięki coraz lepszej widoczności, zyskujemy sposobność raczenia się wyborną panoramą na dolinę Stubai oraz zamykające ją z przeciwległej strony szczyty. W tym momencie najbardziej logiczną decyzją byłoby zapewne udać się w drogę powrotną, ażeby w pełni zregenerować się przed jutrzejszym, wymagającym trekkingiem po najwyższych partiach Alp Sztubajskich. Zamiast tego, decydujemy się jednak na wejście na pobliski szczyt Zwölferspitze, wyrastający po drugiej stronie przełęczy.



Idąc umiarkowanie stromą, graniową ścieżką, w dwadzieścia minut przedostajemy się na widoczny z przełęczy wierzchołek z krzyżem. Szybko okazuje się jednak, że to jeszcze nie jest najwyższy szczyt góry. Kontynuujemy więc marsz po nietrudnej, ale kruszącej się grani, dzięki czemu w przeciągu następnych dziesięciu minut meldujemy się w najwyższym punkcie Zwölferspitze (2 562 m n.p.m.). Widoki są stąd piękne – zarówno na wspomnianą już dolinę Stubai, jak i na wapienny, poszarpany masyw Elferspitze.
Ponieważ czas zaczyna nas gonić, na Zwölferspitze robimy trochę pamiątkowych zdjęć i szybko ruszamy w drogę powrotną. Kierowany bardzo kiepskim jeszcze instynktem, proponuję skręt w prawo, a następnie zejście trawiastym, „sympatycznym” zboczem. Po co? Otóż wydaje mi się wówczas, że w ten sposób ominiemy odcinek graniowy i znacznie szybciej przedostaniemy się z powrotem na przełęcz Zwölfernieder. Jak się pewnie domyślacie, moje założenia okazują się całkowicie błędne. Schodzimy więc po kamienistym, przeraźliwie stromym zboczu, za wszelką cenę próbując zachować spokój i koncentrację. Szczęśliwie, w pewnym momencie udaje nam się dobić do poprawnego wariantu i kilka minut po 18.30 ponownie zameldować się na znajomej przełęczy.


Powrót do Neustift
W międzyczasie chmury zdążyły rozejść się już niemal całkowicie, odsłaniając najlepszą tego dnia panoramę. Szczególnie wrażenie robi na mnie poszarpana struktura Elferspitze… Rany… Czy ja naprawdę przeszedłem przez ten istny labirynt skałek, turniczek i okienek? Na przełęczy Zwölfernieder kierujemy się w prawo, a następnie podążamy szlakiem okrężnym, obchodzącym masyw Elferspitze od strony wschodniej. Widoki cały czas bajka…


Po godzinie nietrudnego trekkingu wracamy pod schronisko Elferhütte, a 15 minut później – pod stację górną Panoramaweg. Jako że kolejka już dawno nie kursuje, powrót kontynuujemy na pieszo (taki był zresztą zamysł od początku, kupiliśmy bilety tylko w jedną stronę). Kiedy tak schodzimy przydługą, krętą drogą gruntową, słońce ostatecznie znika za horyzontem.
Do samochodu docieramy około 21, aby już w kilkanaście minut później zameldować się w naszej bazie na najbliższe kilka dni – uroczym pensjonacie Haus Gletschertor na obrzeżach Neustift im Stubaital. Dobre rozpoczęcie wyjazdu ;). A już jutro? No cóż… już jutro będzie ambitnie! Czas na pierwszy trzytysięcznik – Wilder Freiger (3 418 m n.p.m.).
Data wycieczki: 18 sierpnia 2021 roku
Statystyki wycieczki: 16,7 km; 1 095 metrów różnicy wysokości
Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie mojego wpisu! Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi treściami, zapraszam do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie! Będę wdzięczny za każde polubienie, komentarz i udostępnienie. Jeżeli uważasz moje treści za wartościowe i chcesz mnie wesprzeć, zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy na buycoffee.to.




