Besseggen i Besshøe (2 258 m n.p.m.), czyli wizytówka Jotunheimen

Jak to z wieloma pięknymi rzeczami w życiu bywa, do Jotunheimen trafiłem całkiem przypadkowo. W maju 2024 roku dostałem propozycję dołączenia do zgranej ekipy, planującej kilkudniowy trekking po tym dzikim, norweskim paśmie. Takiej szansy grzech byłoby nie wykorzystać! Następne tygodnie zleciały na oczekiwaniu na upragniony urlop oraz kompletowaniu niezbędnego sprzętu. Wieczorem 19 lipca nasza dziewięcioosobowa zgraja wyleciała do Oslo. Już następnego dnia, punktualnie o godz. 8.05, wpakowaliśmy się na pokład autobusu firmy Nor-Way Bussekspress, który zabrał nas ze stolicy Norwegii do Gjendesheim u podnóża gór Jotunheimen. Zapraszam na relację z pierwszego dnia wyprawy, w którym weszliśmy na popularne Besseggen oraz na nasz pierwszy norweski dwutysięcznik – Besshøe.

Zapraszam też do ogólnego postu na temat Jotunheimen, w którym poświęcam więcej uwagi geografii, historii oraz informacjom praktycznym o podróżowaniu po tym paśmie. Kliknij, aby przeczytać!.

SPIS TREŚCI:

  1. Jezioro Gjende (983 m n.p.m.)
  2. Grzbiet Besseggen
  3. Veslfjellet (1 743 m n.p.m.) i zejście z grzbietu Besseggen
  4. Trekking wzdłuż jeziora Bessvatnet
  5. Besshøe (2 258 m n.p.m.)
  6. Mapa wycieczki

Jezioro Gjende (983 m n.p.m.)

Autobus wysadza nas nad jeziorem Gjende około godziny 13.00. Nieśpiesznie wyciągamy z luku bagażowego swoje wielkie plecaki i pierwszy raz dokładnie rozglądamy się po okolicy. Jest pięknie! Jezioro Gjende, podobnie jak znaczna część parku narodowego Jotunheimen, zostało uformowane w wyniku erozyjnej działalności lodowca w czasie ostatniego zlodowacenia. Jego cechą charakterystyczną jest turkusowy kolor, który nadaje wodzie mączka skalna, niesiona przez zasilającą jezioro rzekę Muru. Gjende otoczone jest majestatycznymi górami, których monumentalne ściany opadają wprost do tafli jeziora. Wysokość okolicznych szczytów znacznie przekracza poziom 2000 m n.p.m., podczas gdy jezioro położone jest na poziomie 983 m n.p.m.

gjende
Jezioro Gjende

Nad jeziorem Gjende znajduje się schronisko turystyczne Gjendesheim, założone przez Norweskie Stowarzyszenie Turystyczne już w 1878 roku. Obiekt jest całkiem spory: dysponuje 185 miejscami noclegowymi w dwu lub czteroosobowych pokojach. Wedle oficjalnej strony internetowej, Gjendesheim jest najczęściej odwiedzanym schroniskiem górskim na północ od Alp. Czy tak jest naprawdę? Śmiem wątpić. Z całym szacunkiem do Gjendesheim, ale miejsce to nie wyglądało na choćby w połowie tak popularne jak chociażby nasze Moko czy Piątka. Bezpośrednio nad jeziorem Gjende znajduje się także restauracja, w której można zakosztować tradycyjnych norweskich cynamonek, skorzystać z darmowej toalety oraz kupić sobie pamiątkę. Poza tym, przy Gjendesheim funkcjonuje niewielka przystań, z której można popłynąć promem do dwóch pozostałych schronisk turystycznych nad jeziorem Gjende – Memurubu oraz Gjendebu.

gjendesheim
Schronisko turystyczne Gjendesheim
besseggen szlak
Wyprofilowany początek trasy na Besseggen

Grzbiet Besseggen

Kwadrans przed godziną 14.00 wreszcie wyruszamy w wędrówkę! Naszym pierwszym celem jest szlak przez grzbiet Besseggen, który uchodzi za jeden z najpiękniejszych, a na pewno najpopularniejszych trekkingów w tej części Europy. Zresztą, jeżeli wpiszecie w Google hasło „Jotunheimen” to pierwszym co zobaczycie będą panoramiczne zdjęcia wykonane właśnie na tej trasie. No i rzeczywiście. Na szlaku mijamy stosunkowo dużo ludzi, raczej już schodzących niż pnących się ku górze. W większości są to Norwegowie, ale zdarza nam się też rzucić radosne „cześć” napotkanej grupie naszych rodaków. Jak się później okazało, podczas kilkukilometrowego trekkingu po grzbiecie Besseggen minęliśmy więcej turystów niż przez wszystkie pozostałe siedem dni naszej wędrówki po parku narodowym Jotunheimen razem wzięte.

Szlak rozpoczyna się od całkiem stromego podejścia po wyprofilowanych, kamiennych blokach. Po lewej stronie rozpościera się niesamowita panorama na jezioro Gjende oraz przylegające do niego od południa dwutysięczniki. Wraz z nabywaniem wysokości, majaczące w dole Gjendesheim staje się coraz mniejsze i mniejsze, a szlak przeistacza się w żwirową ścieżkę. Już kilkanaście minut od rozpoczęcia marszu roślinność wysoka całkowicie zanika, ustępując miejsca trawom i drobnym krzewom. Właściwe podejście na grzbiet Besseggen rozpoczynamy mniej więcej na wysokości 1 300 m n.p.m. W tym miejscu szlak na moment staje się nieco bardziej skalisty i wymagający (co jest szczególnie odczuwalne wówczas, gdy nosi się na plecach dwudziestokilogramowy ciężar).

besseggen szlak
Widok na jezioro Gjende z podejścia na Besseggen
besseggen szlak
Ostatnie trawy
besseggen szlak
Fragment skalnego podejścia na Besseggen

Na wysokości ok. 1 550 m n.p.m., półtorej godziny po opuszczeniu Gjendesheim, wychodzimy wreszcie na grzbiet Besseggen. Roślinność zniknęła już całkowicie – z każdej strony otaczają nas wyłącznie surowe, szarobure kamienie. Zaczynam powoli rozumieć dlaczego główną cechą stylu skandynawskiego jest minimalizm. O wybitnych walorach estetycznych tego miejsca przekonuje się jednak całkiem prędko, bo już po osiągnięciu skalistego punktu widokowego, zlokalizowanego na wysokości ok. 1 700 m n.p.m. Decydujemy się tutaj urządzić chwilę przerwy, aby dać moment wytchnienia zmęczonym plecom oraz nacieszyć się niesamowitą panoramą na majaczące w dole turkusowe jezioro Gjende. Podczas gdy każdy z nas szuka sobie względnie wygodnego kamienia, Martyna… wyciąga karimatę i rozpoczyna serię zaawansowanych ćwiczeń rozciągających. No cóż, każdy odpoczywa tak jak lubi.

besseggen szlak
Trekking przez kamienną pustynię masywu Besseggen
besseggen szlak
Widok na jezioro Gjende z punktu widokowego na masywie Besseggen

Veslfjellet (1 743 m n.p.m.) i zejście z grzbietu Besseggen

Spod punktu widokowego niedaleko już na Veslfjellet (1 743 m n.p.m.), a więc na najwyższy punkt masywu Besseggen. A tutaj czeka na nas niespodzianka: stado prawdziwych, prześlicznych reniferów! Przez dłuższą chwilę z zapartym tchem obserwujemy jak te majestatyczne zwierzęta cierpliwie dłubią w surowej ziemi w poszukiwaniu pożywienia. Niby wiadomo – stado hodowlane, atrakcja turystyczna, ale i tak jesteśmy bardzo zadowoleni, że renifery udało nam się zobaczyć na żywo już podczas pierwszego dnia trekkingu po norweskiej ziemi. Ażeby kronikarskiemu obowiązkowi stało się zadość dodam, że Veslfjellet zdobywamy w ok. dwie i pół godziny od opuszczenia Gjendesheim.

jotunheimen renifery

Po przerwie na zwierzątka ruszamy dalej, hen przez kamienną pustynię! Przed nami otwiera się niesamowita panorama, będąca ilustracją chyba każdego folderu promocyjnego trekkingu na Besseggen. Mowa oczywiście o widoku na jezioro Gjende po lewej stronie, jezioro Bessvatnet po prawej oraz na przedzielający je skalny most. W tym przypadku słowa nie oddadzą zbyt wiele – popatrzcie lepiej na zdjęcie. Jest pięknie.

besseggen widok
Słynny widok z Besseggen; widoczne też strome zejście

Zejście z masywu Besseggen jest natomiast zaskakująco strome i skaliste. Nachylenie jest na tyle duże, że na wielu fragmentach pomagamy sobie rękami. O ile w normalnych warunkach zejście nie zrobiłoby na mnie większego wrażenia, tak z blisko dwudziestokilogramowym plecakiem na plecach pewne rzeczy robią się po prostu trudniejsze. Około godziny 18 docieramy na skalny most oddzielający turkusowe Gjende od błękitnego Bessvatnet (ok. 1 400 m n.p.m.). Wszyscy jesteśmy zgodni, że to doskonałe miejsce na dłuższą przerwę i pierwszy na naszym wyjeździe polowy obiad. Odpalamy więc butlę gazową i już w kilkanaście minut później pałaszujemy liofilizaty. Widoki do jedzenia mamy fenomenalne: w całej okazałości widoczny jest zarówno Besseggen, jak i góra, którą dopiero zamierzamy zdobyć – Besshøe.

besseggen grzbiet
Besseggen widziana ze skalnego mostu

Trekking wzdłuż jeziora Bessvatnet

Około godziny 18.30 ponownie ruszamy w trasę. Czeka nas teraz dłuższy odcinek wzdłuż północnego brzegu jeziora Bessvatnet. Prawdę mówiąc, dopiero w tym momencie czuję, czym naprawdę jest trekking po parku narodowym Jotunheimen. Omawiany odcinek jest bowiem całkiem płaski, dlatego na pierwszy rzut oka wydaje się, że przejście powinno pójść bardzo sprawnie. Ale nie poszło. Szlak był bardzo błotnisty, kamienisty i podmokły, co przekładało się na powolne tempo marszu. U podnóża Besshøe zjawiamy się więc dopiero parę minut po godzinie 20.

bessvatnet szlak
Fragment szlaku przy jeziorze Bessvatnet z widokiem na Besshøe
bessvatnet
Besseggen nad taflą Bessvatnet wygląda trochę jak statek, prawda?
bessvatnet szlak
Szlak wzdłuż jeziora Bessvatnet momentami zanikał…

Besshøe (2 258 m n.p.m.)

Patrzymy na zegarki. No… niby późno, ale przecież od paru tygodni rozmawialiśmy między sobą o długich, norweskich dniach. Dlaczego by w takim razie z nich nie skorzystać? Zostawiamy plecaki na dole i już na lekko, w dobrych nastrojach ruszamy ku górze. Szlak na Besshøe przypomina kupę rozrzuconych kamieni, ale generalnie nie nastręcza problemów nawigacyjnych. Nachylenie terenu nie jest tutaj znaczne, toteż rąk raczej nie ma potrzeby używać. Wraz z nabywaniem wysokości, ze szlaku rozpościera się coraz piękniejszy widok na jezioro Bessvatnet oraz surowy masyw Besseggen.

besshoe szlak
Początek podejścia na Besshøe

Na wysokości mniej więcej 1 950 m n.p.m. trasa przebiega w bezpośrednim sąsiedztwie niewielkiego lodowca cyrkowego Besshøbrean. W ten sposób po raz pierwszy z bliska widzimy norweską wieczną zmarzlinę. Lodowce zawsze robią na mnie niesamowite wrażenie: niosą w sobie jakąś magię i tajemniczość, zioną chłodem, budzą respekt, a jednocześnie ukazują prawdziwą potęgę gór.

Besshøbrean
Lodowiec Besshøbrean
besshoe szczyt
Widoki ze szczytu Besshøe
besshoe szczyt

Na szczycie Besshøe (2 258 m n.p.m.) meldujemy się ok. godziny 21:40 i nadal jest całkowicie jasno! Do pełni szczęścia brakuje nam tylko rozległej panoramy widokowej. O ile bowiem przez cały dzień pogoda była wyborna, tak w jego końcówce na szczycie Besshøe zmaterializowała się sporej wielkości chmura. I spod niej jednak od czasu do czasu przebija widok na okoliczne szczyty, pokryte grubą warstwą wiecznej zmarzliny. Trochę ohów i ahów i trzeba się zbierać! Dzień wprawdzie długi, ale nie trwa wiecznie. Ruszamy więc żwawo w drogę powrotną i meldujemy się z powrotem przy jeziorze Bessvatnet ok. godziny 23. Wierzcie lub nie, ale… nadal jest jeszcze całkiem jasno. Przy jeziorze czeka na nas już reszta naszej ekipy. Rozbijamy więc prędko namioty, zjadamy kolejną porcję liofilizatu oraz zapadamy w błogi, zasłużony sen.

Data wycieczki: 20 lipca 2024 roku

Statystyki trasy: 18 km, 1700 metrów różnicy wysokości

Kolejną część opisu przygód w Jotunheimen znajdziesz tutaj. Dziękuję za poświęcenie czasu na przeczytanie mojego wpisu! Jeśli chcesz być na bieżąco z nowymi treściami, zapraszam do śledzenia mnie na Facebooku i Instagramie! Będę wdzięczny za każde polubienie, komentarz i udostępnienie. Jeżeli uważasz moje treści za wartościowe i chcesz mnie wesprzeć, zapraszam do postawienia mi wirtualnej kawy na buycoffee.to.

Dobranoc!

Mapa wycieczki

Autor bloga, pasjonat górskich wędrówek i słowa pisanego
Posts created 125

2 thoughts on “Besseggen i Besshøe (2 258 m n.p.m.), czyli wizytówka Jotunheimen

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top