Jest w Tatrach kilka miejsc kultowych. Miejsc, których nie trzeba nikomu przedstawiać, a jednocześnie – miejsc, w które każdy z nas, góromaniaków, chętnie wraca. Do tego grona bezsprzecznie należy przepiękna, wyśniona wręcz Dolina Pięciu Stawów Polskich, a także magiczna przełęcz Zawrat. Zapraszam Was dzisiaj na wycieczkę po miejscach-symbolach, w których zapewne spora część z Was pozostawiła część swojego serca.
Spis treści
- Piątka zimą – informacje praktyczne
- Start z Palenicy Białczańskiej (ok. 990 m n.p.m.)
- Trekking przez Dolinę Roztoki
- Podejście pod schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich zimą
- Spacer przez zimową Dolinę Pięciu Stawów Polskich
- Podejście na Zawrat zimą
- Przełęcz Zawrat zimą
- Mapa wycieczki
- Bibliografia
Piątka zimą – informacje praktyczne
- Dolina Pięciu Stawów Polskich należy do ścisłej czołówki najpopularniejszych miejsc w polskich Tatrach. Dolina ma wyraźnie polodowcowy charakter, a znana jest przede wszystkim z urokliwych jezior. Są to: Wielki Staw Polski, Czarny Staw Polski, Mały Staw Polski, Przedni Staw Polski oraz Zadni Staw Polski. Wielki Staw Polski jest największym jeziorem w Tatrach (30 hektarów) oraz trzecim co do głębokości jeziorem w Polsce (80 m.).
- W Dolinie Pięciu Stawów Polskich znajduje się najwyżej położone schronisko turystyczne w Polsce (1 671 m n.p.m.). Do niedawna było to ostatnie schronisko w Tatrach, które umożliwiało spanie na glebie (PTTK wprowadziło ogólny zakaz glebowania we wrześniu 2025 roku).
- Turyści zmierzający do Doliny Pięciu Stawów Polskich najczęściej rozpoczynają swoją wycieczkę na Palenicy Białczańskiej. Dotrzeć tam można zarówno własnym samochodem, jak i kursującymi z Zakopanego busami. Na Palenicy Białczańskiej znajduje się duży parking TPN, na który należy zakupić bilety online pod tym linkiem. Jeżeli jedziecie w góry w popularne dni, nie ma co czekać z wykupieniem miejscówki na ostatni moment!
- Szlak z Palenicy Białczańskiej do schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich wymaga pokonania dosyć intensywnego podejścia, dlatego w warunkach zimowych nie chodźcie tam bez raków!
- Podejście na przełęcz Zawrat (2 158 m n.p.m.) przez Dolinę Pięciu Stawów Polskich jest stosunkowo łagodne oraz pozbawione trudności technicznych, dlatego sprawne osoby z powodzeniem mogą obierać tę trasę na początek przygody z zimowymi Tatrami. Pamiętajcie jednak, że ze względu na lokalną specyfikę, pokrywa śnieżna w Piątce jest z reguły znacznie większa niż w innych częściach Tatr. Według przewodnika Nyki, śnieg w dolinie utrzymuje się nawet 200 dni w roku (chociaż biorąc pod uwagę to, jak dramatycznie szybko następuje ocieplenie klimatu informacja ta może ulec prędkiej dezaktualizacji).
- Na Zawracie swój bieg rozpoczyna najtrudniejszy znakowany szlak turystyczny w Polsce – słynna Orla Perć. Na przełęcz można dostać się zarówno z Doliny Pięciu Stawów Polskich, jak i z Doliny Gąsienicowej. Z góry jednak ostrzegam, że ta druga opcja jest zdecydowanie bardziej wymagająca kondycyjnie i technicznie.
- W sezonie zimowym szlak do Doliny Pięciu Stawów Polskich zasypywany jest niekiedy schodzącymi z Wołoszyna lawinami. Z tego powodu, w okresie obowiązywania w Tatrach wysokiego zagrożenia lawinowego, dla własnego bezpieczeństwa wybierzcie inny cel wycieczki. Aktualne zagrożenie lawinowe sprawdzamy tutaj.
Start z Palenicy Białczańskiej (ok. 990 m n.p.m.)
Moją dzisiejszą towarzyszką jest Zuza, koleżanka z moich „poznańskich” czasów oraz świeżo upieczona zdobywczyni Korony Gór Polski. Na wypad w góry umawialiśmy się już od bardzo dawna, więc kiedy wreszcie doszedł on do skutku trzeba było wybrać coś naprawdę wyjątkowego. Ponieważ prognozy na dzisiejszy dzień zwiastowały raczej mleko, zdecydowaliśmy się na odwiedzenie Doliny Pięciu Stawów Polskich. Dlaczego akurat tego miejsca? Ano dlatego, że klimat Piątki urzeka zawsze – nawet wówczas, gdy wokoło nic nie widać.
O ile końcówka grudnia 2024 r. była w Tatrach niezwykle ciepła i wiosenna, tak na początku stycznia Podhale wita nas prawdziwie zimową aurą. Na drogach jest ślisko, ABSy mocno pracują, a na Drodze Oswalda Balzera zalega sporo świeżego śniegu. Kiedy więc ok. godziny 7.40 zajeżdżamy na parking na Palenicy Białczańskiej (ok. 990 m n.p.m.), mam poczucie, że najtrudniejszą część wycieczki mamy już za sobą :P.
Po opuszczeniu parkingu wchodzimy na zdecydowanie najpopularniejszy szlak turystyczny w naszym kraju (a kto wie, może i w Europie?) – znakowaną na czerwoną asfaltową drogę do Morskiego Oka. Po ok. trzech kilometrach spaceru dochodzimy do Wodogrzmotów Mickiewicza, znanego wodospadu na rzece Roztoka. Tutaj przystajemy i przez moment oglądamy jedyny widoczny fragment kaskady – Pośredni Wodogrzmot. Pozostałe dwa są ukryte przed wzrokiem turysty: Wyżni Wodogrzmot u góry – w gęstym lesie, a Niżni Wodogrzmot na dole – pod mostem. Towarzystwo Tatrzańskie nadało wodospadowi imię Adama Mickiewicza w 1891 roku w celu uczczenia rocznicy sprowadzenia prochów wielkiego wieszcza do Krakowa. Cała akcja została przeprowadzona raczej „ku pokrzepieniu serc” żyjących pod zaborami Polaków. Jakkolwiek bowiem Mickiewicz pięknie opisywał przyrodę, tak tej tatrzańskiej nigdy nie miał okazji zobaczyć.


Trekking przez Dolinę Roztoki
Za Wodogrzmotami Mickiewicza skręcamy w lewo na szlak zielony i wchodzimy w gęsto, górnoreglowy las. Idziemy teraz dnem Doliny Roztoki, która jest niczym innym jak dolną częścią Doliny Pięciu Stawów Polskich. Zielony szlak biegnie pośród bajkowo ośnieżonych drzew, wzdłuż potoku Roztoka. Ścieżka ma typowo dolinny charakter: wprawdzie na samym początku zawiera nieco bardziej strome fragmenty, ale w późniejszej części wznosi się już bardzo miarowo i łagodnie.
Już po ok. piętnastu minutach marszu las przerzedza się, odsłaniając widok na okalające dolinę szczyty. Po lewo majaczy fragment grani Opalonego Wierchu z Orlą Ścianą oraz, nieco dalej, charakterystyczną Świstową Czubą. Po prawo znajduje się natomiast grań Wołoszyna. Ponieważ szczyt przysłonięty jest dzisiaj gęstą mgłą, pozostaje nam widok na jego monumentalne zbocza. Swoją drogą, las w tym miejscu jest bardzo zdewastowany, a jednym z głównych tego powodów są właśnie schodzące z tego zbocza lawiny.



Podejście pod schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich zimą
Na wysokości ok. 1 370 m n.p.m., siedem kilometrów od opuszczenia parkingu w Palenicy Białczańskiej, las ustępuje miejsca kosówce, a podejście robi się zdecydowanie bardziej harde. Po przejściu kolejnych kilkuset metrów, już na poziomie 1430 m n.p.m., docieramy do rozwidlenia szlaków. W lecie do schroniska można dostać się na dwa sposoby: zielonym szlakiem, obok wodospadu Siklawa oraz stromszy, ale krótszym szlakiem czarnym. Ze względu na wysokie zagrożenie lawinowe na szlaku zielonym, zimą używa się najczęściej drugiego wariantu. Obieramy więc wąski i stromy szlak czarny, pnący się licznymi zakosami pomiędzy krzewami kosodrzewiny. W ten sposób pokonujemy tzw. próg ściany stawiarskiej, oddzielającej dolną Dolinę Roztoki od górnej Doliny Pięciu Stawów Polskich. Jest to też najtrudniejsza kondycyjnie część naszej wycieczki. Do pokonania jest tu bowiem 240 metrów różnicy wysokości na dystansie ok. 800 metrów. Raki w tym miejscu obowiązkowe!


Odnalezienie właściwego wariantu nie sprawia nam dzisiaj większych problemów: skoro miejsce jest popularne to też ścieżka doskonale wydeptana. Szlak jest zresztą dobrze oznaczony za pomocą białych, wysokich tyczek. Ponieważ jest tu wąsko, pewne problemy występują wyłącznie wtedy, gdy występuje konieczność wyprzedzenia wolniej poruszającego się turysty. Generalnie jednak odcinek stromizny mija nam intensywnie, ale dosyć satysfakcjonująco. Możemy w pełni skupić się na nabywaniu wysokości, ponieważ gęsta mgła przysłania nam obecnie wszystkie otaczające nas szczyty.



Na wysokości ok. 1 610 m n.p.m. natrafiamy na różnicę pomiędzy letnim a zimowym wariantem czarnego szlaku. Letnia wersja obchodzi Niżną Kopę od prawej strony; zimowa natomiast – od lewej. Również i ta różnica ma związek z zagrożeniem ewentualnymi lawinami, które mogłyby zejść prosto na turystów z Niżnej Kopy. Obieramy więc wariant zimowy, stromym zboczem pokonując ostatnie 60 metrów różnicy wysokości. W ten sposób dobijamy do szlaku niebieskiego. Wydeptany ślad prowadzi nas dalej fragmentem zamarzniętego Przedniego Stawu Polskiego i doprowadza wprost do celu minimum naszej dzisiejszej wycieczki – ukochanego schroniska w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Do ciepłej sieni wchodzimy około godziny 10.30.
Spacer przez zimową Dolinę Pięciu Stawów Polskich
W schronisku znajdujemy dla siebie wygodne miejsce przy drewnianym stole, wyjmujemy jedzonko z plecaka i zastanawiamy się co dalej. Pogoda robi się bowiem coraz gorsza, a zagrożenie lawinowe wzrosło z „jedynki” do „dwójki”. Czekamy i czekamy, ale warunki ani myślą poprawiać się na lepsze. W końcu zapada więc decyzja: idziemy na spacer w górę doliny, a jeżeli pogoda pozwoli to spróbujemy zaatakować przełęcz Zawrat. No to co, w drogę! Schronisko opuszczamy ok. godziny 11.20.
Idziemy teraz niebieskim szlakiem turystycznym, brzegami najpierw – Przedniego Stawu Polskiego, a następnie Wielkiego Stawu Polskiego. W początkowej fazie ścieżka jest bardzo łagodna – na pierwszych dwóch kilometrach od opuszczenia schroniska do zrobienia jest zaledwie 130 metrów różnicy wysokości. Trudniej robi się dopiero na poziomie ok. 1 800 m n.p.m., kiedy rozpoczynamy intensywne podejście urwiskami Kołowej Czuby. W tym miejscu natrafiamy zresztą na szkolenie zimowe z, jak dobrze rozumiem, hamowania czekanem. A jak już mowa o czekanie to właśnie na tym podejściu decydujemy się na wyjęcie tego przyrządu z plecaka. Być może w tym miejscu nie jest to konieczne, ale na pewno nie zaszkodzi. W ten sposób na dystansie 600 metrów pokonujemy aż 17o metrów różnicy wysokości, co w wydatny sposób przybliża nas do obranego celu.





Podejście na Zawrat zimą
Widoczność w dalszym ciągu jest słaba, ale istotnie lepsza niż w czasie, w którym opuszczaliśmy schronisko. Hmm… kto wie? Może jednak będzie nam dzisiaj dane obejrzeć Dolinę Pięciu Stawów Polskich w całej okazałości? Pokonujemy więc kamienisty fragment podejścia u podnóża Kołowej Czuby, okrążamy szczyt od lewej strony oraz rozpoczynamy ostatni etap podejścia na przełęcz Zawrat. Niebieski szlak biegnie teraz stosunkowo łagodnym zboczem – najpierw wspomnianej Kołowej Czuby, później Małego Koziego Wierchu. Pod nami znajduje się natomiast górna część Doliny Pięciu Stawów Polskich – Dolinka pod Kołem z Zadnim Stawem Polskim, najwyżej położonym jeziorem w Polsce.
Ostatni kilometr podejścia na Zawrat nie jest przesadnie stromy – do pokonania jest tu bowiem niespełna 200 metrów różnicy wysokości. Nie ma tu ani żadnych trudności technicznych, ani fragmentów ze znaczną ekspozycją (ku przestrodze dla mniej doświadczonych turystów – zupełnie odwrotnie jest na podejściu na przełęcz Zawrat od drugiej strony tj. od Doliny Gąsienicowej). Niebieski szlak jest też zresztą bardzo wygodny – latem robi się go dosłownie biegusiem. Zimą tempo jest oczywiście znacznie wolniejsze, ponieważ brodzenie w śniegu oraz mijanki z innymi turystami zabierają sporo czasu.




Przełęcz Zawrat zimą
Na Zawracie meldujemy się ok. godziny 13.40. W lecie przełęcz należy do najbardziej zatłoczonych miejsc w Tatrach, ale zimą przez chwilę mamy ją wyłącznie dla siebie. A Zuzie należą się za dzisiaj wielkie gratulacje! Oto bowiem ta dzielna dziewczyna po raz pierwszy w życiu wdrapała się na wysokość 2000 m n.p.m. w warunkach zimowych! Wygląda na to, że osiągnięcie mojej towarzyszki postanawia docenić również Matka Natura. Mgła zaczyna bowiem stopniowo ustępować, odsłaniając widok na otaczające nas szczyty. A musicie wiedzieć, że panorama z przełęczy Zawrat uchodzi za jedną z najpiękniejszych w polskiej części Tatr! Na pierwszym planie widać stąd Gładki Wierch, Szpiglasowy Wierch oraz Miedziane. Na dalszym planie, licząc od prawej strony, widoczny jest Krywań, grań Hrubego Wierchu i Szczyrbskiego Szczytu, Koprowy Wierch, Mięguszowieckie Szczyty, dwuwierzchołkowa Wysoka, Rysy, Król Tatr Gerlach, a nawet Mała Wysoka.
Kilkanaście minut spędzamy na przełęczy, po czym rozpoczynamy zejście – z powrotem do Doliny Pięciu Stawów Polskich. A wokoło? A wokoło dzieje się magia. Oto bowiem mgła znika całkowicie, odsłaniając przepiękny, panoramiczny widok na całą dolinę wraz z okalającymi ją szczytami. Palce lizać! Jakże inaczej to miejsce wygląda teraz, aniżeli jeszcze dwie godziny temu! Szczególne wrażenie robi na mnie majestatyczna ściana Koziego Wierchu, skąpana teraz w blasku powoli obniżającego się już słońca. Do schroniska docieramy ok. 15.30, napełnieni zachwytem, wdzięcznością oraz w pełni usatysfakcjonowani. A przecież najlepsza część dzisiejszej wycieczki – szarlotka w Piątce cały czas jeszcze przed nami :P.




Drogę powrotną pokonujemy już po zmroku, w blasku święcących nad Tatrami gwiazd. Na problem napotykamy dopiero w lesie, kiedy okazuje się, że zarówno moja, jak i Zuzy czołówka pechowo odmawiają dalszej współpracy. Trzymamy się więc kurczowo innych turystów, bezczelnie korzystając z cudzego źródła światła. W pewnym momencie zagaduje nas obcy chłopak, który z własnej inicjatywy proponuje pożyczenie zapasowych baterii. Dalszą drogę pokonujemy już razem, wymieniając się doświadczeniami i górskimi celami. Okazuje się, że nasz cichy bohater planuje jutro zdobycie Rysów! Jeżeli to czytasz – mam nadzieję, że wszystko poszło zgodnie z planem. I dzięki za te baterie! W dobie powszechnej znieczulicy taki drobny akt bezinteresownej życzliwości naprawdę wiele znaczy. Zresztą… czy to nie jest trochę tak, że w górach każdy z nas jest najlepszą wersją siebie?
Data wycieczki: 4 stycznia 2025 roku
Statystyki wycieczki: 24 km, 1280 metrów różnicy wysokości
Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie mojego wpisu! Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi treściami, zapraszam do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie! Będę wdzięczny za każde polubienie, komentarz i udostępnienie. Jeżeli uważasz moje treści za wartościowe i chcesz mnie wesprzeć, zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy na buycoffee.to.

Mapa wycieczki
Bibliografia
- Nyka J., Nyczanka M, Tatry Polskie, wydanie XXII, Latchorzew 2020.

9 thoughts on “Dolina Pięciu Stawów Polskich i przełęcz Zawrat (2 158 m n.p.m.) zimą”