Egesengrat (2 631 m n.p.m.) to szczyt w Alpach Sztubajskich, położony w bezpośredniej bliskości sporego ośrodka narciarskiego Stubaier Gletscher. Na wierzchołek prowadzi ciekawa (i dość długa ferrata Fernau), o trudnościach dochodzących do D. Szczyt oferuje absolutnie fantastyczną panoramę widokową na okoliczne lodowce, na którym rozpościera się zresztą wspomniany wyżej ośrodek. Zapraszam na relacje z przejścia ferraty oraz zdobycia tego interesującego wierzchołka!
Parę słów o Stubaier Gletscher
Wycieczkę rozpoczynamy na obszernym parkingu przy ośrodku narciarskim Stubaier Gletscher, położonym na samym końcu obszernej doliny Stubai (wysokość: ; współrzędne: ). Wyasfaltowane place są ogromne, co najlepiej świadczy o potężnej liczbie przybywających tu w sezonie narciarzy. Stubaier Gletscher dysponuje 26 wyciągami i ok. 65-kilometrową siatką tras, co czyni go austriackim liderem, jeżeli chodzi o uprawianie narciarstwa bezpośrednio na lodowcu. W kategorii ogólnej Stubaier Gletscher jest jednak średniakiem, wyraźnie przegrywając z ośrodkami takimi jak Ski Arlberg, SkiWelt Wilder Kaiser-Brixental czy Skicircus Saalbach Hinterglemm Fieberbrunn i plasując się w trzeciej dziesiątce w ogólnonarodowym rankingu. Wyobrażacie to sobie? 65 kilometrów tras i w samej Austrii jest jakieś 20 większych ośrodków… Jak to się ma do Polski, gdzie największy kompleks – Szczyrk Mountain Resort – ma zaledwie 25 km tras?
Możliwość jazdy po lodowcach sprawia, że Stubaier Gletscher cieszy się największą popularnością, gdy u konkurencji śniegu albo nie ma albo już definitywnie stopniał (czyli w październiku, listopadzie, kwietniu i maju). System kolejek działa jednak cały rok, również i latem zabierając na alpejskie szczyty wszystkich tych, którzy nie chcą (bądź nie mogą) wejść na nie o własnych siłach. Wyciągi dowożą turystów na słynną platformę widokową Top of Tyrol, usytuowaną na wysokości 3 210 m n.p.m. oraz oferująca panoramę na 109 trzytysięczników. Cena za taką atrakcję jest oczywiście niemała – 40,70 euro za osobę dorosłą, 26,50 euro za nastolatka (16-19 lat) oraz 20,40 euro za dziecko oraz 32,60 euro za seniora [ceny na 2026 rok, aktualne warunki sprawdź na oficjalnej stronie].


Podejście pod ferratę Fernau
Na parkingu przy ośrodku narciarskim Stubaier Gletscher obieramy szlak turystyczny nr 135, biegnący wzdłuż potoku Fernaubau, równolegle z dwiema kolejami gondolowymi. Podejście liczy sobie 600 metrów przewyższenia, które należy pokonać na dystansie 3,5 kilometra. Trasa zaczyna się dosyć niewinnie, ale wraz z nabieraniem wysokości zbocze robi się znacznie bardziej strome. Podchodzimy cierpliwie, ciesząc się coraz wspanialszą panoramą na pobliskie szczyty oraz przemierzaną przez nas dolinę.
Swoją drogą, pewnie ktoś z Was mógłby zadać pytanie – dlaczego Egesengrat, kiedy w dolinie Stubai można spotkać tak wiele wyższych, znacznie bardziej znanych szczytów? Otóż jest to już nasza trzecia z kolei wycieczka w Alpach Sztubajskich, dzień po wymagającym trekkingu na Wilder Freiger. Szukaliśmy więc czegoś na łatwiejszą, maksymalnie półdniową wycieczkę. Naszym planom wtórowała prognoza pogody, która ostrzegała przed popołudniowym zagrożeniem burzowym. Wiedzieliśmy więc, że trekking musimy planować w taki sposób, żeby dosyć wcześniej być już na dole.




Via ferrata Fernau [D]
Pod wejście na ferratę Fernau-Klettersteig dochodzimy po ok. półtorej godziny od opuszczenia parkingu. Standardowy wariant rozpoczyna się na wysokości 2 340 m n.p.m. i wymaga pokonania ok. 200 metrów różnicy wysokości. Ferratę należy ocenić jako dosyć trudną – zawiera cztery segmenty wycenione na B, również cztery z wyceną B/C, aż siedem z wyceną C oraz dwie z wyceną D. Nie ma co ukrywać – jest dosyć intensywnie. Niemniej jednak, dla nas była to druga ferrata w życiu i jakoś daliśmy radę. Powiedziałbym nawet, że bardzo dobrze się bawiliśmy ;).
Warto dodać, że równolegle z opisaną linią biegnie jeszcze druga ferrata, przeznaczona dla bardziej zaawansowanych pasjonatów tej formy aktywności. Jest to Fernau-Express-Klettersteig z trudnościami dochodzącymi do E (wycena pojawia się tam na dwóch segmentach: na przewisie na początku oraz w kominku, mniej więcej w połowie drogi). Ferrata rozpoczyna się na wysokości 2 380 m n.p.m.
Fernau-Klettersteig poprowadzona jest po stabilnej, granitowej skale. Sporo tu metalowych kotw, które umożliwiają pokonanie kilku przepięknych, pionowych skałek. Niektóre fragmenty potencjalnie mogą sprawiać trochę trudności, ale przestają być takie straszne, jeśli tylko chwycić się mocno linii życia i wyciągnąć z całej siły w górę. Ekspozycja jest oczywiście duża, ale to raczej cecha wspólna wszystkich znanych mi ferrat. Tak jak już wspomniałem, bawimy się tu dobrze. Oceniamy, że ferrata jest trudniejsza od tej na szczycie Elferspitze, ale cały czas czujemy się komfortowo. Podsumowując zatem, miejsce to mogę z całego serca polecić! Przejście ferraty Fernau-Klettersteig zajęło nam półtorej godziny.








Egesengrat – szczyt
Zarówno Fernau-Klettersteig, jak i Fernau-Express-Klettersteig kończą się na wysokości 2 536 m n.p.m. Z tego miejsca, na szczyt prowadzi już zwyczajna ścieżka, biegnąca po łagodnej, trawiasto-kamienistej grani. W ten sposób, w przeciągu następnych kilkudziesięciu minut meldujemy się na głównym szczycie Egesengrat (2 631 m n.p.m.). Jak to często bywa w Austrii, również i tutaj wierzchołek zdobi duży, drewniany krzyż.
Widoki z Egesengrat są wprost fenomenalne i obejmują panoramę na kilkanaście pobliskich trzytysięczników (m.in. na Windacher Daunkogel 3348 m n.p.m., Stubaier Wildspitze 3341 m n.p.m. czy też Großer Isidor 3210 m n.p.m.) oraz sporo bielutkich lodowców (w tym na Sulztalferner, Daunkogelferner, Schaufelferner czy też Fernauferner). Nie ma co ukrywać – jesteśmy wprost zachwyceni. Niby taki niepozorny Egesengrat, a ile nosi w sobie piękna (oraz ile przynosi radości!).



Zejście przez Egesensee i Dresdner Hütte
Ze szczytu schodzimy od drugiej strony, używając w tym celu wariantu stricte trekkingowego (poprowadzonego po zwykłej, kamyczkowej ścieżce, zakosami pnącej się po stromym zboczu). Jak więc widać na załączonym obrazku, istnieje możliwość zdobycia wierzchołka Egesengrat całkiem bez dotykania skały. W tym wariancie przechodzimy obok niewielkiego jeziorka Egesensee, a następnie docieramy do schroniska turystycznego Dresdner Hütte (2 308 m n.p.m.).



Dresdner Hütte powstała z inicjatywy drezdeńskiego oddziału niemieckiego-austriackiego stworzyszenia alpinistycznego (DÖAV; Deutscher und Österreichischer Alpenverein) w 1875 roku (a w obecnej lokalizacji schronisko istnieje od 1887 roku). Obiekt stopniowo rozwijał się i unowocześniał, wraz z rozwojem turystyki górskiej i ludzkich możliwości. Po przerwie spowodowanej wojenną zawieruchą, w 1956 roku oddział drezdeński na powrót staje się administratorem schroniska. W 1973 roku Dresdner Hütte zyskało sąsiada w postaci pierwszych stacji kolejek krzesełkowych. Znaczenie schroniska wzrastało, co miało przełożenie w dalszych remontach obiektu: w 1990 roku poszerzono jadalnie i zaplecze kuchenne, a w 2006 zamontowano centralne ogrzewanie. Aktualne ceny za nocleg znajdziecie na oficjalnej stronie schroniska. Od razu powiem, że dużo taniej wychodzi z kartą członkowską Alpenverein.


Z Dresdner Hütte schodzimy w taki sam sposób, w jaki żeśmy weszli: szlakiem nr 135, biegnącym wzdłuż wyciągów. W ten sposób, na dole jesteśmy już o godzinie 13 – bardzo wcześnie, dokładnie tak jak sobie to zaplanowaliśmy. Wprawdzie burzy tego dnia jednak nie było, ale popołudniu wypoczęliśmy (w trakcie zwiedzania cudownego Innsbrucka!), co pozwoliło nam następnego dnia w pełni sił i w bardzo dobrym stylu zameldować się na szczycie Habicht. O tym opowiem Wam jednak w osobnym wpisie ;).
Data wycieczki: 20 sierpnia 2021 roku
Statystyki wycieczki: 10,2 km; 910 metrów różnicy wysokości
Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie mojego wpisu! Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi treściami, zapraszam do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie! Będę wdzięczny za każde polubienie, komentarz i udostępnienie. Jeżeli uważasz moje treści za wartościowe i chcesz mnie wesprzeć, zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy na buycoffee.to.
